myśl 47

Wszyscy wiemy jak amoralny aspekt ma deprawacja przez człowieka fauny i flory. Zanieczyszczenie, w stworzeniach morskich rtęć, a lądowych antybiotyki (tych które spożywamy) Oraz eksploatacja życia zwierząt czyniąc im holocaust w imię hodowli aby zaspokoić nasza pazerność; i aby nas truć.

Pomińmy ten aspekt. Wszak ludzkość między innymi z powodu braku edukacji światopoglądowej i systemów czy to religijnych czy politycznych nam znanych lepsza nie będzie. Nie ma na to szansy. W tych systemach nie ewoluujemy.
Lepsze będą tylko jednostki nie społeczeństwa, nie ogół, którym się steruje.

Jednak może warto gdy nie jesteśmy gotowi na etyczny aspekt odrzucenia pokarmu z zabijania zwierząt, skupić się na zwyczajnie zdrowotnym.

Swego czasu zamieściłem trailer filmu "the game changers". Fajny, klarowny obraz o tym co jest dla nas niewłaściwym paliwem i dlaczego.

Dziś pora zamieścić starszy nieco film ale ukazujący nam również parę aspektów z tym związanych. A może i więcej.

Nie rzecz w tym abyście zaraz rzucili się z komentarzami o tym, że potrzebujemy mięsa, bo to, bo tamto i kto w ogóle stoi za tymi produkcjami filmowymi promującymi weganizm.
Mogę tym samym zapytać; kto stoi za produkcjami filmowymi promującymi zjadanie mięsa?

Można chcieć zdobyć wiedzę i samemu się zastanowić co jest logiczne, choćby pod kątem...pieniędzy.
No właśnie, pieniędzy. Wszak zdrowego ciała się nie leczy, wszak życie zwierząt jest tanie aby móc na nim zarabiać.
Czyż nie zaskakującym jest fakt, że wszelkie diety, bądź ośrodki leczenia cukrzyc, czy raków, etc są sponsorowane głównie przez producentów nabiału, mięsa, itd?
Przecież to tak jakby organizację przeciwdziałaniu alkoholizmowi sponsorował producent wódki.

Jesteśmy eksploatowani w nieco inny sposób niż zwierzęta przez olbrzymie korporacje hodowlane.
Ponadto po tym jesteśmy eksploatowani przez farmację; lek na wszystko tylko nikt nie bada przyczyny i żadna farmacja nie mówi aby zająć się przyczyną. Aby farmacja miała racje bytu musi istnieć przyczyna i choroba. Musi. Więc trzeba dac człowiekowi przyczynę; zatruć go możliwie najmocniej.

Lobby hodowców jest w każdym rządzie dlatego też narodowe ministerstwa zdrowia nie mówią o rezygnacji z nabiału czy mięsa. I wszyscy się na to nabierają.

Zaskakująca jest też agresja ludzi, którym mówisz, stary zmień dietę dla własnego zdrowia. Nie chcesz mu sprzedać tony marchewki ani nawet kilograma jabłek ale jesteś wrogiem. Nie tylko nie zbadają sprawy lecz zasypia cię wyssanymi z palca, tworzonymi na potrzeby gruntowania mitu o niezbędności mięsa w ludzkiej diecie argumentami. Argumentami które są fałszywe, niezgodne z prawdą i są jedynie marketingiem.

W wystarczy tylko zatroszczyć się o właściwe paliwo dla ludzkiego ciała. Zrobić eksperyment.

Warunkowanie kulturowe jest tak silne, że człowiek trzyma się rękami i nogami swoich nawyków. A przecież wystarczy rozejrzeć się dookoła aby zobaczyć jak ludzkie ciała są zdegenerowane i ile jest chorób i dolegliwości. To jest podobne religii; nikt nigdy nie widział boga ale wciąż klękamy. Nie potrzebujemy dowodów, chcemy żyć w tym przekonaniu. Tak jak w przekonaniu konieczności spożywania mięsa. Skoro robimy to od wieków, to przecież nie możemy się mylić. żyjemy.
A co gdybyśmy od wieków jedli rośliny? Może żylibyśmy lepiej, dłużej, silniej, mocniej. Bez tylu chorób. Bez psucia własnego organizmu.

Jesteśmy eksploatowani jak zwierzęta; mamy spożywać truciznę bo to ogromny rynek, a człowiek jest podatny na zapach KFC i batonika mlecznego. Łatwy cel; słabości ludzkie.

A później jesteśmy utrzymywani w stanie agonii jak najdłużej aby jak najdłużej wykupować wszelkie lekarstwa. Zdrowy przecież nie potrzebuje pigułek i lekarzy. Tak samo jak zdrowy duch nie potrzebuje religii.
To wszystko to są produkty za które mamy płacić. Liczy się tylko pieniądz, czy naprawdę uważacie, że ktoś kto coś produkuje bądź oferuje robi to altruistycznie? Jego zadaniem jest sprzedać nam produkt za wszelką cenę. Za cenę prawdy o nim. Prawda sie nie liczy. Liczy sie zysk. To truizm przecież ale i tak w jakiś dziwny sposób wierzycie w czyste intencje producentów.

Nikt jednak nam nie mówi, sięgnij do przyczyny; zmień paliwo bo daleko nie zajedziesz skoro jadąc na nim i tak jesteś w takim stanie.

To nie przepychanka na argumenty; przecież nikt nie musi was przekonywać do bycia zdrowszym abyście musieli zakrzyczeć każdego. I to nawet nie z powodu takiego, że produkujecie mięso i żyjecie z jego sprzedaży lecz takiego, że jesteście niewolnikiem przyzwyczajeń i nie jesteście w stanie ewoluować. Jesteście na to zbyt leniwi.

Wystarczy jedynie zebrać alternatywne od wciskanych nam przez marketing mięsny, nabiałowy, farmaceutyczny czy też lekarski, sponsorowany przez producentów żywności, materiały aby być może zadać sobie pytanie; co jest właściwe dla mojego ciała i dlaczego.

Więc nie oburzajcie się i nie komentujcie bo nie mam czasu na przepychanki się z zaciekłymi, którzy twierdzą, że człowiek jest drapieżnikiem (gówno prawda), że musi jeść mięso bo ona daje siłę (gówno prawda), że pewna grupa krwi musi jeść mięso (gówno prawda) i tak dalej.

Nie sprzedaję wam mleka owsianego aby zależało mi na tym. Notabene człowiek który wynalazł zdrowy substytut jajka miał groźby śmierci od ludzi związanych z przemysłem jajecznym.
Tak to działa. Jesteśmy tylko konsumentem który ma kupować produkt. Cała reszta to marketing który sprawi, że go kupimy.

Polecam więc też oprócz "the game changers" film "what the health"
Materiałów na ten temat jest dużo więcej, filmowych i książkowych.
Znając jednak jak działamy, polecam po prostu filmy proste i klarowne w przekazie. Nie liczę na to, że zrozumiemy opracowania naukowe jako amatorzy i zagłębimy się w tony lektur.

Ktoś kto ma otwarty umysł chętnie zdobędzie wiedzę nawet jak jest tradycjonalistą; inni odrzucą bo jest im dobrze jak jest i wiedzą, że nie potrafią ewoluować.
Patrząc na ostatni czas ludzkości, czyli na holocaust zwierząt hodowlanych, które to hodowle ocieplają planetę dużo bardziej niż przemysł transportowy i rujnują człowieka w środowisku całkowicie zdegenerowanej moralności, to na szczęście gatunkowi ludzkiemu nie zostało i tak dużo czasu.
Ludzie, jak to powiedział jeden ze znajomych, zasługują na wszystko złe co im się przytrafi. Zgadzam sie z tym.
Jesteśmy niszczycielem tej planety i życia, a część z nas jest niszczycielem własnego gatunku i robi to w sposób wyrachowany i bezkompromisowy. Reszta to wyznawcy. Jak w religii.

Post ten podsuwa temat do rozpatrzenie. Proszę o nie komentowanie. Każdy z nas wie jak działacie więc nie widzę sensu dyskusji w tym temacie. Opracowania za i przeciw są dostępne. Wystarczy je zbadać.

PS
Moje intencje są bardzo klarowne. Chcę aby ludzie byli lepsi wobec zwierząt. Dlatego jako antyteista napisałem materiał dowartościowujący dobrych ludzi ale wierzących w religii która deprecjonuje życie zwierząt oraz dlatego publikuję to.
Nie uprawiam sadu aby zbudować swój przemysł na lansowaniu weganizmu.

Musimy zrozumieć, że bez względu na Waszą wiarę, to nie Wasi bogowie wydają świadectwo o nas lecz nasze czyny. To jak postępujemy wobec współmieszkańców tej planety; wobec innych istot żyjących. Tylko to ma znaczenie, nie ilość modłów i składanie ofiar, zarzynając w strachu i bólu zwierzę.
I nie nasza wybujała wyższość nad zwierzętami. Nie jesteśmy koroną stworzenia, jesteśmy rakiem tej planety.

Z dietą jest jak z religią i polityką; potrzebuje ona wyznawców, a nie wyborców. Nie masz wyboru, masz podaną jedną konkretną prawdę, a odstępstwo od niej jest niewłaściwe. Resztę załatwia propaganda. A wszystko to ma na celu sprzedaż produktu.

 

Reasumując. Człowiek nie jest mięsożercą, ba, człowiek nie jest nawet wszystkożercą. To, że wrzucamy w siebie wszystko jak do kubła na śmieci nie sprawi, ze nasze ciało będzie zadowolone. I ten fakt, nie świadczy o tym, że to jest właściwe skoro i tak wrzucając w siebie wszystko, jednak jakoś żyjemy. Nasze ciało musi walczyć z tym co niewłaściwego w siebie wrzucimy. I walczy bardzo mocno, bardzo mocno degradowane niewłaściwym paliwem.
Anatomicznie jesteśmy roślinożercami i nasze chęci i sympatia do golonki tego nie zmienią.

 

Abstrahując od nauki. Skoro powszechnie twierdzi się, że człowiek jako gatunek jest mięsożercą i do tego przez naturę jest predestynowany do tego, to dlaczego nie jemy surowego mięsa?
Dlaczego je musimy przetwarzać aby nam smakowało? Gotować, suszyć, smażyć. I jeszcze przyprawić.
Dlaczego nie zanurzamy twarzy jak każde mięsożerne zwierze w otwartej świni i nie zjadamy wszystkiego jak leci. Wszak tak właśnie postępuje mięsożerca.
Dlaczego większość z nas wybrzydza gdy czuje w kiełbasie chrząstkę. A nawet się wzdryga. Dlaczego pytacie w rzeżni czy ta szynka jest chuda?
Wszak zaprojektowany mięsożerca nie zwraca na to uwagi, ba wcina wszystko, oblizując się.
Człowiek jako gatunek tego nie robi, bez względu czy niektórzy z ludzi są takimi "hardcorami" i zjadają oczy czy też kiszki nie wypatroszone jak przystoi mięsożercy.
Mówimy o zaprojektowanym gatunku. Mówimy o wszystkich bez wyjątku.

Ponadto dlaczego oblizujemy się gdy wrzucamy do blendera owoce lub warzywa. Zapach pobudza nasze zmysły, rozkoszujemy się pysznym płynem.
Czy reagują nasze zmysły tak samo jak wrzucicie do blendera ryby całe, myszy, żaby? Czy czasem nasza twarz nie wykrzywia się w kontorsji obrzydzenia? I musielibyśmy być zmuszeni aby to wypić, a po wypiciu zareagowalibyśmy wymiotami.
Dlaczego skoro natura niby ukształtowała nas jako mięsożerców. Dlaczego więc nasze ciało, najpierw nasz wzrok i mózg reagują obrzydzeniem, a póżniej organizm wyrzuca z siebie to wszystko. Przecież mięsożerny gatunek nie ma z tym problemu.
Jeśli dalej uważacie, że jesteśmy mięsożercami, róbcie gościom swoim koktail z żab, ryb zmielonych albo podawajcie na stół otwarte zwierze niech się posilają.
Zobaczymy ilu wróci do was w gości i ilu zanieczyści kibel.
Marny z nas mięsożerca. Powiedzialbym, że jakiś taki delikatny, wybredny.

Taki ...udawany.

 

https://www.youtube.com/watch?v=Jf44vLndiRM

oraz 

https://www.youtube.com/watch?v=iSpglxHTJVM

Zaloguj się