myśl 35

słowo Adama Mazguły

słowo Adama Mazguły

Polska to szczęśliwy kraj, w którym najważniejszym problemem społecznym nie jest jakość i poziom życia, zdrowie narodu, zatrute powietrze, zdeptana edukacja i moralna zgnilizna elit politycznych, ale nieszczęście biskupów katolickich, których życie seksualne i prawo do pierwszego obcowania z małymi dziećmi zostało utrudnione.
Sejm pośpiesznie naprawia szkodę na wizerunku nie tylko poszkodowanych biskupów nienawiści międzyludzkiej, ale i nieszczęsnych pozostałych katolików, którzy otoczeni przez ateistów są brutalnie pozbawiani prawa do narzucania swojej wiary innym. Już nie wystarczy krzyży od Giewontu po Hel, kościołów wielokrotnie więcej niż szpitali i przedszkoli, nie wystarczy kapelanów w każdej instytucji państwowej i bezwzględnego dyktatu religii w szkołach.
Oburzające jest dla ludzi kościoła, że obywatele zaczynają się bronić przed ich agresją.

Nadzieja na normalność w naszym kraju — Pani Małgorzata Kidawa Błońska, którą do tej pory bardzo szanowałem, głosowała w sejmie za uchwałą katolickiego zniewolenia, a inny polityk nadziei — Władysław Kosiniak-Kamysz publicznie zachwyca się klauzulą sumienia lekarzy i nadrzędnymi wartościami chrześcijaństwa.

Polska to szczęśliwy kraj, w którym opozycja nie chce przejąć władzy, chociaż otrzymała od wyborców milion głosów więcej od Zjednoczonej Prawicy, bo liderzy rywalizują o to, który z nich jest ważniejszy albo głupszy. Długo przed wyborami, człowiek „nieporozumienie" - Grzegorz Schetyna, dzieląc opozycję, określił, że nie będzie szedł do wyborów z tymi, co chcą oddzielić państwo od religii, a tak w ogóle, to PO nie jest zainteresowane wygraniem wyborów, a jedynie przechowaniem w sejmie najwartościowszych swoich polityków. Musimy poczekać, mówił, aż upadek ekonomiczny państwa, który ma nastąpić za 2-2,5 roku stanie się faktem.

Polska to szczęśliwy kraj, w którym prezydent reprezentuje tylko klęczących Polaków, standardy moralności narodowej określa schorowany, zakompleksiony i pogrążony w nienawiści stary komunista, obecnie katolicki kawaler, a nad rządem sprawuje kontrolę jakaś komisja wspólna episkopatu i rządu, na której czele stoi katolicki milioner, generał, cham i opij, o tytule — arcybiskup.

Polska to szczęśliwy kraj zakochanych w sobie ludzi w sukienkach, których potrzeby należy zaspokoić po wyborach pilnie, w pierwszej kolejności, nie czekając nawet na nowo wybrany sejm.

Wolność wyznawanej wiary i prawo do religii to podstawowe prawo człowieka w cywilizowanym świecie ogólnoludzkich wartości. Prawo człowieka do religii albo wolność od religii.

Państwo polskie i wszystkie jego instytucje zniewalają obywateli swoją agresją religijną, i krzyczą przewrotnie o aktach przemocy wobec nich.
Czy efektem tego będzie szkalowanie człowieka, który powie „Dzień dobry" do księdza, zamiast „Szczęść Bożę"? Czy wieszając dziecięce buciki na bramach biskupich pałaców w obronie skrzywdzonych dzieci, dokonujemy agresji na wiarę?

Tak krok po kroku powstaje Państwo wyznaniowe, jednej religii, które zawsze prowadzi do biedy, kryzysów społecznych i upadku ekonomicznego kraju. Potem już tylko winni (oczywiście ateiści i wyznający inną wiarę) będą zabijani, paleni, gwałceni za wmawianą im zniewagę Boga (patrz ostatnio państwo ISIS)!

Tymczasem sejm pracuje nad zaostrzeniem kar za uświadamianie dzieci, a nie by wiedziały, jakim są kąskiem dla zboczeńców w sutannach; użala się nad losem miłosiernych katolików, zamiast albo przynajmniej również agresją wywoływaną przez nich.

Polska to szczęśliwy kraj biskupów, bo jak wskazują priorytety sejmu, ich potrzeby są najważniejsze i najpilniejsze. A los owieczek? Co za różnica, kto ich pożre, wilki czy pasterze?

Adam Mazguła

Zaloguj się