Pogarda

Dygresja aby pozbawić pewnych ludzi złudzeń.
Rozumiem, że niektórym wydaje się, iż skoro mam broń na zdjęciach to przez to może coś nas łączyć.
Broń to tylko atrybut, który nie powoduje, że jestem jakąś prawicową łajzą.


W dodatku jeśli jeszcze pikietujecie "trump na prezydenta" to już niżej być nie możecie.
To znaczy, że faszyzm chrześcijański jest tym co was definiuje więc zwyczajnie podnieca was agresja i władza w wyniku agresji.
Otóż dlatego stoicie po przeciwnej stronie barykady
Więc jeśli macie patetyczne profilowe z husarią, wielką Polską, etc to darujcie sobie i spierdalajcie.
I nie chodzi o husarię i Polskę. Chodzi o to, że są to symbole jakie ukradliście aby legitymować nimi ów patriotyzm, który mierzi mnie na równi z katolikami, pisowcami, konfdeferatami i podobnymi ludzkimi odpadami.
Opowiadajcie sobie wzajemnie przy golonce i kieliszku wódki jakim wyjątkowym narodem jest Polska ale mnie nie wciągajcie w ten rynsztok.
Nie piję wódki, nie zjadam zwłok i uważam, że Polska jest żenująca. Tym bardziej ta, o którą chcecie wrzeszczeć i tworzyć.
Podniecajcie się tym jakim spryciarzem, cinkciarzem i cwaniakiem jest Polak ale nie stawiajcie mnie na równi z tym.
Ja po prostu uważam tego samego Polaka za gbura i imbecyla.
Jesteście tak samo ograniczeni i zabobonni jak ludzie religijni; tworzycie mity o swojej wybujałej wielkości i prawości podczas gdy prawda leży daleko, daleko poza tym co mówicie i myślicie.
Identycznie jak w religii.


Tym jest dla mnie i patriotyzm. Taki samym szrotem. Ideologią mająca mnie wartościować pod jakimś szyldem.
Tyle, że ja nie muszę szukać sobie wartości poza mną. Dlatego was nie potrzebuję. Ani religii, ani patriotyzmu ani rycerzy chrystusków, klanów w białych kapturach czy wyznawania grupy politycznej.
Nie lubię tłumów, nie lubię band, nie lubię motłochu. Jestem jak dzikie zwierzę; lubię siedzieć samotnie na wyżynie i obserwować. Po czym wchodzić jeszcze wyżej, tam gdzie nie jest w stanie doczłapać rozpasały, brandzlujący się swoją wyjątkowością motłoch. Pan człowiek.


Nie zrozumcie mnie źle; ja po prostu nie lubię ludzi takimi jakimi są i tych właśnie, którzy walczą o to aby świat był właśnie taki jakim oni go chcą w większości; agresywny wobec bezbronnych z nadrzędną ideą lansowaną przez prawicowy faszyzm i religię (bo jest ona największym faszyzmem) - korony stworzenia i co równie groteskowe; drapieżnika. Nie jesteśmy ani jednym ani drugim, a jeżeli wciąż się przy tym upieracie gdyż nie jesteście w stanie znieść prawdy o sobie to w takim razie jesteśmy najpaskudniejsza koroną i najmniej udanym drapieżnikiem w dziejach matki ziemi.
Cierpicie na kosmiczny wręcz narcyzm; oto pan człowiek, któremu bóg nakazał czynić sobie ziemię poddaną i jeśli wypełni dobrze wolę sadystycznego boga to będzie żył wiecznie w królestwie niebieskim.
Pan człowiek jako korona stworzenia, której przystoi najobrzydliwszy sadyzm gdyż równie sadystyczny bóg go rozgrzeszy. Wszak w tym przypadku liczy się nie dobro lecz bogobojność.
Pan człowiek, który wmówił sobie, że jest jedyny ważny w całym kosmosie i w myśl tej ważności może zdegenerować planetę ziemia gdyż według niego ona należy do niego.


Przy czym jest całkiem odwrotnie. To my należymy do ziemi. Ponadto co was bardzo zaboli; ziemia bez nas się obejdzie. Na naszych ciałach wyrosną nowe rośliny. To jedyna korzyść dla ziemi z gatunku ludzkiego; nawóz.
Ja jestem obrońcą, a nie oprawcą. Wybieram kierunek ku nadczłowieka, a nie korony stworzenia i bogobojności.
Pozbądźcie się złudzeń śmiecie; człowiek ani nie jest żadną koroną stworzenia ani nie jest żadnym drapieżnikiem; to wasze chore do rozpuku ego wmówiło wam ten abstrakt. I dlatego was unikam jako wspólnego gatunku. Jedynie z wami walczę jako z tym najgorszym gatunkiem tkwiącym wciąż z jaskini tyle, że zamiast z dzidą to ze smartfonem. Mentalnie wciąż jesteście dzikusami.


Ja natomiast preferuję prawdę nawet o sobie niż wiarę w zbudowane złudzenie. Tylko wówczas będę wiedział realnie jakie mam dolegliwości i dążył do zmiany, a nie żył iluzją.
I jeszcze cały czas krzyczycie, że tak ma być bo tak jest od zawsze i że to jakaś nasza, ich, innych tradycja i obyczaje. Żadnego kroku naprzód, żadnej ewolucji.
Religijni chcą tkwić w "prawdach" ustanowionych przez idiotów z pustyni jakieś 3800 lat temu, tak samo jak i reszta trzymająca się tradycji chce tkwić w czymś zdefiniowanym dawno temu przez mało wiedzącego i obcego mi człowieka.
I owa tradycja i obyczaj ma mnie definiować i wartościować. Nic bardziej błędnego i urągającego mi.
Tylko rozwój i otwartość na zmianę może sprawić, że człowiek ewoluuje ku czemuś wreszcie etycznemu, nie dzikiemu, nie prymitywnemu.


W każdym innym przypadku czy to będąc wiernym rytuałom i przepisom religijnym czy też tradycji jesteście tylko wykonawcami pradawnej, obcej woli.
Nie jesteście w stanie się rozwinąć.
Dzieli na wszystko, nie łączy nas nic. To co widzicie być może wspólnego to tylko pozór.
A teraz możecie na mnie wieszać psy patrioci.
Uwielbiam psy...w przeciwieństwie do was.

Zaloguj się