Dusza

 

Żadna dusza nie lubi gdy się ją więzi.

Zrób coś dla swej duszy i uwolnij ją spod jarzma religii.


Z początku będziesz wystraszony.

Jak każde dzikie zwierze, któremu otworzysz klatkę po latach.

Kiedyś przez ułamek czasu było ono wolne ale tego nie pamięta. Wszystko co tak naprawdę zna to więzienie.

 


W dodatku wmówiono Ci, że zamknięto Cię w okowy aby Cię ulepszyć.


W religii oswajanie zwierzęcia zwie się jego „ulepszaniem". W normalnych uszach brzmi to nieomal jak żart. Kto wie, co się odbywa w menażeriach, ten wątpi, by bestię tam „ulepszano".


Bestia słabnie, staje się mniej szkodliwa, na skutek depresyjnego poczucia strachu, na skutek bólu, na skutek ran, na skutek głodu przeobraża się w chorowitą bestię.

Staje się owcą. Musi być owcą; nie może już być wolna, dzika, nieuchwytna, dumna, szybka, majestatyczna.


Ma trwożnie spoglądać na boga i kapłana i oddawać się na jego ołtarz.

W tej doktrynie prawdziwa owca jest zarzynana na nim lub palona; bez względu na metodę jest pozbawiana życia. Taka to doktryna. Mordercza.

Ale Ty jako ta owca jesteś również składany bez ustanku na tym ołtarzu; to twój czas, to twoje życie, to twoja odpowiedzialność, to twoje siły w wymiarze twoich pieniędzy które oddajesz.


Tak ma się sprawa z oswojonym człowiekiem, którego „ulepszył" kapłan.

We wczesnym średniowieczu, gdy kościół był przede wszystkim menażerią, wszędzie polowano na najpiękniejsze okazy „blond bestii takich jak Polan, Wikingów, Germanów.

„Ulepszano” ich.  A jak potem wyglądał taki „ulepszony", którego udało się siłą i podstępem zwabić do religii?

Jak karykatura człowieka, jak wyrodek: stawał się „grzesznikiem", siedział w klatce, zamknięto go pośród samych straszliwych pojęć.

I tkwił tam, schorzały, zmarniały, okaz złej woli w stosunku do samego siebie; pełen nienawiści wobec instynktów życia, pełen podejrzliwości wobec wszystkiego, co było jeszcze potężne i szczęśliwe.

Jednym słowem, „chrześcijanin".


Ujmując rzecz od strony fizjologii: w walce z bestią jedynym środkiem, który pozwala ją osłabić, może być przyprawienie jej o chorobę.

Na tym znał się religia najlepiej: psuje człowieka, osłabia go; utrzymując jednak, że go „ulepsza"

 

Przecież nikt nie daje człowiekowi jego właściwości, ani jakikolwiek bóg, ani społeczeństwo, ani rodzice i przodkowie, ani on sam sobie.  Człowiek nie jest następstwem jakiegoś własnego zamierzenia, jakiejś woli, jakiegoś celu; byłoby absurdem, gdyby chciał przytoczyć swą istotę ku jakiemuś celowi.

To my wynaleźliśmy pojęcie „cel": w samej rzeczywistości brak celu. l jesteśmy konieczni, jesteśmy cząstką fatum, należymy do całości, istniejemy pośród całości; nie ma niczego, co mogłoby sądzić, mierzyć, porównywać, potępiać nasze istnienie.

 

 

   Z początku więc będziesz wystraszony.

W zasadzie zwrócono Ci wolność, której nie znałeś.

Póżniej zacznieć widzieć więcej. A gdy zaczniesz więcej widzieć to i zaczniesz więcej wiedzieć.

Kiedy już będziesz więcej wiedział, przestaniesz się bać.


Ujrzysz, że to co Cię otacza to Twój dom bez względu na to ile razy ci mówiono, że to tylko miejsce przejściowe do domu wiecznego.


Dotknij drzew, poczuj woń siana, odczuj powiew wiatru, a zrozumiesz, że liczy się tu i teraz. Że liczy się ten dom i to życie, na które zasługujesz bo zostało Ci nadane takim samy prawem natury jak każdej innej istocie. I jesteś po prostu cząstką fatum ale jakże dla siebie istotną. Więc zrób to dla siebie; bądż wolny dla siebie bo to jest wszystko co tu i teraz masz. I wszystko co do czego mozesz mieć pewność.

 


Nie musisz za ten fakt cierpieć i bać się grzechu. Już nie. Teraz już jesteś wolny; koniec ze strachem, koniec z grzechem, koniec z twoim namiestnikiem w postaci kapłana i boga.
Nie potrzebujesz ich.


Stań i się rozejrzyj; czyż nie wystarczy, że świat jest piękny, musi żyć w nim jeszcze bóg.

 

   Po czasie nabierzesz pewności siebie; odzyskanie wolności po wiekach niewoli nie jest łatwe.

Ale gdy zyskasz wiedzę nabędziesz z nią i pewność.

Ujrzysz, że już nie ma niczego co chce Cię zniszczyć i co zmusza Cię do klękania. Już nikt nie będzie chciał karać Cię za marzenia.


Zdziwisz się.

Całe życie byłeś owcą, całe życie ktoś cię doglądał i pilnował.

Mówiono Ci, że nie możesz tego i tamtego, a musisz to i tamto.

Sprawiono, że nawet przestałeś patrzeć poza niewolę, a przecież żadna dusza nie lubi być więziona.


Więc dlaczego chcą Cię więzić mówiąc jednocześnie, że coś dla Ciebie robią.

Jeśli chcą coś dla Ciebie robić niechaj więc puszczą Cię wolno. Niechaj zostawią Cię w spokoju. Zastanawiałeś się kiedykolwiek do czego jesteś im właściwie potrzebny? Dlaczego tak bardzo im na Tobie zależy?


Oni wiedzą, że poza bezkresną wolnością nie widać nieba, woda potoku nie chłodzi nóg, las nie drapie po twarzy, a ptak nie przefrunie pędem.

 

Dlatego dają Ci środek zastępczy, którego nigdy nie ujrzysz, nigdy nie poczujesz i nigdy nie dotkniesz ale to bez znaczenia bo wmawiają Ci z przekonaniem powołując się na magiczną książkę, że to jedyna rzecz na świecie warta uwagi.

Reszta absolutnie nie ma najmniejszego znaczenia. Tylko pamiętaj, abyś nie przychodził do tej wielkiej, tajemniczej rzeczy z pustymi rękami ( księga wyjścia, rozdział 34, wers 20 i nie wolno się ukazać przede Mną z pustymi rękami) 

 

Nie pozwalaja Ci tej rzeczy poznać bo sami jej nie znają ale opowiadają o tym, deprecjonując wszystko co możesz poczuć za murem. Tak zamieniają lwy w owce. I kradną Twoją duszę.

A tylko poza murem jest woda, która studzi zmęczone stopy. Deszcz który budzi śpiącego w trawie. To poza nim jest turzyca w jakiej możesz zasnąć bez bycia ocenionym.

Poza nim woń poziomek i krzyk wolnych zwierząt. Poza nim nikt nie zmusza CIę do klęczenia i bania się.

 

Tylko tam można przyjrzeć się własnej duszy, znajdując skarb, którego nikt Ci nie odbierze i nikt nie zmusi poczuciem obowiązku do oddania; do oddania swych myśli, pragnień, fantazji i odkupienia owych gdy powiedzą Ci, że są grzeszne.


Na każdym kroku musisz wykupić swoje myśli bo każda rodzi poczucie winy.

 

I oczywiście strach

Żadna religia nie może istnieć bez tworzenia w ludziach strachu; strachu przed piekłem, karą, wiecznym ogniem. Żadna religia nie zgromadzi ludzkich mas, by móc je eksploatować, jeśli wcześniej nie wzbudzi w nich poczucia winy i strachu.


Osoba, która czuje winę, musi sobie jakoś znaleźć zbawiciela.
Popełniło się grzech, a wszystkie religie tworzą tyle grzechów, ile jest tylko możliwe.
W istocie grzech jest wszystkim, co daje wam szczęście.

 

A wiecie kto nie czuje tego poczucia winy i strachu?

Człowiek wolny. Wejrzyjcie w swoje dusze i posłuchajcie ich. Posłuchajcie jak krzyczą aby je uwolnić.

Aby je zwolnić z tego obowiązku cierpienia za nie swoje czyny i wiecznej pokuty za jakąkolwiek wolną myśl.

I za śmiech. 
A twoja dusza chce się śmiać; pozwól jej na to. Uwolnij ją.

 

Kiedy to zrobisz poczujesz, że nie potrzebujesz żadnego zbawienia!

Odnajdziesz siebie. Nie potrzebujesz żadnego pasterza i nie chcesz, żeby nazywano Cię owcą.

Zrozumiesz, że religia zmienia lwy w owce.


Ktoś, kto mówi: "wierzę w boga", nie rozumie ani jednego słowa z tego, co mówi.

To, że się w coś wierzy oznacza brak wiedzy. Jest to całkowita ignorancja. Ludzie wmusili w siebie tę ideę, a ty trzymasz się jej jakby ona była dobra. Ona ani nie jest dobra ani moralna; ona nawet nie jest przyzwoita. 

Człowiek, który wierzy w boga, nie powinien być z tego dumny, ale powinien się wstydzić.
Wiara ukrywa twoją niewiedzę. Wiedza jest czymś całkiem innym.


Jednak chrześcijaństwo i wszystkie inne religie stale wprowadzają chaos do umysłów ludzi.

Samo chrześcijaństwo zwodzi z założenia tych nieudatnych. Sam jezus rzekł «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (św. Mateusz, rozdział 5)

Tak mówił jezus, doskonale wiedział, że taka miernota światopoglądowa i mentalna jakim był z taką ułomną ideologią może zjednać sobie tylko tych najniższych, nieudolnych, bezradnych, miernych, wykluczonych.

 

Nie widzą różnicy pomiędzy wiarą, a wiedzą. Ślepiec może wierzyć w światło, ale to mu nie pomoże. Aby ujrzeć światło potrzeba oczu, a wtedy nie ma już potrzeby, by wierzyć. 

 

Religia jest więzieniem dla każdej duszy; odwartościowuje ona naturę. Nie możesz już stanowić o sobie, dostajesz dekalog i nawet nie jesteś uczciwie informowany jak bardzo zacieśnia on kraty twojego więzienia.

I masz wierzyć, nie możesz wiedzieć. Wiedza przeszkadza; już to jest dowodem na to jak bardzo jesteś oszukiwany.

 

A przecież świadomość jest ważniejsza od wiary. A wolność cenniejsza od jakiegokolwiek kultu, obrzędu, tradycji czy też okrutnej doktryny uzależniającej Waszą ludzką duszę od kaprysów sadystycznego boga.

Zaloguj się