myśl 44

Faszyzm

Faszyzm

 

 Czym jest i do czego przyczynił się ten będący w Polsce w modzie nacjonalizm? Krótka lekcja historii rodacy? Bo chyba na tych donośnych wiecach ONR czy innych nie ucza was historii.

W Japonii w latach trzydziestych na czoło wynosi się prawicowy ruch nacjonalistów oparty na tradycji samurajów.

Na początku opanowuje wojsko lecz szybko przenosi się też na rząd cywilny. Nacjonalizm ten w jednej chwili zakończył demokrację parlamentarną.
Na czele staje jeden ultranacjonalistyczny szaleniec; Hideki Tojo. W konsekwencji po paru latach doprowadza to między innymi do apogeum ludzkiego sadyzmu jak masakra w Chińskim Nankin.

W kraju panuje prawicowy patriotyzm, który zmienił japonię w państwo faszystowskie. Od połowy lat 30 do 1945 roku  wydarzyły się 63 incydenty, które zakończyły się zamordowaniem ludzi nie zgadzających sie z polityką rządzącej partii.


„Mężczyźni stają się ofiarami jako podejrzani, że są ukrywającymi się żołnierzami Kuomintangu. Rozstrzelanie bądź powieszenie to akty łaski. Regułą jest rozpruwanie bagnetem, ścinanie mieczem, topienie w rzece, palenie w zamkniętych budynkach albo zakopywanie żywcem. Niektórym jeńcom wydłubuje się oczy, obcina uszy lub dłonie, wyrywa języki lub okalecza jeszcze na inne sposoby. Nawet trupy nie zaznają spokoju, leżąc tygodniami na ulicach rozjeżdżane przez wojskowe ciężarówki wywożące zrabowane łupy i dobra kultury.
Szacunki co do liczby ofiar są rozbieżne –Akta trybunału w Tokio wymieniają 260 tys. ofiar. Popularne przewodniki Rougha i „National Geographic" powtarzają oficjalną chińską wersję i wspominają o 300 tys. ofiar. Znacznie wyższą liczbę 350 tys. podaje zaś Iris Chang w książce „The Rape of Nanking. The Forgotten Holocaust of World War II". Francuski historyk Jean-Louis Margolin ocenia, że większość ofiar to chińscy jeńcy (nawet 60 tys.), cywile zaś – i to głównie mężczyźni – to kolejne 30 tys.
Kobiety nie są co prawda masowo zabijane, ale padają ofiarami okrutnych gwałtów, niejednokrotnie są to zbiorowe, kilkudniowe bestialskie orgie. Mniej wątpliwości budzi też liczba zgwałconych – najczęściej mowa o 20 tys., choć niektóre źródła wspominają nawet o 80 tys. kobiet."

W Wyniku ludzkiego prymitywizmu powstaje tajna jednostka nazywana „laboratorium diabła"


"Pracujący w niej lekarze dokonywali makabrycznych eksperymentów medycznych na terenie tajnego ośrodka w Mandżurii. Ich ofiarą padły dziesiątki tysięcy jeńców wojennych i więźniów. Przede wszystkim Chińczyków, Koreańczyków, ale również sowieckich, amerykańskich i brytyjskich jeńców wojennych.
Na czele „Jednostki 731" stał demoniczny mikrobiolog dr Shirō Ishii. Pod jego kierownictwem japońscy naukowcy przeprowadzali skomplikowane, dziwaczne operacje bez znieczulenia. Wycinali więźniom organy, a ciężarnym kobietom (które często sami wcześniej zapładniali) embriony. Odcinali ręce i nogi, a następnie przyszywali je z drugiej strony ciała, sprawdzając, czy się zrosną.
Innym nieszczęśnikom zamrażali, a następnie rozmrażali członki, badając potem postępy gangreny i gnicia ciała. Dokonywali trepanacji czaszki i operacji wycięcia części mózgu. Usuwali żywym więźniom żołądki i przyszywali przełyk prosto do jelit. Wstrzykiwali końską urynę do nerek lub powietrze do żył. Zabijali ludzi w komorach próżniowych, topili lub wieszali do góry głową."

 

Oraz masa innych niewyobrażalnych dla normalnego człowieka czynów.

 

W tym samym czasie w środku Europy skrajnie prawicowy, ultranacjonalistyczny szaleniec Adolf Hitler również faszyzuje rząd. 

Nie ma demorkacji i nie ma wyjścia. Ludzie wiwatują, obierają wskazany przez partie cel; wszystkich innych. Ślepo i wiernie skandują.

Parę lat pózniej to dzieło ślepego wyznania i nacjonalizmu zalewa Europę niewyobrażalnym złem. Niemiecki żołnierz napędzany pervitinem atakował w amoku. napędzany narkotykiem jak i wolą czystej rasy i białej siły.

 "Według niektórych historyków blitzkrieg był napędzany w równym stopniu przez czołgi i samochody, jak przez... amfetaminę. Niemieccy żołnierze łykali tabletki zawierające ten narkotyk niczym cukierki"

 

Efektem tej nacjonalistycznej nienawiści był Holocaust. I między innymi doktro mengele, dokonujący równie zdegenerowanych okrucieństw jak tajna japońska jednostka. Dla normalnego człowieka nie do przyjęcia i pomyślenia. 

Ale w przypadku taki deform społeczeństw nie mamy do czynienia z promowaniem normalnych ludzi lecz tych o najniższych stanach społecznych tak sfrustrowanych, że są w stanie dokonać najorszego bestialstwa aby zaspokoić swoje małe, sadystyczne żądze. W społeczeństwie, któremu przyświecają hasła prześladowań, sadyzm jest promowany. W zdrowym społeczeństwie każdy sadyzm powinien być czym prędzej zastopowany i izolowany od społeczeństwa wyrokiem śmierci bądż dożywotnim wiezeniem.

 

Pod koniec wojny nacjonalistyczna armia ukraińska dokonuje na Polakach przekraczających imaginację normalnego umysłu okrucieństw.
Co im przyświeca? nienawiść do innych, mimo, że nie wrogów wojny.
Nic innego jak nacjonalizm.

 

Ponad  80 lat póżniej w Polsce na czele staje jeden mały człowiek jako prezes partii. Do dyspozycji ma ministerstwo sprawiedliwości akceptujace nawoływanie do nienawiści przez nacjonalistów, akceptujące nawowywałnie do mrodowania w imie biblii przez pracownika Ikei. W wyborach wygrywa jego partia oraz ma świetny wynik inna skrajnie nacjonalistyczna partia, która wprost zaprasza faszystowskie ugrupowania z kraju, który 80 lat wczesniej napadł na nasz kraj w imię tej samej idei jaką ona lansuje.

 

Partia wspierająca nacjonalistów Polskich zamacham na prawo ustanawia swoich ludzi w Trybunale Konstytucyjny.Czy tak właśnie kończy się demokracja parlamentarna jak w Japonii?

Partia ta...

 

Każdego dnia widzicie co robi i jak coraz to większe bezprawie wprowadza mimo oburzenia polityków innych partii.
Jacy ludzie są idolami Polskich nacjonalistów? Sadyści i bandyci , jakżeby inaczej; żołnierze wyklęci

Czy naprawdę wystarczy osiedziesiąt kilka lat aby zapomnieć zupełnie doc zego prowadzą nacjonalistyczne hasła i cele?

Zarówno agresja Japonii jak i Niemiec czyli II wojna światowa jest wynikiem nacjonalizmu.

Polacy, naprawdę?

 

PS.
musimy zarozumieć wszyscy bardzo jasno, że nacjonalizm to eskalacja nienawiści wobec każdego kto nie jest "Tobą". Kto nie jest "wami". Kto nie jest "nami"
Nacjonalizm to faszyzm; jest intelektualną podstawą tej ideologii.

To ideologia czystego zła i nienawiści. Dokąd chcecie z tym zajść? Do kolejnego holocaustu? N swoich? Na innowiercach? Lgbt? ateistach? Weganach? na tych co mają piegi? Na tych co chca dobra? pokoju? symbiozy?

 

Czy ludzkośc sie uczy? Nie, a z pewnością nie bazuje na doświadczeniu.
Gdyby tak było wszelkie przejawy nacjonalizmu ścigane byłyby jako zagrożenie ładu publicznego i zbrodnie przeciwko ludzkości. tak jak dziś ścigany jest terroryzm. Tym samym jest nacjonalizm. 

Zapamiętajcie moje słowa bo w przyszłości będą brzmieć echem; NACJONALIZM DZIŚ TO TERRORYZM BIAŁYCH. To nic innego jak terroryzm mikrorasowy.

 

Nacjonalizm to swoiste przedłużanie sobie penisa. Niepewni siebie ludzie bez żadnego charakteru zaczynają stawać przed lustrem i czesać sobie włoski w przeświadczeniu swojej wyższości nad innymi. Ale ich penis wcale nie urósł.

To idea zreszająca te wszystkie niskie stany społeczne, zagubione, potrzebujące komuny jak wczesne chrześcijaństwo.

Jesteś nikim ale my takich lubimy bo u nas będziesz kimś.

I dają Ci hasła, zupełnie niemoralne ale dzięki nim czujesz, że nie jesteś już sebiksem trzymajacym ręce w majtakach i chcącym każdego dnia obalić browar. Jesteś dumą narodową.

To doktryna dla inwalidów duchowych i mentalnych. I mali ludzie zaczynaja wierzyć w sny. Zaczynają wierzyć w to, że są lepsi od innych i więcej im się należy. Gdyż są lepsi. I należą im się inny, gdyż oni nie są nimi; są gorsi.

Ale ta idea nie zmienia tego, że ktoś z małym kutasem nagle ma go większego. Zmienia tylko to jak ten ktoś z małym kutasem patrzy w lustro.

Sedno nacjonalistycznej buty hitler ujawnił wobec 6 niemieckiej armii walczącej pod Staliningradem. Nie mogąc zdzierżyć, że nadludzie mogą poddać się podludziom czyli słowianom, skazał tą armie na zagładę z wyziębienia i głodu, zakazując poddania się i walcząc do ostatniej kuli. Mimo braku jakiejkolwiek szansy na zwyciestwo. Nacjonalistyczne ego to sedno tej idei. Sedno jej zła gdy człowiek o skłonnościach do krzywdzenia innych czuje się w obowiązku do wykonywania tej roli.

Mali ludzie nie odpuszczają bo nie liczy się dla nich życie lecz nienawiść i pogarda.

 

W Polsce dziś odbywa się propaganda niemal goebelsowska.
Tak zwane wielkie kłamstwo, którego założeniem jest świadomość, że ludzi nie obchodzi prawda. Chcą usłyszeć prosty przekaz, który doraźnie lub pozornie rozwiązuje ich problemy. I trzeba to powtarzać w nieskończoność, nieważne czy to prawda i czy jest zgodne z faktami. Gdy ludzie ciągle to słyszą, w końcu zaczynają w to wierzyć.

Widać wyraźnie jak efektywna może być propaganda. Zwłaszcza jeśli żeruje na uprzedzeniach które już są w społeczeństwie obecne.
Te sama demagogia jak w Niemczech w latach 30 istnieje i dziś, nawet w Polsce; propagowane coraz śmielej fałsze przez grupy prawicowe. Rząd, który zachęca ludzi do tego rodzaju wypowiedzi i przywala na to zarówno kościołowi jak i narodowcom.
A wystarczy zapoznać się z niedawną historią barbarzyństwa w obozach śmierci, które zaserwował światu niemiecki nacjonalizm.
Między rokiem 1943, a 1945 odnotowano 44 000 ośrodków pracy przymusowej, obozów koncentracyjnych i gett.
Gdy wyszło to na jaw ludzie pytali, jak to się mogło wydarzyć. Ludzkość powinna być przecież ponad takie okrucieństwo.
Ale nie była i nie jest; wystarczyły do tego hasła propagujące odmienność innych, ich niewłaściwość. Wystarczyło to aby stworzyć dziesiątki tysięcy miejsc przemysłowej likwidacji ludzi, obdzierania ich ze skóry na okładki książek, i innych bestialstw, ukazujących jakim sadystą i potworem potrafi być człowiek.


Poczynania nazistów przypominają nam, że nawet cywilizowane społeczeństwo może łatwo ulec moralnemu zepsuciu. Idąc za głosem małych szaleńców, nienawistnych ludzi, chorych frustratów. Ufając im i wtórując w ich nienawiści.
To co robią Polacy w większości na dziś dzień; ufając słowom rządzącej partii oraz kościoła katolickiego. Wtórując im w prześladowaniu wskazywanych im przez patię i kościół wrogów jest tym samym we wczesnym stadium.


I tak będąc w tym ślepymi i amoralnymi, że nie są już wyborcami tej partii lecz wyznawcami. I nie są już ludźmi mogącymi stanowić o tym co moralne, lecz bronią pedofilskich księży, którzy krzywdzą dzieci. Bronią ich do takiego stopnia, iż obarczają te skrzywdzone dzieci mianem „młodych prostytutek, zmieniając szalę winy z oprawcy na niewinne ofiary. Nie liczy się dla nich dobro niewinnych lecz funkcja kapłana.
Taka dehumanizacja społeczeństwa i degeneracja narodu prowadzić może do jednego; do kolejnych prześladowań i unicestwień.
Stan ten pozwala ludziom ujrzeć inność, zdefiniować w niej zagrożenie i chcieć ją zniszczyć.

 

EDIT

Dzień po napisaniu tego tekstu pojawia się taki oto artykuł

https://oko.press/zachod-ma-nowy-problem-terror-skrajnej-prawicy-w-ciagu-5-lat-liczba-atakow-wzrosla-o-320-proc/?utm_medium=Social&utm_source=Facebook&fbclid=IwAR2vST96q31A1vkf11pA2X05zRTYxMj2jGoo0_MR07vkSez6F4tO5g4Sn_U#Echobox=1574518546

 

"Zachód ma nowy problem: terror skrajnej prawicy. W ciągu 5 lat liczba ataków wzrosła o 320 procent.

z raportu Global Terrorism Index: chociaż liczba ofiar terroryzmu od 4 lat spada - głównie dzięki osłabieniu ISIS, na Zachodzie rośnie inne niebezpieczne zjawisko - terroryzm skrajnej prawicy. Większość nie należy do żadnej grupy, to samotni radykałowie, którzy inspiracje czerpią z internetu.

W 2018 roku ofiar śmiertelnych terroryzmu było o ponad połowę mniej niż w 2014. Między 2017 a 2018 rokiem liczba spadła o 15 proc., tym samym – około 16 tys. osób uniknęło śmierci.

Chociaż terroryzm jest wciąż używany głównie jako metoda wojenna na obszarach objętych konfliktem zbrojnym (95 proc. wszystkich ofiar), na Zachodzie skokowo rośnie liczba ataków terrorystycznych skrajnej prawicy.

Kraje skoncentrowane dotychczas na walce z jihadem, są na to zupełnie nieprzygotowane, a populistyczna mowa nienawiści wystawia niektóre grupy na atak. Nie trzeba szukać daleko – w Polsce to właśnie na marszu równości udaremniono niedawno zamach wymierzony w osoby LGBT.

Siła islamistycznych grup terrorystycznych maleje
Coroczny raport Global Terrorism Index dotyczący terroryzmu na świecie został opracowany przez Instytut dla Ekonomii i Pokoju (IEP) – międzynarodowy think tank zajmujący się badaniem pokoju na świecie oraz monitorowaniem i analizowaniem istniejących zagrożeń.

Terroryzm wciąż dotyczy głównie obszarów objętych działaniami wojennymi. Najbardziej narażeni są mieszkańcy południowej Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (MENA) oraz Afryki subsaharyjskiej. Między 2002 a 2018 to właśnie tam zginęło 93 procent wszystkich ofiar terroryzmu na świecie.

Osłabienie ISIS oraz Boko Haram przełożyło się na radykalny spadek liczby ofiar w Iraku i Somalii. Krajem numer jeden, jeśli chodzi o zagrożenie terrorystyczne jest dziś Afganistan.

Liczba ofiar terroryzmu zwiększyła się tam o 59 proc. w 2018 – ponad 7 tys. osób. W 2018 roku Talibowie stali się najbardziej morderczą grupą terrorystyczną.

Siła ISIS słabnie drugi rok z rzędu – liczba ofiar Państwa Islamskiego zmalała o 69 proc. Z 70 tys. bojowników w 2014, w Iraku i Syrii ISIS ma dziś około 18 tys. Nie wiadomo jeszcze, jak na sytuację wpłynie wycofanie się wojsk USA z Syrii i turecka inwazji na obszar kontrolowany przez Kurdów. Część pojmanych i osadzonych w więzieniach bojowników ISIS może uciec do Europy.

Chociaż terroryzm stracił na intensywności, wciąż jest zjawiskiem szeroko rozpowszechnionym na świecie. W 2018 roku w 103 krajach miał miejsce przynajmniej jeden atak, a w 71 w jego wyniku zmarła przynajmniej jedna osoba – zdaniem autorów raportu to drugi najgorszy rok jeśli chodzi o liczbę krajów na świecie dotkniętych terroryzmem.

Rosnące zagrożenie: terroryzm skrajnej prawicowy
Jeśli chodzi o tzw. Zachód, to znaczenie islamskiego terroryzmu spada, ale w Europie i Ameryce Północnej niepokojąco rośnie terroryzm skrajnej prawicy.

Liczba ataków terrorystycznych związanych z tą grupą wzrosła w ciągu ostatnich 5 lat o 320 proc. W 2018 roku w ich wyniku zginęło 26 osób, a do września 2019 już 77.

Chociaż na tle światowego terroryzmu czy historii ataków terrorystycznych w Europie skala jest wciąż mała, wzrost jest niepokojący, szczególnie że wyróżnia się kilkoma cechami, które powodują, że jest szczególnie trudno uchwytny.

Samotni mordercy
Zdaniem autorów raportu prawicowy terroryzm jest częściej dziełem osób „niezrzeszonych", czyli niezwiązanych z określoną grupą. Udział takich samotnych zamachów w ogóle ataków terrorystycznych wzrósł z mniej niż 5 proc. w latach 70. do ponad 70 proc. w okresie 2014-2018.

Zdaniem autorów raportu to efekt dwóch trendów: zanikania zorganizowanego terroryzmu skrajnej lewicy oraz popularyzacji masowych strzelanin (mass shooting) związanych ze skrajną prawicą przeprowadzanych przez pojedyncze osoby (między 1970 a 2018 60 proc. ataków przypisywanych skrajnej prawicy popełniały osoby niezrzeszone), które radykalizują się same lub przez internet.

Radykałowie z internetu
W Nowej Zelandii uzbrojony mężczyzna podczas ataku na dwa meczety w Christchurch zamordował 51 osób, raniąc 49. W Nowej Zelandii nie było wcześniej w historii żadnych tego typu ataków, terroryzm był tam zjawiskiem nieznanym. Zdaniem autorów raportu zdarzenie „uwypukliło sposób, w jaki ideologia i przemoc skrajnej prawicy rozprzestrzeniła się w zachodnim świecie".

Po ataku w Nowej Zelandii w USA miało miejsce więcej ataków z bronią, przynajmniej część z nich pod wpływem ideologii skrajnej prawicy.

Mężczyzna, który podczas ataku na supermarket w El Paso w Teksasie zamordował 22, a ranił 24 osoby przyznał, że zainspirowały go wydarzenia w Nowej Zelandii.

IEP przeanalizował 32 przypadki ataków terrorystycznych skrajnej prawicy od 2011 roku, w których zginęła minimum 1 osoba.

Tylko 25 proc. sprawców miało bezpośredni osobisty kontakt z innymi osobami lub grupami reprezentującymi skrajnie prawicowe poglądy. Ponad 33 proc. radykalizowało się głównie przez internet.

Śmiercionośność
Ataki terrorystów związanych ze skrajną prawicą są drugimi najbardziej morderczymi po tych popełnianych przez terrorystów islamskich. W raporcie przeanalizowano historię terroryzmu za Zachodzie zwracając uwagę, że chociaż liczba ataków terrorystycznych przeprowadzanych w latach 70. i 80. przez skrajną lewicę była znacznie wyższa niż ówczesne ataki skrajnej prawicy, ginęło w ich wyniku o wiele mniej osób.

Poniższe wykresy pokazują liczbę ataków (pierwszy wykres od lewej strony) oraz liczbę ofiar uwzględniając szerszy przedział historyczny i porównując ataki terrorystyczne lat 70.. i 80., której sprawcami była głównie skrajna lewica, do aktualnych, w których przoduje skrajna prawica. Widać na nich wyraźnie różnice między zorganizowanymi, częstymi, ale mniej efektywnymi atakami poprzednich dekad i aktualnymi punktowymi i bardzo śmiercionośnymi atakami skrajnej prawicy.

Przyczyny: polaryzacja i zapomnienie
Próbując znaleźć przyczynę natężenia ataków terrorystycznych skrajnej prawicy i przemocy politycznej w ogóle, autorzy raportu zwracają uwagę na rosnącą polaryzację społeczną, agresywną retorykę i powrót mowy nienawiści.

Autorzy raportu łączą wzrastającą radykalizację i nasilenie terroryzmu z pogarszającymi się wynikami krajów Zachodu we wskaźniku Positive Peace opracowanym przez IEP, który mierzy warunki sprzyjające utrzymaniu pokoju na świecie.

W ciągu ostatniej dekady w krajach Zachodu odnotowano znaczny spadek we wskaźniku Positive Peace, szczególnie w USA, które spadło o prawie 7 proc. między 2009 a 2018 rokiem (gorszą zmianą odnotowano tylko w Libii, Grecji i Syrii). Zmianę na gorsze odnotowano w następujących kategoriach:

niski poziom korupcji,
wolny przepływ informacji,
dobrze funkcjonujący rząd,
akceptacja praw innych,
sprawiedliwy podział zasobów.
Najbardziej zauważalne pogorszenie odnotowano we wskaźnikach związanych z podziałem elit na wiele frakcji, istnieniem antagonizmów/pretensji grupowych (group grievances) i wrogością wobec cudzoziemców.

Analizując historię przemocy na Zachodzie, autorzy raportu dochodzą o wniosku, że podatność na radykalizację i skłonność do przemocy może być też w dużym stopniu uzależniona od czasu, jaki upłynął od poprzednich „cykli przemocy".

„Pamięć kulturowa o skutkach poprzednich wybuchów przemocy zostaje utracona, co prowadzi do okresu, w którym przemoc jest bardziej atrakcyjna, a ekspozycja na przemoc w większym stopniu wpływa na radykalizację jednostki" – czytamy w raporcie.

Co dalej?
Problem ataków skrajnej prawicy, chociaż w skali światowego problemu terroryzmu jest jedynie małym odpryskiem, może okazać się trudny do zwalczenia. Cała uwaga większości państw zachodu zwrócona jest na walkę z terrorem islamskim. Ma to sens, jeśli mówimy o zorganizowanej walce z międzynarodowymi grupami, które wciąż mordują tysiące osób na obszarach Azji Południowej, Bliskiego Wchodu i Afryki, ale wykorzystywane w populistycznej walce politycznej napędzanej strachem skutkuje ostracyzmem niektórych grup (imigranci, Muzułmanie) narażonych na ataki.

W Polsce możemy obserwować podobne efekty populistycznego wykorzystania nienawiści. Uchodźcy, Muzułmanie i osoby LGBT są przez obóz rządzący portretowane jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa, ale to właśnie podczas marszu równości w Lublinie w ostatniej chwili udaremniono zamach.

Włączenie problemu prawicowego terroryzmu do myślenia o walce z terroryzmem zdaniem Annelise Pauwels, badaczki terroryzmu i radykalizacji, mogłoby przynieść pozytywny efekt i pomóc przemodelować aktualne podejścia, które okazało się niedoskonałe, doprowadzając m.in. do stygmatyzacji środowisk muzułmańskich.

„Zamiast gwałtownej walki z radykalnymi prawicowymi ideami bardziej skuteczne może okazać się skupienie na promowaniu pozytywnych alternatyw, na przykład zdrowego sposobu budowania tożsamości, zaangażowania obywatelskiego i umiejętności krytycznego korzystania z mediów" – proponuje badaczka"

Zaloguj się