Buta

Wierzący zawsze odnoszą się z udawaną pokorą, która jest wydźwiękiem ich nonszalancji. Gdy chcą sprzedać Ci swego boga są spolegliwi ale w każdym słowie i sposobie wyrażania widać poczucie wyższości. Tylko dlatego, że wierzą w boga i jezusa chrystusa. A tak naprawdę dlatego, że uważają, iż znają prawdę i przestrzegają zasad dzięki którym będą żyć wiecznie.
To egoiści.
Całe ich postępowanie na ziemi ma za zadanie zapewnić im życie wieczne w raju. Żyją więc dla nagrody i pokutują ze strachu przed karą. Są jedynie wykonawcami pradawnej woli.
Należy im to powiedzieć, że bycie wykonawcą woli dla nagrody nie wartościuje lecz deprecjonuje człowieka. Wartość i odwagę ma ten, który czyni dobro nie dla nagrody lecz dlatego, że taki po prostu jest. Kiedy jesteś dobry czynisz dobrze bez względu na przyszłość i korzyść.


Urągającą godności jest arogancja chrześcijanina, który chce być dobry gdyż dzięki temu dostanie nagrodę. Przy czym nie chodzi mu o moralne dobro lecz bogobojność. Jesteście płytcy i nie macie żadnej wartości. Dobiliście z bogiem targu i żyjecie tylko dla tego układu aby na końcu otrzymać zapłatę za waszą inwestycję. Nic ponad to.
Uważacie się za lepszych bo współczujecie martwemu bożkowi. Wydawać by się mogło, że nie powinno współczuć się facetowi, który w zasadzie ma się znakomicie stojąc po prawicy boga ojca. Na tyle znakomicie, że już w pierwszy dzień po zmartwychwstaniu miał wielki apetyt. (Ewangelia Łukasza, rozdział 24) «Macie tu coś do jedzenia? Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich."


Zatem wiemy już, że zombie jedzą. To rodzi pewien problem, a we mnie dyzgust. Królestwo niebieskie musi być miejscem wypełnionym po brzegi farmami i fermami oraz hodowlami ryb. Więc jest menażerią. W dodatku wypełnioną ludzkimi ścierwami. Każdym zwyrodnialcem, który się rozgrzeszył. "Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone." (Ewangelia Marka, rozdział 3) To oczywiste dlaczego motłoch wybiera ten system. Pozwala on każdemu degeneratowi i tak dostąpić nagrody. Jest to system uniewinnienia z każdej okropności. "Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia." (Ewangelia Łukasza, rozdział 14) Tym bardziej warto być skurwysynem. W niebie takich wolą.


Jest więcej dla Was dobrych wiadomości. Będziecie mogli zabrać tam wasze skarby, których nikt nie ukradnie bo nie ma złodziei, a sejfy nie rdzewieją. To ważne. Jednak to po tym jak spieniężycie swoje majątki i oddacie jałmużnę apostołom aby nie cierpieli biedy. "Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze" (Ewangelia Łukasza, rozdział 12) Tak. Gdy pełen portfelik masz przy sobie to na serduszku od razu lepiej. I będą tam wielkie skradzione narodom skarby wiec nie tylko co macie własnego ale też to co skradziono innym. "I wniosą do niego przepych i skarby narodów." (Apokalipsa według Jana.)


Zatem wartościuje Was wasze współczucie wobec kogoś kto tak naprawdę niezbyt cierpiał biorąc pod uwagę cierpienia innych ludzi, a za życia nie pracował nie tylko ciężko ale i w zasadzie wcale. Wpraszał się do bogatych domów na żarcie i picie. Wyzywał i wymyślał tym, którzy go nie wpuszczali. I nie omijał żadnej imprezki i darmowego wina. Miał on przez to wyrobioną opinię już wśród ludzi "oto pijak i żarłok" (Mateusza, rozdział 11) Tak postrzegano Jezusa. Nie bez powodu. Pił i żarł z czyjegoś mienia.


Po jego śmierci apostołom zostało pieprzenie głupot zarówno na trzeźwo jak i po pijaku. Kiedy ich bełkot spotkał się z zarzutem, że to gadanie jest efektem upicia młodym winem, święty Piotr obruszył się nie na zarzut, że ktokolwiek sugeruje pijaństwo lecz, że oni tak aż wcześnie się nie upijają «Upili się młodym winem» - drwili inni(...) Wtedy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do nich donośnym głosem(...) Ci ludzie nie są pijani, jak przypuszczacie, bo jest dopiero trzecia godzina dnia."


Ludziom sugerował sprzedaż swych majątków i oddanie jemu i jego kumplom, których zabrał od dzieci, żon, ojców i matek. Byli jedynymi żywicielami rodziny ale chuj tam z posuniętą już wiekowo żoną jak Jezus obiecywał im dużo więcej razy to co już mieli. "Oto my opuściliśmy swoją własność i poszliśmy za Tobą» On im odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu albo żony, braci, rodziców albo dzieci dla królestwa Bożego, żeby nie otrzymał daleko więcej w tym czasie, a w wieku przyszłym - życia wiecznego" (Ewangelia Łukasza 18) To załatwiało sprawę wynagrodzenia za bycie z Jezusem. Pal lichio z głodującymi dziećmi, żonami i rodzicami, których zostawiliście. Tym bardziej jak główny herszt mówi "«Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem" (Ewangelia Łukasza 14) U Mateusza w rozdziale 10 brzmi to jednak wymowniej "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien."


Aż prosi się powiedzieć; nie ułomie. To ty nie jesteś mnie godzien. Ale to powie tylko godny człowiek.
I to ten narcyz na rzecz którego macie odrzucić bliskich was wartościuje. Współczucie mu czyni z Was tych wyższych. Zaskakujące, że nie macie w sobie współczucia, gdy wiążecie zwierzęta na łańcuchu na całe ich życie. Czy też je dręczycie w inny sposób lub zabijacie. Myśliwy ksiądz mówi, że zwierzęta nie mają duszy więc ich śmierć jest bez znaczenia. Ale klęka przed symbolem ukatrupionego boga, który wpierdala ryby po prawicy ojca z apetytem. Skoro masz apetyt to znaczy, ze masz sie dobrze. Więc dlaczego miałbym nieustannie Ci współczuć? To na ziemi nie ma juz komu współczuć? Ależ jest ale przecież dziecko umierające na raka nic Ci nie da. Już z pewnością nie da Ci tego co obiecał Ci jezus.


To nie współczucie winno wartościować lecz czułość. Czułość skurwysyny to jest coś co wartościuje, a nie litość nad bożkiem o inteligencji taboretu. Poza tym marnym i płytkim bożkiem, który był tak zawistny, iż unicestwiał wszystko co mu nie sprzyjało. „Wracając rano do miasta, uczuł głód. A widząc drzewo figowe przy drodze, podszedł ku niemu, lecz nic na nim nie znalazł oprócz liści. I rzekł do niego: «Niechże już nigdy nie rodzi się z ciebie owoc!». I drzewo figowe natychmiast uschło" (Mateusza, rozdział 21). Ten zbędny w zasadzie czyn obnaża postać tego zwyrodnialca całkowicie. Zbędne zniszczenie, zbędne unicestwienie, zbędna śmierć z powodu kaprysu, z powodu tego, że coś mu nie sprzyja, że coś nie jest dla niego pożyteczne. Nie mógł przejść obojętnie. Zwyczajnym odruchem, naturalną reakcją swego charakteru dokonał zniszczenia. Z powodu małości i podłości. To zło. Klasyczne zło. Kiedy niszczysz, gdy nie musisz, to jest to najgorsze, co możesz uczynić. I taki czyn ukazuje twoje prawdziwe oblicze. Postępowanie bez konieczności. Wola niszczenia, jako twoje jestestwo. Małość bożego syna, jako reminiscencja małości samego Boga.
Czułość skurwysyny. Czułość to jest to do czego jako gatunek nie dorośliśmy. I nie dorośniemy bo czułość wymaga od nas skupienia się na kimś drugim. A my skupiamy się tylko na sobie. I nie na kimś drugim kto da nam dupy lecz na kimś drugim który nic nam nie da.
Wy za to skupiacie się tylko na sobie przez pryzmat skupienia na martwym bogu bo chodzi o Waszą przyszłość po śmierci zafundowaną przez niego.


Jesteście egoistami. Nic ponad to. Nie macie żadnej wartości. I zmierzacie do obozu koncentracyjnego. Z własnej woli.
"A Miasto układa się w czworobok i długość jego tak wielka jest, jak i szerokość. Długość, szerokość i wysokość jego są równe. I zmierzył jego mur - sto czterdzieści cztery łokcie(...) I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą - Baranek. I w jego świetle będą chodziły narody, i wniosą do niego królowie ziemi swój przepych. I za dnia bramy jego nie będą zamknięte: bo już nie będzie tam nocy. I wniosą do niego przepych i skarby narodów." (Apokalipsa Jana)
Właśnie w Apokalipsie macie dowód na to, że przegracie w mniemaniu iż zwyciężycie. Zostaniecie odizolowani w mieście o długości i szerokości 75 metrów więc na obszarze 5625 metrów kwadratowych nad którym nie świeci słońce i nie widać nieba. Oto Wasza ostateczna nagroda.


Chrześcijanin zatem to ktoś dla kogo autorytetem jest wszechmocny jegmość, który tak spierdolił dzieło stworzenia, zarówno w osobie człowieka jak i świata, że po czterech tysiącach lat stworzył tajemnicze miejsce poza realnym światem po to aby ktokolwiek chciał żyć wiecznie. Bo taką nagrodą mami swych wielbicieli.
Wpadł zatem na pomysł, że pożyczy sobie pewnego człowieka, który będzie mesjaszem czyli orędownikiem wielkiej i pięknej nowiny. Cóż to za wielka i piękna nowina? Otóż fakt, że życie zaczyna się dopiero jak już tu umrzemy i nie tutaj lecz w niejakim królestwie niebieskim bo świat wielkiemu bogu nie wyszedł. Abyście bardziej to docenili poświęci tego człowieka za nas aby nas tam zabrać po tym jak już tu umrzemy. Poświęci go rzecz jasna samemu sobie bo tylko on dzierży moc wpuszczenia do raju. Zatem Bóg ewoluuje jako budowniczy i sadysta. Stworzył nowy dom i dorósł do ludzkiej ofiary po miliardach ofiar ze zwierząt.


Reasumując; chrześcijanin to ktoś dla kogo najwyższą imaginacją jest wszechmocny bóg, który w mozole tworzy świat sześć dni, w międzyczasie zwierzęta i człowieka i na końcu stwierdza, że jego dzieło jest dobre. Następnie czuje się zajebiście gdy szczytowe jego osiągnięcie czyli człowiek zabija i spala na ołtarzu dla niego inne jego dzieła. Gdy śmierdzą mu trupy wielki bóg czuje miłą woń. Jest zatem drapie

żnikiem skoro rozkosz sprawia mu swąd padliny i widok krwi. Nie biesiaduje przy koszu owoców i zapachu żywicy.
W zasadzie od chwili stworzenia świat jest jedną wielką menażerią. Jedno goni drugie aby je zjeść, a najwyższy twór na podobieństwo boga jest najwyższą bestią czerpiącą satysfakcję z okrucieństwa. Mordowanie i znęcanie się nazywa sportem lub tradycją. I nauką sprzyjającą ludzkości.
Ideą jego wielkiej kreacji jest nic innego jak okrucieństwo i zwykły kanibalizm. Trwa to kilka tysięcy lat, aż najwyższą wartością cywilizacji staje się wielkie oczekiwanie na śmierć i królestwo niebieskie. Czyli miejsce poza tym miejscem i życie po tym jak umrzemy.


Zatem zarówno wasz bóg jak i mesjasz, którego zesłał aby głosić, iż ziemia jest niegodnym gównem, a życie tutaj formą przejściową odkupienia są dowodem na to, że chrześcijaństwo to najgłupszy koncept w dziejach.
I na to, że wasz bóg jest partaczem, a cała praca jego przywłaszczonego synka polegała jedynie na tym, że deprecjonował tu i teraz na rzecz tam i później. To jest ta wasza wielka i piękna nowina. Zatem wychodzi na to, że jesteście tutaj zbędni i czym prędzej powinniście udać się w obiecane wielkie oczekiwanie.


Hej- macha jezus- posłuchajcie. Mój ojciec stworzył to miejsce pełne drapieżników, chorób, bólu, strachu, prześladowań, nieuczciwości, gwałtów i śmierci ale cieszcie się jak ułomne dzieci bo tak naprawdę tu to jest chuj. Tam gdzie was zabierze po tym jak będziecie posłusznie wykonywać jego wolę, to jest sztos dopiero. Tam, czyli nie za rzeką i morzem. Tam gdzie pójść i sprawdzić nie możecie. Aha, jest jeden problem. A w zasadzie to dwa. Po pierwsze bogatemu trudniej będzie tam wejść niż wielbłądowi przejść przez ucho igielne więc musicie sprzedawać swoje majątki, a pieniądze uzyskane z tej sprzedaży oddawać mi i apostołom abyśmy nie cierpieli biedy. A po drugie to nie przejmujcie się tym bo to co tutaj nie ma znaczenia bo i tak aby wejść do pięknego miejsca boskiej kreacji "ziemia_v_2" musicie umrzeć.Tymczasem skoro nic doczesnego za wyjątkiem wiary w me słowa nie ma znaczenia to wpuszczajcie mnie do swoich domów i usługujcie mi z własnego mienia. Kiedy jednak nie wpuścicie mnie lub moich ziomali z ekipy mój ojciec, który mieszka w niebie rozwali całe miasto jak sodomę. A tych, którzy nie oddadzą wszystkiego nam ze sprzedaży swego majątku zakatrupimy jak Ananiasza i Safirę. Oczywiście uczynił to bóg abyście nie ukrywali przychodu przed nami. Musicie zrozumieć, że my nie możemy cierpieć niedostatku ale bogactwo nie ma znaczenia, a nawet przeszkadza.

Wychodzi więc na to, że dla chrześcijanina ten świat nie ma znaczenia, a on sam nabiera wartości jak już jest trupem.
Brawo.

Zaloguj się