istnienie

Dziś normalnie, ludzko, jak zawsze u mnie. Dziś nawet zgodnie z tym co mówi kapłan chrześcijański czyli, że ateiści żyją jak zwierzęta. Tak sobie żyjemy, biegamy, oddychamy tym samy powietrzem, napędza mnie i jego ten sam organ.
Nie widzę różnicy. W żyłach płynie taka sama krew.


A jeśli spojrzysz kiedyś w oczy zwierzęcia to zrozumiesz, że ma ono duszę. I jest to dusza piękniejsza od katolików wrzeszczących na innych, chcących ich palić, bić, mordować. I zdecydowanie piękniejsza od głąbów na ambonach gardzących życiem zwierząt i ludzi nie zgadzających się z nimi.

Więc, tak, my zwierzęta sobie śpimy, ja go nie prowadzę na ofiarę, którą to chrześcijaństwo akceptuje u swojego boga jahwe, a on mnie się nie boi bo jestem człowiekiem w pełni tego słowa znaczeniu, a nie jebanym sadystą i tępym parafianinem, trzęsącym na wsi dupą o zakazy i nakazy proboszcza, a wiążącym psa na łańcuch na całe życie.

Tyle w was człowieczeństwa ile we mnie wiary. Zero.
Za wszelką cenę padacie na kolanka przed wymyślonym tworem i robicie wszystko aby być bogobojnymi, a za cholerę nie wiecie nawet jak być ludźmi.

Mógłbym was uczyć o człowieczeństwie ale po co skoro wy wolicie być prymitywnymi potworami.
Ten pies ma więcej przyzwoitości w sobie niż większość z was. A nie chodzi do kościoła i nie wierzy w boga.

Zaloguj się