myśl 51

#umysł_katolika_czyli_mentalna_obrzydliwość


"Joga to grzech – uważa Sławomir Potocki, radny Zjednoczonej Prawicy i dopytuje kto włączył zajęcia z jogi do przyszłorocznego budżetu Białej Podlaskiej. – Nie oceniam ludzkich sumień – odpowiada z kolei prezydent Michał Litwiniuk (PO).

– Kto i na jakiej podstawie wnioskował o finansowanie zajęć z jogi w parku Radziwiłłowskim w przyszłym roku – dopytuje prezydenta radny Sławomir Potocki. – Ja jako katolik nie mogę głosować za jogą, to jest sprzeczne z wiarą katolicką – podkreśla. – Są różne inicjatywy zgłaszane do miasta, do których prezydent się nie przychyla, a to akurat popiera – dziwi się radny i tłumaczy, że pyta z "dbałości". – Widziałem prezydenta w kościele, jest więc katolikiem. Może nie wie, że joga to grzech – dodaje Potocki."

Tak więc jeśli jesteś katolikiem to pamiętaj, iz nie liczy się zdrowe ciało, w którym może być zdrowy duch. Nie tylko się nie liczy ale ma być chore ciało będące świątynią dla chorego ducha. Wszak sam jezus powiedział, że błogosławieni ubodzy w duchu.
Zdrowe ciało nie potrzebuje lekarza, a zdrowy duch nie potrzebuje kapłana i religii.

Wiemy już od dawna, że chrześcijaństwa nie powinno się gloryfikować: wydało ono wojnę na śmierć i życie temu wyższemu typowi człowieka, wszystkie jego fundamentalne instynkty skazało na wygnanie. Chrześcijaństwo wzięło stronę wszystkiego, co słabe, co niskie, co nieudatne, sprzeciw wobec instynktowi samozachowawczemu właściwego życiu.

Zepsuło rozum nawet najpotężniejszych duchowo natur, ucząc odczuwać naczelne wartości duchowe jako grzeszne, jako błędne, jako pokuszenie.
Zwierzę, gatunek, musi być zepsute, jeśli traci ono swe instynkty, jeśli wybiera, jeśli preferuje to, co dlań szkodliwe.

Samo życie przejawia się instynktem wzrostu, instynktem trwania, instynktem mocy: gdzie brak woli mocy, tam następuje schyłek.
Chrześcijaństwo nazywa się religią współcierpienia, a ten kto współcierpi traci siłę.
Nawet człowiek o najskromniejszych aspiracjach do prawości musi dziś wiedzieć, że „etyczny porządek świata" jest kłamstwem.

Wiemy już dziś czym są wszystkie kościelne pojęcia, mianowicie najzłośliwszym, jakie tylko może istnieć, fałszerstwem, które ma na celu odwartościowanie natury.

To właśnie przez odwartościowanie natury jesteśmy dziś tak nieudaczni nie tylko w czynach ale i decyzjach. Nie mamy żadnej odwagi do decydowania.
Wiemy dziś, wie nasze sumienie, co w ogóle są warte, do czego służyły niesamowite wynalazki kapłanów i kościoła, dzięki którym udało się osiągnąć ów stan samopohańbienia ludzkości, stan, którego widok może budzić odrazę.

Pojęcia, takie jak „zaświaty", „Sąd Ostateczny",„nieśmiertelność duszy", sama „dusza"; są to narzędzia tortury, są to systemy okrucieństwa, dzięki którym kapłan stał się panem, pozostał panem.

We wczesnym średniowieczu, gdy Kościół rzeczywiście był przede wszystkim menażerią, wszędzie polowano na najpiękniejsze okazy „blond bestii"(Polan, Wikingów,Germanów) ; „ulepszano" ich. A jak potem wyglądał taki „ulepszony", którego udało się zwabić do klasztoru? Jak karykatura człowieka, jak wyrodek: stawał się „grzesznikiem", siedział w klatce, zamknięto go pośród samych straszliwych pojęć.

I tkwił tam, schorzały, zmarniały, okaz złej woli w stosunku do samego siebie; pełen nienawiści wobec instynktów życia, pełen podejrzliwości wobec wszystkiego, co było jeszcze potężne i szczęśliwe.

Jednym słowem, „chrześcijanin". Ujmując rzecz od strony fizjologii: w walce z bestią jedynym środkiem, który pozwala ją osłabić, może być przyprawienie jej o chorobę. Na tym znał się Kościół: psuł człowieka, osłabiał go ; utrzymując jednak, że go „ulepsza"

Teologia, to zepsucie rozumu przez „grzech pierworodny" (przez chrześcijaństwo) to główna bolączka człowieczeństwa. Cóż pomoże wszelka wolnomyślność, nowoczesność, wzniosłość, duchowość gdy w trzewiach pozostało się chrześcijaninem.

Niby to nie epoka średniowiecza ale jak widać mentalnie bez różnicy.
To nie pierwszy taki apel katolików czy ksieży urągający ludziom chcącym dbać o zdrowie swego ciała i formę. W dodatku szantażujący tym napoteżniejszym dla katolika słowem "grzech"

Pora więc wyjść z chrześcijaństwa i zostawić te grzechy samym sobie. Przestaną istnieć, a osoby na stanowiskach publicznych chcące obarczyć innych szantażem katolicyzmu i jego bezwartości pozbawic tych stanowisk lub wysłać na badania psychiatryczne.

Ci którzy mają odwagę, by cieszyć się zdrowiem, a także odwagę by gardzić, śmiemy gardzić religią, która uczyła fałszywie rozumieć ciało i rozum. Która nie chce się wyzbyć zabobonnej wiary , która niedostateczne odżywianie się ma za „zasługę", która zwalcza zdrowie jak swego rodzaju wroga, diabła, pokusę, która wmówiła sobie, że w ścierwie ciała można nosić „doskonałą duszę", i musiała sobie w tym celu sporządzić nowe pojęcie „doskonałości", bladą, chorowitą, idiotycznie marzycielską istotę, tak zwaną „świętość".

Świętość, która sama jest tylko szeregiem przejawów zabiedzonego, wyczerpanego nerwowo, nieuleczalnie zepsutego ciała i umysłu.

Mówią, że chrześcijaństwo dało światu wiarę. Nie oponują przeciw temu, ale czym jest wiara? Wiara zawsze jest ślepa. Człowiek, który wie, nie potrzebuje wiary.
Biblia mówi, że nie powinno się niczego zmieniać, ani nawet próbować zmienić, ponieważ Bóg uczynił wszystko doskonałym.

Jest to ostateczna wypowiedź przeciw rewolucji, zmianie, ewolucji, polepszaniu losu biedoty i chorych. To fundamentalne motto chrześcijaństwa: "niczego nie zmieniać", oznacza śmierć dla ludzkości, śmierć dla tej pięknej planety.

Chrześcijaństwo jest najbardziej przestarzałą religią. Wszystkie jego założenia są absurdalne.

Człowiek musi się pozbyć wszystkich religii, w tym chrześcijaństwa, w przeciwnym, bowiem wypadku nigdy nie będzie zdrowy, nie stanie się jednością, nigdy nie pozna radości i błogosławieństw życia. Nigdy nie pozna prawdy. Jeśli religie nadal będą istnieć, całą ludzkość wpędzą w szaleństwo.

Nadszedł czas, aby pozbyć się chrześcijaństwa i wszystkich tak zwanych religii, będących różnymi odmianami tej samej głupoty.
Wiara nie jest cnotą, nie stanowi wielkiego wkładu do ewolucji człowieka.

Wiara jest największą przeszkodą, stojącą na drodze człowieka poszukującego prawdy. Zanim wyruszysz na jej poszukiwanie, już wręcza ci się brudną wiarę z drugiej ręki i mówi ci się, że to wystarczy.

 

Ci którzy mają odwagę, by cieszyć się zdrowiem, a także odwagę by gardzić, śmiemy gardzić religią, która uczyła fałszywie rozumieć ciało i rozum. Która nie chce się wyzbyć zabobonnej wiary , która niedostateczne odżywianie się ma za „zasługę", która zwalcza zdrowie jak swego rodzaju wroga, diabła, pokusę, która wmówiła sobie, że w ścierwie ciała można nosić „doskonałą duszę", i musiała sobie w tym celu sporządzić nowe pojęcie „doskonałości", bladą, chorowitą, idiotycznie marzycielską istotę, tak zwaną „świętość".

Świętość, która sama jest tylko szeregiem przejawów zabiedzonego, wyczerpanego nerwowo, nieuleczalnie zepsutego ciała i umysłu.

 

tutaj podobny mój artykuł na apel księdza, iż kult ciała to pogaństwo https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/mysl-21

 

https://www.dziennikwschodni.pl/biala-podlaska/miasto-chce-dofinansowac-zajecia-jogi-w-parki-zdaniem-radnego-zjednoczonej-prawicy-joga-to-grzech,n,1000256721.html?fbclid=IwAR1iu5SzaOFMo9fKlTZhpvbpYQ6K2mnq3-idFKyKqmOm1Pn9eot9PbvCcAc

Zaloguj się