myśl 19

gówniani administratorzy

gówniani administratorzy

Dominujący dziś publicznie nurt ekologii cierpi na coś, co nazwałbym błędem antropologicznym. W tej wizji przyroda jest ważniejsza od człowieka. Tymczasem w naszej cywilizacji, która wyrosła na fundamencie Biblii, to człowiek jest koroną stworzenia" – powiedział wiceminister środowiska Sławomir Mazurek w wywiadzie dla Tygodnika „Sieci".

 

Mógłbym skwitować to jednym zdaniem: i dlatego świat wygląda tak jak wygląda. Jednak czuję się w powinności powiedzieć więcej.

 

Ludzie religijny to ludzie dla  których zaistniały stan rzeczy i tradycja jest wystarczającą wymówką przeciw rozwojowi i dążeniu do bycia lepszym, przyzwoitszym, oświeconym.


Wygodniej jest tkwić w krwawych zabobonach tłumacząc, że właśnie tacy jesteśmy.
Ale to nie jest prawda.
Nic nie zmusza nas do tego abyśmy tacy byli. Udowadnia to wielu dobrych ludzi, którzy starają się być lepsi, przyzwoici, mieć umiar w pazerności i na biegające wolno zwierzęta reagują uśmiechem, a nie chęcią skrzywdzenia lub zabicia.
Bo panują nad swoimi prymitywnymi odruchami i mają duszę.

W tym przypadku kolejny raz religia zatruwa wszystko. Czlowiek majacy administrować środowiskiem powołuje się na autorytet bibli, czyli absurdalnej księgi, której dogmaty i przepisy powstały tysiące lat temu.

I człowiek na stanowisku Ministrialnym w roku 2019 wybiera autorytety sadystów z namiotów jak Mojżesz, który dwunastoletnie dziewczynki porywał w niewolę seksualną zabijając ich matki i braci, który niszczył w okrutny sposób w imię boga otaczajacy go świat lub jak Abraham jaki na rozkaz boga szedł wypatroszyć swojego syna na ołtarzu.

Ludzi dla których postaciie i zapisy biblijne są autorytatywne nie tylko nie należy dopuszczać do sfery, w której administruje się społęcznością lecz trzeba ich izolowac od społeczności.

Chcą wyznawać takie bezwartości i amoralności; chcą wierzyć to niech wierzą gorliwie na klęczkach w celi z dala od ludzi, jacy chcą kreować i zmieniać świat.

Czyli człowiek od środowiska widzi tylko swoje ego i boga. Nie widzi tego czym ma się zajmować: środowiska.

Religia zawłaszczyła moralność na tysiąclecia. Musimy ja odzyskać i inteligentnie zaprojektować.
Zamiast dyktatu księży i niemoralnych ksiąg testamentowych, inteligentnie zaprojektujmy nasze życie.


Możemy przyglądac się historii, trendom i ekstrapolować je na przyszłość. Możemy przewidywać możliwe scenariusze zagłady naszego gatunku i podejmować kroki by jej zapobiec. Musimy jednak nie zapominać o historii, o dokonaniach faktycznych religii jak niszczyła ona cywilizacje i ile bólu sprawiła światu i wyciagać wnioski. Na koniec umieć odróżnić dobro od zła i odrzucić zło robiąc krok naprzód.

Tkwiac w tym miejscu niczego nie poprawimy. To trwa od tysięcy lat i wystarczy przyjrzeć sie jak prymitywni jesteśmy wciąż, stawiając nasze ego ponad wszystkich zamiast pomiędzy wszystkim.

 

Jako ateista, jestem człowiekiem który wierzy w to życie, który wierzy w moralność. Jeśli robisz coś dla nagrody albo ze strachu lub po to by kogoś ukarać, to nie masz moralności.

Wierzącym przyświeca wykonanie planu bożego, a on mówi aby niczego nie zmieniać; to jest niemożliwe jeśli chcemy ulepszyć świat. Na tą chwilę należy powiedzieć; uatować świat. 
Nadszedł czas, że musimy dorosnąć.

Zamiast cofać się do czternastego wieku, powinniśmy uczcić dwudziesty pierwszy, mówiąc; chwila, nie wierzę w zajadłą, kapryśną, okrutną, podstępną, ludobójczą, homofobiczną, mizoginiczną, rasistowską, mściwą i pełną przemocy tyranię.

 

To, że różne systemy religijne mają monopol na moralność i pariotyzm jest obrzydliwe.
Ateiści są moralnymi i prawymi Polakami. I nie potrzebujemy boga by tak było.

Ponadto w kwestii projektowania światopoglądu są wlaściwymi ludżmi jako administratorzy gdyż nie wyznają prymitywnych przepisów z prymitywnej ksiegi zabobonów i okrucieństw i posugując się wiedzą umieją nie bać się zignorować tradycji jeśli ona jest zła, jeśli jest urągająca uchowi ludzkiemu.

Osoby publiczne nie mogą powoływać się na zabobony i je agitować.
W jaki sposób mogą one pełnić funkcje publiczną skoro są zindoktrynowani i nie posługują się ani wiedzą ani logiką, nie mówiąc już o zdrowym rozsądku.


Szerzenie poglądów religijnych przez osoby pełniące funkcje publiczne natychmiast dyskredytuje te osoby jako zdolne do stanowienia czegokolwiek mającego się przyczynić do rozwoju duchowego i moralnego człowieka.

Nie mówiąc już o polepszaniu standardu naszego życia. A standard tego życia to choćby parki zamiast kościołów i drzewa zamiast krzyży.

I tolerancja zamiast płynącej z ambony nienawiści i podżegania do dyskryminacji i przemocy.

W dodatku jako osoba publiczna mająca stanowić o jakości życia wszystkich obywateli, wtóruje tej nienawiści i dyskryminuje niezgodnych z linią kościoła obywateli państwa.

Standardem naszego życia to nie wiara w zabobony i rytualne uboje, które akceptuje pis, narastający nazizm i wspieranie finansowe z naszych pieniędzy kościoła wraz z rozdawnictwem mu państwowych gruntów.


Osoby mające w głowie tylko i wyłącznie chwalenie zabobonów i wszelkich bogów nie są w stanie polepszyć stanu świadomości społecznej gdyż wyznawanie doktryny religijnej stoi od fundamentu w sprzeczności z rozwojem.


A wyznawanie doktryny chrześcijańskiej urąga zarówno moralności i inteligencji.
Proszę sobie założyć kościółek i tam wielbić kapłanów religijnych ale należy zakazać osobom powołującym się na religię wszelkich funkcji publicznych.

Z takimi ludżmi u władzy to już będzie nie tylko gorzej ale będzie już po prostu beznadziejnie.

 

Immanuel Kant pytał czym jest oświecenie. To sapere aude - miej odwagę myśleć.
Era rozsądku zaczyna się gdy ludzie oczyszczają się nie z grzechu pierworodnego, a z pierworodnej ignorancji i zależności od pradawnych autorytetów.

 

Wystarczy spojrzeć wstecz aby wiedzieć co robiły religie; tak między innymi było w średniowieczu gdy dogmaty religijne wyparly światłe myśli Greków. W skali globalnej wszystkie one zostały zapomniane. Tak było w jedynastym wieku w świecie arabskim, gdy centrum kultury i matematyki stało się ekonomiczną i intelektualną pustynią z powodu islamu.

I tak może stać się dziś.

Ale dwudziesty pierwszy wiek stawia nam wyzwania jakich nigdy nie było. Globalne zmiany klimatu. Przeludnienie. Kryzys energetyczny. I potrzeba edukacji oraz zatrzymania zniewolenia kobiet i w wielu miejscach dzieci.


Jeśli nie zmienimy sposobu myślenia, jeśli nie będziemy gotowi na otwartą dyskusję i kreowania naszej kultury bez względu na tradycje, jeśli nie skupimy się na realizowaniu polityki społeczej opartej na rzeczywistości, możemy ten wspaniały pod wieloma względami świat obrócić w nic.
I wszyscy musimy być pewni, że tak się nie stanie. Ta praca nie może być wykonana tylko przez ateistów czy agnostyków. Ten mozół musza podjąć też wierzący bo świat to jest jedyne miejsce, mimo, że wierzą inaczej, co do którego nie mamy wątpliwości, że istnieje. I wspólne.

 

W naszej coraz bardziej złożonej naukowej i technologicznej cywilizacji wiele problemów politycznych wymaga wiedzy. Po prostu wiedzy i nauki.
Jak zatem społeczeństwo ma sprawować demokratyczną kontrolę nad rządem jeśli nie kieruje się wiedzą i nie rozumie nauki. Jeśli kieruje sie zabobonem.

Musicie pamiętać, że w demokracji to my, jako społeczeństwo sprawujemy kontrolę nad administracją czyli rządem.

Szerzenie naukowych poglądów we współczesnym świecie jest nadrzędne. Co złego może być w wiedzy i oświeceniu. To może być tylko dobre.

 

Przekonanie że człowiek jest korona stworzenia i mu się wszystko należy zniweczy ten świat, a człowiek nie wyjdzie z jaskini.

Dlatego ten świat stoi na okrucieństswie wobec zwierząt. Okrucienstwie nie wynikającym z konieczności lecz z pazernosci. Bo jak panisko mialoby nie zerzrec golonki. Przecież to panisko ludzkie to mu się należy.

Musimy być ponad tym. Cechami mającymi świadczyć o czlowieczeństwie nie jest pazerność i arogancja lecz przyzwoitość i powściągliwość. Oraz wiedza że dla tego psa to życie jest równie ważne jak dla mnie. Jest równe memu. 

Nic nie czyni mego życia nadrzędnym wobec jego za wyjątkiem mego własnego przekonania.

 

Kondycja świata i stan moralny człowieka dziś jest wypadkową braku rozwoju spowodowanego religią. Samo chrześcijaństwo zabiło myśl Grecką i osiągnięcia w większości bezpowrotnie i cofnęło rozwój o kilka wieków, a zatrzymało o naście.
Więc to już nie jest sprawa indywidualna w co kto wierzy lecz cywilizacyjna. Publiczna.

Religia to największa przeszkoda w rozwoju świadomości ludzkiej i to już jest problem całej ludzkości.

 

Panie kaczyński, panowie poslowie, ministrowie i inni ze sfery publicznej, a mówiacy takie rzeczy, broniący kościoła, mówiący caly czas o kościele proszę ustąpić ze struktur publicznych i zatrudnić się na parafii na szmacie u proboszcza.
Wszak wam wszystkim chodzi o religię, a nie rządzenie krajem więc droga wolna, tam gdzie miejsce religii.


Wynocha z ław sejmowych i gabinetów ministrialnych. Pamiętajcie ludzie o tym przy wyborach.

 

Ludzkość jest żenująca; wymyśla sobie raje, ogrody eden, boga, aniołki, cuda, a nie potrafi nawet powstrzymać się od sadyzmu na zwierzętach.

Nie potrafi dać świadectwa o sobie, iż zasługuje na życie na tej planecie. Ludzkość ma boga ale nie ma umiejętności bycia człowiekiem. Nie ma myśli i mimo posiadania sprawnego ku temu narzędzia jakim jest luzki mózg nie potrafi zaprojektować świata jako miejsca dobrego do życia pośród nas dla wszystkich.

Nie projektujemy. Tkwimy w starożytnych krwiożerczych przepisach bógów i proroków. A jedynej boskości jakiej możemy doświadczyć to ta, którą sami osiągniemy poprzez godne traktowanie innych stworzeń we wspólnym z nimi świecie. Nie ma innej boskości. Jest tylko ta, która może być w nas.

 

 W polsce dziennie na utrzymanie kościoła katolickiego czyli zabobonu i to w dodatku okrutnego zabobobonu reprezentowanego przez najbardziej zbrodniczą organizację w historii ludzkości; kościół katolicki wydaje się niemal 20 miliardów rocznie, to jest 54 miliony dziennie.

54 miliony dziennie na zabobon i utrzymanie zbędnych kapłanów. Nawet jeśli wierzycie w boga, to kapłan jest wam zbędny do tego. Stawiamy drogie świątynie, odprowadzamy własne pieniądze mogące poprawiać kondycję naszego społeczeństwa do obcego namiestnika jakim jest watykan.

W każdej sytuacji powinniśmy robić wszystko aby utrzymać życie stworzeń, a w żadnej truchła na krzyżu i zabobonu.

Ludzie, którzy dokonują wyboru finansowania zabobonu, a nie pomagają temu co oddycha, czuje i potrzebuje pokarmu i opieki są zwyczajnie moralnym gównem.

Dwadzieścia miliardów rocznie na zabobon ma taką konsekwencję, że brakuje na pomoc biednym, głodnym, na tworzenie dobrego i zdrowego środowiska. A dobre i zdrowe środowisko to organizacje finansowane przez państwo jak na ten przykład pogotowia dla zwierząt i schroniska dla nich. Dlaczego nie ma na to pieniędzy? Bo jest na zabobon, na niebyt, na nicość. Równie dobrze możemy spalić je w piecu.

W Józefowie jak i w wielu innych miejscach własnie ogłoszono zamknięcie schroniska dla zwierząt. Ponad 600 psów i kilkadziesiat kotów zamorduje się pz powodu braku pieniędzy na ich utrzymanie. Mimo tego, ze wydajemy 54 miliony z publicznych pieniędzy na zabobon. Czyli na trupa na krzyżu zamiast na rzeczywiste tchnienie.

Mówimy ładnie, że je uśpimy, wtedy jako ludzie lepiej sie czujemy. To humanitarne. Tak lubią mówić Ci którzy mają boga jako tego czyniącego ich ową koroną stworzenia. Nie przeszkadza to im jednak zabijać. A zabijają każdym czynem, każdym gestem dajac pięćdziesiat zlotych na tacę zamiast dać na chronienie życia zwierząt, którym się nie poszczęściło i często nie poszczęściło z winy człowieka.

Dajemy 54 miliony dziennie na wystawne życie kapłanów i oddajemy im grunty za symboliczne złotówki. te grunty nie są już Polskie, należą do Watykanu, podczas gdy mogłyby być gruntami na których można sworzyć piękne parki przyrody, w których zwierzęta pognębione przez czlowieka mogłyby żyć spokojnie i dobrze.

Ale to nas nie obchodzi. Życie istot współżyjących z nami na tej planecie ma dla nas mniejsze znaczenie niż wymyślony bóg.

Coś co możemy dotknać i odczuć spojrzenie tego stworzenia na sobie liczy się dla nas mniej niż kościół za kilkadziesiąt milionów. 

 

 

POST SCRIPTUM

Pamiętacie te chwile ze swojego dzieciństwa przypomniane zapachem?

Gdy idziesz przez łąkę i czujesz zapach siana. Całe dzieciństwo tańczy tymi szczęśliwymi chwilami. Lub gdy jesteś w lesie i czujesz ten nieopisany zapach żywicy.

Mógłbym wdychać bez opamiętania. Feria zapachu i zmysłów.

Zawsze sobie myślę wówczas, że gdybym był bogiem to chcialbym aby ludzie dla czcenia mnie składali mi przed domem kilka bali drewna pachnącego wonną żywicą.

Takie małe poświęcenie dla rozmyślającego starca.

Cóż za cudowny zapach.

Absolutnie nie palcie mi przed nosem piór, skóry zwierząt, ich sierści i nie bryzgajcie krwią.

Niech nie wyją ze strachu i bólu.

Wszak tchnąłem weń życie dla ich życia nie dla poświęcania ich w ogniu.

Nie lubię smrodu śmierci.

Niestety ja nie jestem bogiem. Bogiem za to jest gość, który

Księga Rodzaju, rozdział 8

"Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń,

Dla tego tworu miłą wonią są martwe zwierzęta. Dla tworu, którego wy uznajecie za boga, którego czcicie, któego uznajecie przewagę nad żyjącymi stworzeniami.

Zabijanie dla niego niewinnych zwierząt powoduje w nim łagodność. Staje się spokojny i ma ochotę na wybaczanie człowiekowi niesubordynacji.

Ofiarą go zawsze udobruchasz. To wydarzenie to narodzenie się prawdziwego symbolu chrześcijaństwa; ołtarza.

Oraz początek gorliwej krwiożerczości na rzecz jahwe. Przymierze boga z Noem to już festiwal krwiożerczości czyli ofiar z życia.

Wasz bóg nie cenil zapachu żywicy tak jak nasze zmysły to robią; Bóg po tym wydarzeniu rozmiłował sie w zapachu martwych, palonych ciał.

Przymierze z Noem zapoczątkowane festiwalem ofiar zmieniło traktowanie przez boga zwierząt.

Tak bardzo spodobała mu się woń palonych ciał.

" Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. 2 Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko"

Tak oto ujawnia się prawdziwa natura boga. Podoba mu się śmierć; śmierć na ołtarzu i śmierć dla pokarmu. Od tej chwili każde zwierzę jest zgubione w krwiożerczym amoku człowieka.

Amoku gdyż usankcjonowane przez prawo boga, a religia odbiera rozsądek, rozum i dobro.

Okazuje się również, że boskie przymierze oznacza po prostu śmierć.

I taką oto doktrynę wyznaje i przedkłąda nad faunę i florę minister z nieniejszego artykułu oraz cala rzeszcza administratorów rządu PiS.

Precz z takimi ludżmi od adminstrowania Państwem. Na plebanię, na szmatę.

 

 

Powiązane tematy:

 

https://www.poganin.eu/antyteizm/wychowywaly-mnie-zwierzeta

https://www.poganin.eu/antyteizm/okrutne-dzieci-bogow

https://www.poganin.eu/antyteizm/cywilizacja-zabobonu

https://www.poganin.eu/antyteizm/prawdziwy-symbol-chrzec59bcijanstwa

 

 

 

 

Zaloguj się