Dyktatura religijna

To co widzicie nazywanie jest edukacją. To realna sytuacji z Polskiej szkoły dziecka, z którym rozmawiałem osobiście 1 września 2021 roku.
To jego notka z dzienniczka z zeszłego roku.


Zrozumiałym jest, że szkoła działa na zasadzie oceny. Oceny wiedzy, umiejętności analizowania, badania faktów. Przepraszam, zapędziłem się. Normalna szkoła tak działać powinna, a nie ten twór indoktrynacji funkcjonujący w naszym kraju, który programuje ideowo lemingi. Katolickie lemingi.
Dziecko zdobywa oceny bądź punktację. Jest to dosyć istotne do pewności siebie, komfortu psychicznego przez rok nauki i tak naprawdę w wakacje. No i rzecz jasna przyszłości. Gdy dziecko dostaje oceny niskie oraz zabierane są mu punkty może skończyć się to brakiem promocji do następnej klasy. To oczywiste.


Zrozumiałe jest to, że jeśli ktoś jest odporny na wiedzę, bądź leniwy i rzeczywiście się nie uczy rolą szkoły jest brak promocji. Przecież chodzi o edukację, a jeśli nie jesteś wyedukowany to nie możemy udawać, że jesteś.
Jednak co widać idealnie na załączonym obrazku szkoła nie edukuje. Ba, szkoła nie tylko nie edukuje ale i od razu piętnuje zachowania niezgodne z ideologią katolicką jaka jawi się już dziś jako jedyna słuszna. W szkole kurwa?
Gdy dziecko wyraża opinię "bóg nie istnieje", która w racjonalnym umyśle, jest tak naprawdę stwierdzeniem faktu to zostaje piętnowane. Owe stwierdzenie faktu uznane jest przez nauczyciela - mającego przecież edukować więc muszącego pozwalać na wyrażanie opinii i doceniać dziecięcą znajomość faktów - za szkalowanie.
Od kiedy stwierdzenie faktu ewentualnie wyrażenie swej światopoglądowej opinii jest szkalowaniem? W normalnym umyśle to kuriozum ale nie w martyrologicznej szkole katolickiego zamordyzmu.
Zatem dziecko, które otrzymuje ujemną ocenę za taką opinię chcąc nie zaprzepaścić szansy na promocję do następnej klasy, przestanie ją wyrażać. Przestanie mówić o faktach i zachęcać do debaty co jest niezwykłą formą edukacji.
Ponadto gdy to dziecko zobaczy - bo logika nasuwa taką myśl- że inny uczeń dostanie analogicznie 10 punktów na plus za stwierdzenie, że "bóg istnieje" to dziecko odpuści swoje przekonania, wynik myślenia czy badania faktów i dla własnego dobra zaakceptuje ta ideę.


Skoro stwierdzenie, że bóg nie istnieje jest szkalowaniem innego ucznia, to stwierdzenie, że bóg istnieje będzie schlebianiem innemu uczniowi. Zatem jeśli jedno jest ujemne to drugie musi być dodatnie. Oczywiście głupi nauczyciel wykorzystuje dziecięcość dziecka czyli jego konieczność dostosowania się do słów nauczyciela i nieumiejętność riposty. Wszak minusowa punktacja przez nauczyciela takiego stwierdzenia jest swoistym szkalowaniem ucznia. Prawda pani "nauczycielko"? To co kurwa? Minus 10?
Oto system edukacji, a tak naprawdę system programowania dzieci na wiernych doktrynie katolickiej.
Okazuje się, że dla przykładu w szkole tego dziecka katechetka jest również nauczycielką dwóch innych przedmiotów poza religią. Niebywałe. W jaki sposób człowiek promujący zabobon i kierujący się moralnością biblii może czegokolwiek uczyć. W ogóle jak człowiek od zabobonu może być w szkole.
Otóż nie może ale jak widać programowanie ideologiczne jest nadrzędne nad edukacją.
Poza tragicznym wręcz efektem głupiego społeczeństwa mamy jeszcze efekt finansowy.
Religia w szkole kosztuje Państwo czyli nas ponad 1, 6 miliarda złotych rocznie!
Mogłoby wydawać się, że skoro kościół katolicki wpakował się do szkoły aby głosić swoją misję- tak mówi, że głosi misję- to sam za to zapłaci gdyż to przecież jego misja, a nie nasza, publiczna. Skoro głosi misję to czemu bierze za to pieniądze?
Przecież on ubija w ten sposób swój interes produkując sobie wyznawców, którzy przez całe życie będą go dotowali jak i Państwo będzie mu płaciło za każdego takiego ulepionego leminga.
Katecheta czyli człowiek od zabobonnych banialuków - nie mających nic wspólnego z nauką - powtarzający debilizmy z durnej księgi o moralności sprzed kilku tysięcy lat zarabia tyle ile dyrektor szkoły.
Zatem dzieci bardziej świadome, badające fakty, ciekawe czyli te inteligentne zostają tłamszone w zarodku. Nie możesz pytać, nie możesz dociekać, nie możesz wiedzieć. I nie możesz się głośno nie zgadzać z jedynie słuszną, panującą koncepcją.
W ten sposób Polska szkoła czyli instytucja mająca edukować staje przeciw edukacji. Jedynie co to programuje i karze za każda inną - antysystemową- myśl.


Dnia wczorajszego w zasadzie rozmawiałem z kilkoma dzieciakami, które już w pierwszym dniu szkoły czyli jeszcze nie nauki są przerażone. Wiedzą doskonale, że nie nauczą się niczego, a zostały jeszcze obciążone dodatkowymi godzinami zajęć nazwanymi czarnymi godzinami czarnka. Nikt nie wie jeszcze o co chodzi ale badając temat możemy się domyślić, że chodzi o wpajanie dzieciakom miłości do morderców wyklętych, faszysty wyszyńskiego czy miłośnika pedofilów wojtyły.
Jedynie odporne na wiedzę sebisky i karyny się cieszą. Wystarczy tylko kiwać z aprobatą głową i mówić "szczęść boże" a świadectwo z czerwonym paskiem murowane.
Uczeń podczas inauguracji rozpoczęcia roku szkolnego, na której wystąpił ksiądz - tak, niebywałe. Kapłan religijny wita uczniów w szkole - uznał, że nie będzie mu gremialnie klaskał jak cała masa lemingów wyhodowanych już do uległości i mentalnej niewoli.
Okazuje się, że brak klaskania nie podoba się wychowawczyni. Wychowawczyni daje naganę uczniowi za niewielbienie księdza. Co to ma wspólnego z edukacją? Jak to się ma do własnej woli i własnych przekonań? Do wolności wyrażania własnych przekonań?
Ma się doskonale; nie możesz mieć własnej woli i własnych przekonań. Masz klaskać i klękać i brać do ust jak ksiądz chce ci dać. Posłusznie i bez wyrażania swojej opinii bo przecież dostaniesz minus 10 punktów za szkalowanie.
Panu łaskawemu, panu naszych sumień trzeba klaskać i przed nim klękać, a system kija i marchewki ma uczynić z ciebie bezmyślnego osła, wykonawcę woli kapłana religijnego i kraju katolickiego zamordyzmu. Dzieci, musicie zrozumieć, że to nasz namiestnik, a my to jego owieczki.


Poniżej przytoczę wam ogólnikowy artykuł na temat systemu edukacji czarnka.
Artykuł jest wyczerpujący ale nie zgadzam się z końcowymi frazami tego artykułu. Autor optymistycznie twierdzi, że ten zamordyzm nie będzie groźny bo dzieci i tak się nie dostosują.
Może mieć rację ale nie to jest problemem.
Nawet jeśli dzieci się nie dostosują to martyrologii katolickiej to efekt będzie i tak dramatyczny. Bo się niczego nie nauczą. W takiej szkole, w której się nie uczy to się po prostu nie nauczy. W szkole, w której wiedza o religiach, o historii, o fizycznym wszechświecie będąca z założenia swojej prawdy wroga katolickiej indoktrynacji i jest wiedzą "szkalującą" dziecko nie jest w stanie niczego się dowiedzieć.
Nawet jeśli obroni się przed indoktrynacją to ukończy szkołę - jako posłuszny powtarzacz słowa katolickiego zamordyzmu- jako nic nie wiedzący, w którym w dodatku zabito logiczne myślenie. Nie nauczą go badać faktów i analizować. Nie dowiedzą się dzieci o chrystianizacji ameryk, inkwizycji, krucjatach. Nie poznają prawdziwej historii naszej cywilizacji gdyż ta wiedza nie sprzyja chrześcijanom. Nie może im sprzyjać bowiem to oni są przecież głównym kołem napędowym zła i mordów w historii.
Edukowanie to znaczy nie akceptowanie przekonań religijnych ani tym bardziej ich promowanie gdyż są błędne. To oczywisty wniosek. Głoszenie ich jest zagrożeniem dla rozwoju społecznego gdyż zaniża jego wiedzę i poziom. Mając taki światopogląd nieuchronnie będziesz podejmował złe decyzje. I takie społeczeństwo chcemy wyhodować jak widać.
Kopernik czy Galileusz i owszem jako ktoś kto był ale się mylili bo ziemia jest płaska i to ona jest centrum układu słonecznego. Dinozaury to wymysł Disneya bo być ich nie mogło gdyż planeta ma 6024 lata. Naukowcy innych krajów i zdjęcia NASA to spisek. Istnieje tylko jedna wiedza. To wiedza niedorzecznej, pedofilskiej, morderczej, moralnie żenującej biblii.
Polska szkoła ma wychowywać posłusznych wiernych pewnej kaście lubieżników; kapłanów.


Oni wiedzą, że im dłużej trwać będzie katolicki zamordyzm w naszym Państwie tym dłużej będzie płynął do nich strumień pieniędzy w kwocie niemal 20 miliardów rocznie i hektary gruntów za symboliczną złotówkę. A pieniądz to władza. Pieniądz to dostarczanie sobie każdej rozkoszy kosztem obywateli i bezkarność. A posłuszne dzieci to dzieci bardziej naiwne i oddane księdzu. A dziecko oddane księdzu to dziecko bez oporu nagie i uległe. A wojtyła wpierdala kremóweczki i patrzy z nieba tak jak patrzył gdy jego przyjaciel gwałcił dzieci.
Ale przecież wojtyła to najważniejszy Polak w historii drogie dzieci. Skoro przyjaźnił się z pedofilami i krył ich to wy też tak róbcie. Przyjaźnijcie się z nimi i kryjcie ich. Bądźcie jak wojtyła, a dostaniecie kremóweczkę zlizywaną z czubka ich penisów.
Skoro wojtyła ogłosił, iż donos na księdza dopuszczającego się czynów pedofilskich jest gorszym przewinieniem niż sam czyn pedofilski to pamiętajcie dzieci aby nie donosić bo to złe. No i oddawać się posłusznie chuci pana swego, księdza oklaskiwanego bo to nie jest złe. Tako rzecze wojtył. Wasz święty przykład, największy Polak. Bohater lektur szkolnych; karolek "kremówka" wojtył.

 

Zamiast w XXI wieku korzystać z osiągnieć nauki i propagować tą wiedzę. Zachwycać się pięknem i potęga kosmosu. Wskazywać ludzkie ułomności coraz bardziej widoczne przez pryzmat czasu, aby nie popełniać i nie powielać tych błędów my wracamy do jaskini.
System edukacji staje się narzędziem pewnej kasty opowiadaczy. I to nie bajarzy o mitach w których poznajemy protoplastów ludzkości i herosów wobec których możemy wyrobić sobie sami opinię i ją mieć.
Co to to nie.
Opowiadana jest nam jedyna, niezmienna i "słuszna" koncepcja kreacjonizmu i faszyzmu religijnego. Najbardziej krwiożerczej religii w dziejach. I nie możemy mieć własnego zdania tylko musimy ściśle przestrzegać zdania boga ze starego testamentu, który był sadystą i psychopatą czy też bożka z nowego testamentu, który był cynicznym narcyzem o inteligencji 15 latka.
Bóg 3800 lat temu dał 613 przepisów jak masz postępować i kogo za co zabić. Oczywiście głównym zajęciem to jest wybicie wszystkich pogan. Podtrzymał to prawo jako najważniejsze i niezmienne jego syn, którego pozwolił przybić do deski jako ofiarę będąca lekarstwem na nasze dolegliwości. Piękne kurwa. Baba jaga przy tej parze degeneratów jawi się lepiej. Baba jaga i owszem żarła ludzkie mięso ale nie piła przynajmniej ludzkiej krwi do czego zmusza się dzieci pod religijnym rygorem jako przyjęcie najważniejszego obrzędu katolickiego. Z babą jagą możemy się nie zgadzać i robić obrzydliwą minę ale ciało chrystusa aplikowane do buzi przez kapłana mamy wpierdalać z uśmiechem i absolutnie nie brać do ręki bo to profanacja.

Zatem szkoła Polska zostaje na moralności prymitywów z pustyni sprzed 3800 lat. Wierność dekalogowi hebrajskiemu dokładnie tym jest. Największa nowoczesność w tej szkole pochodzi od ułomnego synka boga sprzed 2000 lat, który wmawiał dzieciom, że kto nie kocha go bardziej niż matki czy ojca nie jest jego godzien. Zatem najważniejszy dla dziecka nie jest rodzic lecz obcy facet. Dlaczego?

Facet który spisał od boga najważniejszy dla was dekalog wyrzynał wszystko na swej drodze i brał w niewolę seksualną dzieci, które były dziewicami. Te które nie były dziewicami mordował. Dziesiątkami tysięcy. Ten facet jest jedną z trójki najważniejszych postaci w waszej religii.
Kolejną jest podobny tyran, Eliasz, a ostatnią a Jezus Chrystus wasz bożek, który był pijakiem wpraszającym się na bogate imprezy i do różnych domów, gdzie kobiety usługiwały mu ze swego mienia.
Ten darmozjad groził wszystkim, którzy nie chcieli ugościć jego bądź jego kumpli- apostołów- śmiercią. To znaczy śmiercią groził całemu miastu, w którym go ktoś nie ugościł. Tą śmierć oczywiście zadać miał morderczy tatuś, który mieszka w niebie.
Historia o komunie jezuska kończy się morderstwem pary małżonków, która tej bandzie apostołów nie oddała wszystkich pieniędzy ze sprzedaży swych nieruchomości.

Na tym wszystkim została zbudowana inna historia. Kościoła katolickiego, który opierając się na moralności biblii dokonał największego systemowego zła w dziejach ludzkości. Ale o tym cicho dzieci. Tego mówić nie można. Wy macie uczyć się, że to jest właściwe, słuszne i nie możne tego krytykować.
Waszą świadomość buduje religia na przykładzie degeneratów; złego boga, złych bohaterów biblii (Jakub, Abraham, Lot, Mojżesz, Eliasz, Jezus) i złego kościoła.
I to zniszczona umiejętność oceny tego co dobre i co złe jak i budowanie swej moralności na biblii plus kosmiczny wręcz narcyzm kreuje wasze postępowanie. Z biblii płyną dwa lakoniczne wnioski; panuj nad innymi nawet jeśli miałbyś ich do tego zmusić i zachowuj się tak jakby wszystko Ci się należało. Taki przykład dawały postacie starego testamentu i nowo testamentowy chrystus.

Przewędrowaliśmy z taką mentalnością wieki i tacy dziś jesteśmy między innymi w Polsce. Problem jest taki, że zamiast się tego wstydzić i chcieć to zmienić, promujemy to jako jedyną i słuszną ideę. Ideą, z którą zdegenerowaliśmy fizyczny świat jak i uczyniliśmy holocaust zwierzętom. Ale przecież chrześcijański bóg nakazuje "czynić sobie ziemie poddaną"

Artykuł o systemie edukacji:


"Czarnek jest najbardziej ideologicznie wyrazistym ministrem edukacji w historii III RP, przebija w tym chyba nawet Romana Giertycha z czasów, gdy ten był liderem radykalnie prawicowej, narodowo-katolickiej Ligii Polskich Rodzin.
Co gorsze, obecny szef MEN wydaje się zdeterminowany, by użyć polskiej szkoły do tego, by swoją ideologię, odległą od przekonań większości społeczeństwa, narzucić młodym ludziom, niezależnie od ich własnych poglądów i zainteresowań.
Pomysł Czarnka na szkołę opiera się bowiem na trzech filarach: indoktrynacji, centralizacji i zamknięciu edukacji przed ideami, które minister uważa za "demoralizujące" dla dzieci i młodzieży.
Z tych trzech filarów indoktrynacja wydaje się najważniejsza.


Po '89 roku nieprzerwanie toczyła się dyskusja, w jaki sposób szkoła powinna przygotowywać uczniów do życia w demokratycznym społeczeństwie, gdzie w naturalny sposób ścierają się różne systemy wartości. Czy powinna ograniczać się do przekazywania wiedzy? Wychowywać do kilku podstawowych, podzielanych przez wszystkich wartości? Dawać uczniom narzędzia, by sami dokonywali światopoglądowych wyborów? Ministra Czarnka te dyskusje nie interesują.
W jego koncepcji szkoła ma nie tylko edukować, ale przede wszystkim wychowywać do jednego systemu wartości: katolickiego i narodowego. Co w praktyce oznacza pomysł na szkołę prowadzącą od podstawówki do matury intensywną indoktrynację ucznia w duchu jednego światopoglądu.


Ten "pakiet indoktrynacyjny" już został przez Czarnka uruchomiony. W sierpniu minister podpisał nową listę lektur. Zniknęli z niej współcześni autorzy, pojawili się za to pisarze narodowo-katoliccy (Zofia Kossak-Szczucka) i postaci związane z Kościołem katolickim. Program szkolny zapełnił się na nieznaną wcześniej skalę tekstami Jana Pawła II, prymasa Wyszyńskiego oraz materiałami omawiającymi życie i myśl tych kościelnych hierarchów.
W szkole średniej mamy aż pięć papieskich lektur, uczniowie klas 1-3 mają czytać "Opowiadania o dzieciństwie Jana Pawła II". Pytany o nadreprezentację byłego papieża w kanonie lektur przez "Kurier Lubelski," Czarnek odpowiedział: "ja nie widzę tego papieża tak dużo, jak się o tym mówi. [...] Jak na dziedzictwo największego z rodu Polaków w tysiącletniej historii państwa polskiego i narodu polskiego, pięć niepełnych dzieł i to jeszcze w większości nieobowiązkowych to naprawdę dużo?"
Na papieskich lekturach pakiet indoktrynacyjny Czarnka się nie kończy. Szkoła ma postawić na nauczanie historii: osobny przedmiot na historię Polski, osobny na powszechną. W historii Polski koniec z "pedagogiką wstydu", skupianiu się na ciemnych stronach naszej historii, szkoła ma wychowywać uczniów w kulcie jej chwalebnych momentów. W tym w pamięci martyrologii polskich dzieci i młodzieży.


Pomagać w tym mają nie tylko lekcje historii, ale także organizowane przez szkoły wycieczki, realizujące takie programy jak "Śladami kardynała Wyszyńskiego". Celem edukacyjnych podróży mają być m.in. Park Pamięci w Toruniu, jedno z przedsięwzięć imperium ojca Rydzyka.
Do tego wszystkiego dochodzi obowiązkowy wybór: religia lub etyka. Problem polega na tym, że liczba uczniów rezygnujących z religii rośnie, a wykwalifikowanych nauczycieli, zdolnych zorganizować zajęcia dla wszystkich chętnych, brakuje. MEN wyznaczył więc uczelnie mające ich kształcić – w większości katolickie. Wśród nich Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej ojca Rydzyka.


Sytuacja może więc wyglądać za chwilę tak, że uczeń, który nie chce katolickiej katechezy, bo jest religijnie obojętny albo bezwyznaniowy, będzie musiał wybrać alternatywę w postaci etyki nauczanej przez panią z licencjatem z uczelni Rydzyka, nauczającą raczej katolickich poglądów etycznych niż etyki jako takiej.
Szkoła indoktrynująca ma być też szkołą zamkniętą. Taką, do której nie wejdzie żaden aktywista, niezależny edukator czy organizacja pozarządowa, która nie podoba się ministrowi Czarnkowi i jego politycznemu środowisku.
Dziś sytuacja wygląda tak, że jeśli jakaś organizacja chce wejść do szkoły i prowadzić tam zajęcia dla chętnych, potrzebuje do tego zgody dyrektora i rodziców. Czarnek chce, by ostateczna decyzja w tej sprawie należała do kuratora – urzędnika, którego powołuje minister edukacji na wniosek wojewody (powoływanego z kolei przez premiera na wniosek ministra spraw wewnętrznych). Co to oznacza? To, że nawet jeśli dyrekcja i rodzice będą chcieli umożliwić uczniom udział w nieobowiązkowych zajęciach organizowanych przez niezależną organizację na terenie szkoły, wojewoda może to po prostu zablokować.


Jakie będą kryteria tego blokowania? Podstawowym problemem, który elektryzuje wyborców Czarnka, jest kwestia edukacji seksualnej, często prowadzonej w Polsce przez niezależnych edukatorów. Dla nowego szefa MEN wszelka edukacja seksualna opierająca się nie na katolickich poglądach na ludzką seksualność, ale wiedzy naukowej, jest "demoralizacją dzieci i młodzieży", przed którą należy je chronić – nawet wbrew rodzicom.
Jeśli Czarnkowi uda się przeprowadzić zmiany, to ich ofiarami mogą paść nie tylko edukatorzy seksualni, ale także organizacje zajmujące się edukacją obywatelską dzieci i młodzieży. Jak to może wyglądać, zapowiada sytuacja z małopolskich Dobczyc z czerwca tego roku.
Na rynku miasteczka odbywały się wydarzenia w ramach cyklu Tour de Konstytucja, przemawiał sędzia Waldemar Żurek. Na rynek trafiła grupa dzieci z pobliskiego przedszkola pod opieką pań przedszkolanek. Dzieci dostały balony, nauczycielki egzemplarze konstytucji. Sytuacja wywołała natychmiastową reakcję Czarnka i małopolskiej kuratorki oświaty Barbary Nowak. Szef MEN zapowiedział inspekcję w placówce i możliwe sankcje. Uzasadniał to między innymi tym, że w trakcie spotkania przekazywane były opinie prawników, którzy "w bardzo złym świetle stawiali głowę państwa, mówili o turystyce aborcyjnej, poruszali tematy stricte polityczne, i to jeszcze takie, które na pewno nie powinny być adresowane do dzieci w takim wieku"
Szkoła zamknięta ma być też szkołą scentralizowaną. Przygotowana w MEN nowela prawa oświatowego ma na celu zwiększenie władzy podlegających rządowi kuratorów kosztem samorządów, dyrektorów szkół, rodziców, uczniów i nauczycieli. To kuratorium ma mieć w projekcie Czarnka decydujący wpływ na wybór dyrektora szkoły, zwiększą się także ich kompetencje dotyczące zawieszania dyrektora i wnioskowania do samorządu o jego wcześniejsze odwołanie.
Oczywiście trudno sobie wyobrazić, by misja Czarnka mogła się ostatecznie powieść, zwłaszcza w wymiarze indoktrynacji młodzieży. Dołożenie Jana Pawła II i prymasa Wyszyńskiego do programów i nawet dwa rajdy śladami żołnierzy wyklętych na semestr nie zrobią z uczniów młodych narodowych katolików, podobnie jak akademie w rocznice rewolucji październikowej nie zrobiły z uczniów w PRL ideowych komunistów.


Niemniej jednak kontrrewolucja Czarnka to marnotrawienie czasu: uczniów, nauczycieli, rodziców, wszystkich pracowników oświaty. Zamiast budować szkołę XXI wieku, przygotowującą do życia we współczesnym społeczeństwie, uczącą kompetencji cyfrowych, medialnych, międzykulturowych, dyskutujemy o pomysłach na oświatę, które byłyby anachroniczne już w wieku XIX."


Jakub Majmurek

Zaloguj się