Bóg Elizabeth czyli baśń o ogrodzie

   O zdegenerowanym gnomie.

   Tworzymy mity jako asumpt braku wiedzy zanim zaczniemy wiedzieć więcej. Zanim dowiemy się więcej.

Religia mówi, że ziemia jest płaska, póżniej dowiadujemy się, że nie. Myliliśmy się ale święta księga religi nie zmienia swej treści. Gdy więc to akceptujemy, mylimy się świadomie. I bez ustanku. 

Prawda jest dla was mniej ważna niż słowa obcych ludzi sprzed kilku tysięcy lat.

 

Mamy do czynienia z Mikołajem za dziecka, aż dowiadujemy się, że to wymyślona postać. Czytamy baśnie o wróżkach i elfach; wkraczając w dorosłość dowiadujemy się, że ich nie ma.

To wszytko jest fajne i słodkie do jakiegoś dwudziestego roku życia. Póżniej wiara w to staje się nonsensowna i wyśmiewana.

Mając trzydziestkę gdy powiesz w towarzystwie, że wracasz do domu aby pogadać z elfami to będą pukać się w czoło i mogą wysłać do szpitala psychiatrycznego. Nikt nie potraktuje Cię poważnie.

Natomiast sami będąc dorosłymi gadają cały czas z facetem który wypędzał demony i wpędzał je w swinie, który chodził po wodzie i wskrzeszał zmarłych. I nikt nie ma prawa nazywać ich głupcami. Przy czym najwyższy twór jaki sobie w swej imaginacji wykreują gada z ogniska z mordercą na pustynii bądż wchodzi w osła aby przemówić do innego człowieka.

I to jest w porządku.

A powinno być to tak samo żenujące jak wiara we wróżki. Chociaż wróżki w przeciwieństwie do boga jahwe nie czyniły zła, holocaustu, barbarzyństwa i w przeciwieństwie do chrystusa nie głosiły żenujących frazesów. No i nie wchodziły w osła.

Proszę was wróżki, nie wchodżcie w osły, a i osły też niechaj nie wchodzą w was bo takich wróżek spotykać nie chcę. Nie zmieniajmy swojej baśni w zbrodniczą, psychopatyczną, pornograficzną i będącą jedną wielką rzeżnią biblię.

 

Jeśli zaczynasz jako wykonawca religii i woli boga robić szalone rzeczy gdyż bóg Ci tak kazał to ma to wpływ na mnie i cały świat, który nie chce twojego boga. Jak i na zwierzęta, znajac waszą doktrynę; destrukcyjną dla zwierząt.

Więc ja muszę Cię powstrzymać. Taka jest rola ateizmu. Taka jest rola dobra i humanizmu.

 

Jeśli mówicie, że według waszego boga grzeszni ludzie pójda do piekła, to ok. Nie obchodzi mnie to co mówicie. Jeśli natomiast mówicie to i ogłaszacie, że chcecie im pomóc, co zresztą robiliście od wieków dokonując największej ilości mordów w dziajach,  i pomagacie im kamienując ich to po pierwsze jesteście głównym zagrożeniem dla ludzi, a po drugie w zasadzie przeczycie wierze w swego boga. Przecież on nie potrzebuje waszej pomocy; jest wszechmocny.

Zatem z wiarą w waszego boga jest poważny problem, a w zasadzie to poważny problem z wami.

Okazuje się, że tak naprawdę to mamy mało wspólnego z owym bogiem abyśmy mieli wierzyć w jego istnienie, działanie, słowa.

Czas objawień skończył sie dawno, bardzo dawno temu i miał miejsce pośród zacofanego, pustynnego plemienia, które nie umiało ani pisać ani czytać ani badać faktów. Nie wspominając już o tym, iż okres obajwienia nadzwyczaj póżno się zaczął od czasu istnienia człowieka. Przyjmując (według nauki) istnienie człowieka na 200 tysiecy lat, bóg ukazał się jakieś 196 000 lat póżniej. Przez cały ten wcześniejszy czas nic nie robi. Nie tylko nie robi ale i mimo, że jest bogiem zazdrosnym i nie tolerującym innych bogów to pozwala aby ludzie nie znali go. Za to znali Horusa, Ra, Enki, Aszura.

Był Gilgamesz, który zszedł do piekieł na długo przed tym zanim jahwe te piekła wymyślił przy czym na początku korzystał z piekła Greków; Hadesu, następnie reformuje Hebrajski Szeol aby póżniej kapłani chrześcijańscy stworzyli własną jego wizję. Po drodze i obok jest mnóstwo piekieł przy czym najpopolarniejsze staje się ludowe, które to powstało wcześniej od teologicznego. Jak widzicie można napisać odrębną historię piekła. Dlaczego? Bo wizji jest tysiące gdyż nie ma po prostu piekła. Jest tylko wizja tych, którzy chcą was nim straszyć na swój sposób. To urojenie nas dziś jednak nie obchodzi.

Od tysięcy więc lat nikt z nim nie rozmawiał. O tym, że go nigdy nikt nie widział zapewnia nas  Jan "boga nigdy nikt nie widział" (Ewangelia Jana, rozdział 1), a niedowiarkom, którzy śmieli wątpić w rozmowy Mojżesza z dymem zamyka się usta raz na zawsze: I znowu rzekł: «Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu» (Ksiega Wyjścia, rozdział 33) 

Pozamiatane. Nie możesz ujrzeć boga bo byś umarł. I robi to dla Twojego dobra więc nie domagaj się ujrzenia go bo on w trosce o Ciebie i tak się nie ukaże.

Zatem nikt go nigdy nie widział i nikt nie mógł go ujrzeć. Co zadziwiające skoro jesteśmy na podobieństwo boże, to bóg nie może być aż tak straszny iż grozi nam zawał. Może jest rakotwórczy? Radioaktywny? A może nie chce abyśmy spojrzeli w jego oczy gdyż od razu będzie widać jakim psychopatą i sadystą jest to osobnik. Ludzkie oczy mówią wszystko więc i boskie oczy muszą mówić wszystko przecież jesteśmy na podobieństwo boże; tak samo chorzy, nieudatni, niscy, barbarzyńscy, krwiożerczy, sadystyczni, bezmyślni, podli, agresywni...straszni.

Czyż nie lepiej bogu który chce aby wszyscy w niego wierzyli i nie mieli co do niego wątpliwości, ukazać się i pozbawić nas złudzeń?

Bóg jest megalomanem, najbardziej pragnie aby nie blużniono czyli aby uznano go za jedynego boga. Bez wątpienia ukazanie się, chodzenie między ludżmi, odwiedzanie ich w potrzebie załatwiłoby sprawę. Bóg byłby spełniony; cały świat nie musiałby już wierzyć. Cały świat by wiedział. Wiedziałby, że bóg istnieje! Cały świat miałby większą szansę na zbawienie tym małym drobnym gestem. 

Ale czy wówczas skoro każdy z nas moze go ujrzeć, być może pogadać, posiedzieć na ławce obok przechadzajacego sie boga po ziemi i wysłuchać co on bezpośrednio ma do powiedzenia, potrzebowalibyśmy kapłana, który nam o nim opowiada? Czy wówczas rola kapłana jako łącznika miałaby sens? 

Jednak bóg tego nie robi gdyż kapłan tego nie chce. Nie możesz porzucić kapłana na rzecz boga. Masz wielbić boga przez pryzmat kapłana. Czyli masz wielbić kapłana!

 

O zdegenerowanym człowieku.

Pierwszy prawodawca waszej religii wszedł na górę, na której siedzial 40 dni i nikomu nie pozwolil podążyć za nim. Tam ustalił 613 przepisów i klątw jakie niby były nakazami i zakazami boga. Bo na tej górze przez 40 dni debtował z bogiem, a góra grzmiała i była pełna dymu. Tak samo jak w naszym wieku taka sam góra sprawiła, że niemal z mocą boską przestały latać samoloty. 

Czy bóg tak chciał, czy też wulkan miał eupcję?

I ten pierwszy prawodawca ponoć dostał od boga dokładne wytyczne co należy mu oddawać. (Księga Wyjścia, rozdział 35)

5 "Dajcie z dóbr waszych daninę dla Pana". Każdy więc, którego skłoni do tego serce, winien złożyć jako daninę dla Pana złoto, srebro, brąz, 6 purpurę fioletową i czerwoną, karmazyn, bisior oraz sierść kozią, 7 baranie skóry barwione na czerwono i skóry delfinów oraz drzewo akacjowe, 8 oliwę do świecznika, wonności do wyrobu oleju namaszczania i pachnących kadzideł, 9 kamienie onyksowe i inne drogie kamienie dla ozdobienia efodu i pektorału.

Zapytuję więc; po co bogu złoto, srebro i brąz? Po co mu baranie skóry barwione oraz skóry delfinów? Po co mu pachnące kadzidła?
Czy wszemocny bóg nie jest w stanie pstryknąć sobie palcami i to mieć? Poza tym czy potrzebuje tego do czegoś? Ale do czego skoro jest wszechmocny.
Czy bóg chcący być dobrym dla swych wiernych musi ich pozbawiać tego?

Oczywiście, że nie. Ale za to kapłan nie jest wszechmocny, jest tylko leniwym nierobem. Musi mieć co zjeść, musi mieć co pić, musi mieć komfort, musi mieć majątek aby budować sobie potęgę, kupować ludzi w niewolę, wykarmić tych których siłą wział w niewolę i uzależniać żołdaków od siebie.

Więc Mojżesz jakieś 3800 lat temu w zasadzie jako pierwszy kapłan definiuje co chce jeść, co chce dostać, co chce mieć i jak ma się go traktować i kogo i za co zabić. Definiuje to, mówiąc, że tego chce niejaki bóg.

Nakazuje zatem miłosierny, dobry bóg zabijać:

Księga Kaplańska:
- każdego który złorzeczy ojcu lub matce (rozdział 20, wers 9)
- cudzołożników (rozdzial 20, wers 10)
- kochanka żony swego ojca i odslaniajacego nagośc ojca (rozdział 20,wers 11)
- kochanka synowej (rozdzial 20, wers 12)
- homoseksualistów (rozdzial 20, wers 13)
- biorącego za żonę matkę i córkę (rozdzial 20, wers 14)
- zoofila; biedne, niewinne zwierzę też (rozdzial 20, wers 15-16)
- poglądajacych nagość swej rodziny czyli można by rzec nudystów (rozdzial 20, wers 17)
- wróżki (rozdział 20, wers 27)
- blużnierców (rozdział 24, wers 14)
- każdego kto przeklina boga (rozdzial 24, wers 16)
- zabić każdego kto zabije kogokolwiek (rozdział 24, wers 17)
Księga Wyjścia:
- dziecko które złorzeczy rodzicom (rozdział 21, wers 17)
- czarownice (rozdział 22, wers 17)
- pracujących w szabat (rozdział 31, wers 15)
Księga Ezechiela:
- każdego kto zgrzeszył (rozdział 18, wers 4)
Księga Liczb:
- obcych zbliżajacych się do świątyni (rozdział 1, wers 51)
- wyznawców innych bogów(rozdział 25, wers 1 do 9)
Księga Zachariasza
- fałszywego proroka (rozdział 13, wers 3)
1 Księga Samuela
- ciekawskich (rozdział 6, wers 19)
Księga Izajasza
- synów grzeszników ( rozdzial 14, wers 21)
Księga Powtórzonego Prawa
- niewolników wojennych (rozdział 20, wers 13)
- cudzoziemców czyli nie Izraeilitów (rozdział 20, wers 16)
- krnąbrne dzieci (rozdział 21, wers 20-21)
- kobietę, która nie okazała się dziewicą (rozdział 22, wers 21)

Bóg jak widać to orędownik i miłośnik zabijania. Każdy kto czci tego boga akceptuje to. Wszystkie te przepisy są obrzydliwe ale na koniec zostawiłem najbardziej podły. (pominę tutaj tylko owe przykazanie waszego boga "nie zabijaj" bo jakoś wygląda na tym tle groteskowo, śmiesznie)

23 Jeśli dziewica została zaślubiona mężowi, a spotkał ją inny jakiś mężczyzna w mieście i spał z nią, 24 oboje wyprowadzicie do bramy miasta i kamienować ich będziecie, aż umrą: młodą kobietę za to, że nie krzyczała będąc w mieście, a tego mężczyznę za to, że zadał gwałt żonie bliźniego. (Ksiega Powtórzonego Prawa, rozdział 22)

Masz więc zgodnie z nakazem boga zabić zgwałconą dziewczynę, która nie krzyczała zbyt głośno. Ten zapis rodzi jeszcze jedną, a w zasadzie jedną z głównych okropności i ograniczeń religii. Kobiety były jedynie przedmiotem. Gwalt na dziewczynie jest gwałtem tylko wtedy gdy zgwałcona należała jako zaślubiona do innego Izraelity. Gdyby nie należała lub była niewolnicą gwałt nie ma miejsca. Możesz robić z nią co chcesz.

Ten problem opisalem wyczerpująco w dwóch artykulach (1https://www.poganin.eu/antyteizm/wartoc59bc i 2. https://www.poganin.eu/antyteizm/degenerat)

 

Zejdżmy zatem z dymiącego wulkanu Synaj do dnia dzisiejszego. Bądżmy przez chwilę trywialni.

Pomyśl sobie, iż imponuje Ci wysoko postawiona osoba. W dodatku, która Cię pociąga, fascynuje, potrzebujesz jej w przestrzeni dla walorów zmysłowych. Która rozprasza twoją samotność, żmudność, a i poczucie wyjałowienia życia. A ponieważ jesteś egoistą to chcesz się tej osobie przypodobać i skontaktować się z nią.

Jednakże jest ona wysoko postawiona wobec tego nie masz do niej telefonu. Jest zastrzeżony. Albo i nie istnieje gdyż ona nie istnieje ale tego nie wiesz.

Za to możesz zadzwonić do reprezentanta tej osoby, a w zasadzie do wielu reprezentantów. I w konsekwencji zaczynasz robić z nimi interesy wierząc w to, że robisz interesy ze swoim idolem. Przecież rozmawiasz z reprezentantami idola. 

Otóż panowie jestem reprezentantem Elizabeth Olsen.

Czy chcecie wiedzieć co ma do powiedzenia? Łakniecie jej uroku i obecności? Skontaktujcie się ze mną. Mogę też sprzedać wam jej fotkę za 50 zł. Dostałeś fotkę ciała kobiety spowitego parą z kąpieli i nie masz pewności czy to Elizabeth chociaż ten tyłeczek od tyłu jest cudny? No cóż; musisz wierzyć, że to Elizabeth. Aby ujrzeć ją w całej okazałości musisz wierzyć niezłomnie, a jak Twoja wiara będzie pełna i czysta to Twoje pragnienia się ziszczą.

Jeśli nie wierzysz, że ta aparycja to ona, to obrażasz ją i blużnisz przeciw jej imieniu. Ona również nie może ukazać Ci się w całej okazałości gdyż padniesz na zawał.

Chcesz telefon bezpośredni do niej? Nie, to nie jest możliwe. Pani Olsen jest reprezentowana przez swoich pełnomocników. Pomyśl, co byłoby gdyby każdy zainteresowany niepokoił Panią Olsen. Ja znoszę ciężar waszych umizgów, zalotów, problemów, chęci. Waszych potrzeb!

Dajcie boskiej Pani Olsen spokój, ona ratuje świat przed złem, a was przed piekłem. Ma pełne ręce roboty.

Czy ktokolwiek zapyta czy Pani Olsen istnieje? Nie. Gdyż chcą by istniała, podoba im się to co dostają mimo, iż nie mają pewności, że to ona. To jest ich potrzeba. Istnienie Pani Olsen. I obiecana nagroda za niestrudzoną i bezkrytyczną wiarę. Zawsze przecież można powiedzieć, że nie wierzyłeś zbyt mocno i zbyt dobrze. Poza tym niezbadane są wyroki Pani Olsen, a Ty nawet nie próbuj jej zrozumieć. Kimże Ty jesteś aby chcieć rozumieć Elizabeth.

Co byłoby gdyby wszyscy mieli bezpośredni kontakt do Pani Olsen? Pośrednik byłby zbędny. Kapłan byłby zbędny.

Nawet gdyby zapisać, iż kontakt wyłącznie przez jej reprezentanta to i tak każdy dzwoniłby bezpośrednio uważając, że jest lepszy od innych i że jego potrzeba jest potrzebą ważniejszą i pilniejszą od potrzeby innego petenta. I że jemu się należy szczególna uwaga, bo on kocha ją najbardziej i najbardziej jej potrzebuje, a jego wiara w nią jest mocniejsza.

 

Jako ludzie jesteśmy egoistami i to jest jedna z podstawowych prawd o nas.

Bogowie są efektem naszego egoizmu. Uświęcają nasze wszelkie postępowanie dla własnej korzyści. Do tego stopnia, że mimo iż jesteśmy prymitywnymi barbarzyńcami stajemy się dzięki tym bogom koroną stworzenia, której przystoi wszystko nawet jeśli jest to podłe, złe, okropne.

No i przecież skoro mamy swiadomość to nie możemy tak po prostu umierać i iść w niebyt. Czujemy się wyjątkowi więc wierzymy w to, że nasze życie to nie kilkadziesiąt przypadkowych lat i chwil lecz coś więcej. To nie strach przed śmiercią tak naprawdę wykreował nam życie wieczne w raju lecz narcyzm. Kosmiczny egoizm.

Z pewnością jest coś po tym życiu co stworzył wielki bóg, który nas kocha więc to coś musi być wspaniałe. Któż o takich skłonnościach do określania siebie mianem korony stworzenia chciałby dla siebie czegoś nie wspaniałego, nie mówiąc już o czymś okropnym.

Nikt nie chce dla siebie okropności. Ludzie o tym wiedzą ale ignorują fakt, że zwierzeta również tego nie chcą. Ignorują bo ludzie zamiast obrońcami wolą być oprawcami mówiącymi, że wszystko im się należy. I uważają, że dobre rzeczy w tym życie, należą się tylko im, a kosmiczny egoizm w postaci boga nakazuje im supremację. I tak dla wyłagodzenia własnych zmarszczek zadręczymy setki zwierząt w laboratorium. Tortutujemy je!  Okaleczymi i zabijemy zwierzęta aby stał nam lepiej kutas zamieniając część ich ciał w proszek. Dziś, w pażdzierniku 2020 roku zabijamy rekiny masowo gdyż jakiś idiota stwierdził, że z ich ciał można zrobić lekarstwo na covid. Czy jest na te planecie ktoś inteligentny?

Patrząc na nasz gatunek mogę z pełną odpowiedzialnością stwerdzić jedno; powinniśmy zdechnąć wszyscy na ten covid. Świat byłby lepszy bez nas.

Więc mamy najwyższego, który każe czynić sobie ziemię poddaną i być bogobojnymi wykonując jego wolę przedstawioną przez kapłana o zdegenerowanej moralności. Zwierzęta mają się nas bać, a ludzie na naszej drodze wyginąć bądż zostać niewolnikami. My mamy boga, bóg ma nas. Jesteśmy najważniejsi, nikt inny się nie liczy. Liczy się tylko wola boga i nasze dobro.

Tak więc z istot, których rozum może wynieść człowieka w kosmos uczyniliśmy samych siebie jedynie wykonawcami prymitywnej woli.

Ważne tylko aby nie blużnić przeciw bogu ale obdzierać inne stworzenia ze skóry. Tak chce bóg bo przecież bóg lubi ciała spalonych stworzeń. Chce je na ofiarę, która to w międzyczasie trafia do kapłana jako mięso. I tak wielkie pragnienie boga syci żarłoczność i pazerność kapłana. Oraz brak umiaru wiernego. Może wszystko, bóg tak chce.

Tylko pamiętaj aby miłować bliżniego swego jak siebie samego. Kto jest bliżnim wyjasniać nie trzeba, to ziom z Twojego plemienia. No i nie zabijaj bo im mniej ludzi tym mniej datków dla mnie. Oczywiście nie zabijaj ziomka z plemienia Izrael. Innych nie tylko możesz ale i musisz zabijać. Przecież bóg jasno powiedział, że oddaje nam ich we władanie i na podbój. Zresztą tam jest nasza obiecana ziemia. Musimy tam dotrzeć wyrzynając wszystko na swej drodze i w pobliżu.

Tylko pamiętaj czego chce bóg: Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 20 - 13 Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce - wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza. 14 Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój. 15 Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, nie będącymi własnością pobliskich narodów. 16 Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu.

 

Gdybyś pojął, iż tego wszystkiego nie chce owy bóg tylko kapłan, to ten kapłan poszedłby w niebyt. Kapłan nie miałby prawa istnieć. Najbardziej złodziejski, żerujący na ludziach zawód byłby zbędny.

Byłby ewentualnie Bóg, który nie potrzebuje złota, skór, kamieni barwionych więc nie musicie nikomu tego darować. Byłby bóg, który nie potrzebuje opłat za narodziny dziecka więc nie musicie nikomu płacić. Byłby bóg dla którego nie mordowalibyście zwierząt i ludzi. Jednak komu potrzebny taki Bóg? Z pewnością nie kapłanowi.

Ponieważ to kapłan jest bogiem, a zachłanność rośnie wraz z posiadaniem w pewnym momencie już nie wystarczają kadzidła i futra. Potrzeba jedzenia, najlepszego rodzaju, wszak Mojżesz jest fanem mięsa. No i ktoś musi mu sprzątać, gotować i zamiatać. Ale najpierw pić, oj pić: 28 Nie będziesz się ociągał z [ofiarą z] obfitości zbiorów i soku wyciskanego w tłoczni. I oddasz Mi twego pierworodnego syna. (Księga Wyjścia, rozdział 22) i nie możesz sie ociągać z przyniesieniem kapłanowi soku.

I aby było jasne, jestem bardzo łaskawy i pozwalam wam wykupić niewolnika z własnego dziecka. Jakże to genialny przepis darmowej siły roboczej. I nie będziesz oddawał bogu drugiego dziecka lub trzeciego. Przecież mógłyś nie mieć drugiego lub trzeciego. Byłoby to oczywiście wciąż niewłaściwe ale przynajmniej zrozumiałe, gdyby to czwarte dziecko oddawane było na służbę do kapłana. Wszak wcześniejsze dzieci mogą wówczas pomagać rodzicom w pracy.

Ale nie; ma być pierworodne. Dlaczego? Bo pierworodne jest zawsze. Zawsze mając dzieci będziesz miał to pierwsze. Kapłan nie może pozwolić sobie na ryzyko czy czasem będziecie mieć drugie dziecko.

Księga Wyjścia 13

1 Pan tak powiedział do Mojżesza: 2 «Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. U synów Izraela do Mnie należeć będą pierwociny łona matczynego - zarówno człowiek, jak i zwierzę(...) 12 I oddasz wszelkie pierwociny łona matki dla Pana i wszelki pierwszy płód bydła, jaki będzie u ciebie; co jest rodzaju męskiego, należy do Pana. 13 Lecz pierworodny płód osła wykupisz jagnięciem, a jeślibyś nie chciał wykupić, to musisz mu złamać kark. Pierworodnych ludzi z synów twych wykupisz(...)Pan wybił wszystko, co pierworodne w ziemi egipskiej, zarówno pierworodne z ludzi, jak i z bydła, dlatego ofiaruję dla Pana męskie pierwociny łona matki i wykupuję pierworodnego mego syna.

Przypomina też o tym póżniej (Wyjścia 34), jednocześniej dając bardzo ważne upomnienie.

19 Wszystko pierworodne do Mnie należy, a także pierworodny samiec z bydła, wołów i owiec. 20 Pierworodnego zaś osła wykupisz głową owcy, a jeślibyś nie wykupił, złamiesz mu kark. Wykupisz też pierworodnego syna swego, i nie wolno się ukazać przede Mną z pustymi rękami.

Zgodnie z tym pierworodne zwierzę należało złożyć Bogu w ofierze, natomiast syn miał być ofiarowany na służbę w świątyni; później gdy służbę świątynną pełniły pokolenia kapłańskie, należało go wykupić.

Jak widać uśmiercanie zwierząt choćby z powodu nie wykupienia nikomu wyznającemu ta religię nie przeszkadza.

Precyzuje czego chce i lubi w rozdziale 18 księgi Liczb.

15 Wszystkie pierwociny łona matki, które oddają Panu ze wszystkiego ciała, począwszy od ludzi aż do bydła, będzie twoje; ludzi pierworodnych każesz wykupić, jak również wszystko pierworodne zwierząt nieczystych. 16 Wykupu dokona się w miesiąc po urodzeniu za cenę pięciu syklów srebra według wagi przybytku; sykl po dwadzieścia ger. 17 Nie każesz jednak wykupywać pierworodnego krowy, owcy i kozy: te są święte. Krew ich wylejesz na ołtarz, a tłuszcz ich spalisz w ogniu jako miłą woń dla Pana. 18 Lecz mięso ich będzie do ciebie należeć, to jest mostek z piersi, ofiarowany gestem kołysania2, i prawa łopatka będą twoje.

Pojawia się doskonały zapis niezrównanej ilości dóbr oraz pieniędzy płynących od całej społeczności tylko dlatego, że kilku starych facetów, degeneratów z pustyni rozmawia z bogiem.

To znaczy mówią do czegoś co wydaje się, że mówi do nich. Mojżesz do gorejącogo krzaka, jakub w nocnych majakach ma wrażenie, że bije się z bogiem. Abraham słyszy głos, który nakazuje mu wypatroszyc syna. I zabiera się do wykonania urojonej namowy.

Zatem cały ambaras z wiarą w boga rozbija się w zasadzie na tym czy uwierzę tym facetom. Czy uwierzę zdegenerowanym facetom, którzy gwałcili własne dzieci, niewolili ludzi, dręczyli ich i również gwałcili, kupczyli ciałem swej żony, chcieli zabić własne dziecko pod sugestią majaku czy też wyrzynali całe narody, a do seksualnej niewoli brali dzieci poniżej 12 roku życia.

Czy was popierdoliło?

Księga Liczb, rozdział 31 17 Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną. 18 Jedynie wszystkie dziewczęta, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, zostawicie dla siebie przy życiu(...) 35 a osób, czyli dziewcząt, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, było razem trzydzieści dwa tysiące.

I te dziewczęta trafiły do zołdaków jako łup wojenny tylko i wyłącznie jako niewolnice seksualne. Były dziewczynkami poniżej dwunastego roku życia.

Wyobrażcie sobie dziesiątki tysięcy niewinnych dzieci, młodszych, starszych, dziewczynek i chłopców. Siostra jest odseparowana od brata. Już lubieżnie na nią patrzą, a być może i już ja gwałcą.

Inni idą w twoim kierunku zarzynając po drodze chłopców. Jakaś matka rzuca się zasłaniając dziecko ciałem, też zostaje przebita. Krew chlapie po twarzach zniewolonych dzieci. Masz pięć lat, być może trzy, a może i siedem. Idzie w Twoim kierunku śmierć z rąk człowieka boga. Śmierć z rąk wybranego narodu niejakiego boga jahwe, zwanego miłosiernym i dobrym. Sami go tak nazywacie.

Podrzynają ci gardło tylko datego, że niektórzy z tego szalonego plemienia zapomnieli na chwilę o swoim bogu czyli nie oddali kapłanowi tego co powinni bo zwrócili oczy na obcą kulturę. Czyli zaznajomili się z Medianitami.

Na to kapłan pozwolić nie mógł. Na to miłosierny bóg pozwolić nie mógł. Więc kapłan się mści, mówiąc, że to bóg się mści. Życie tu nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się tylko chciejstwo i supremacja kapłana; najobrzydliwszego i najbardziej obłudnego z ludzi. I chciejstwo i cupremacja boga jahwe; najobrzydliwszego z bogów. Obaj to małostkowe skurywsyny.

 

Gdybyś jeszcze nie pojął w czym cały ambaras to zakończmy tą naszą nieszczęśną księgą liczb, rozdziałem 31. Być kapłanem czyli jak się bogacić będąc nierobem i tchórzem:

Z tego oddali Panu sześćset siedemdziesiąt pięć sztuk; 38 trzydzieści sześć tysięcy wołów - z czego oddali Panu siedemdziesiąt dwie sztuki; 39 trzydzieści tysięcy pięćset osłów, z czego oddali Panu sześćdziesiąt i jedną sztukę. 40 Wreszcie szesnaście tysięcy osób, z czego oddali Panu trzydzieści dwie osoby. 41 I oddał Mojżesz kapłanowi Eleazarowi dary przeznaczone na ofiarę dla Pana, (...)50 Dlatego przynieśliśmy w ofierze dla Pana wszystkie znalezione przedmioty ze złota: nagolennice, naramienniki, pierścienie, kolczyki i naszyjniki, aby dokonano nad nami wobec Pana obrzędu przebłagania». 51 Wzięli więc Mojżesz i kapłan Eleazar złoto i wszystkie kosztowne przedmioty. 52 Złota zaś oddanego przez tysiączników i setników na ofiarę dla Pana było szesnaście tysięcy siedemset pięćdziesiąt syklów.

W każdym świętym miejscu waszej doktryny macie symbol śmierci; jest to krzyż i ołtarz. I tajemnicza arka przymierza jako obiekt boga, do którego nie można sie zbliżać gdyż jest pełna skarbów kapłana. (https://www.poganin.eu/antyteizm/degenerat)

Oprócz tego niesamowitego cynizmu i chciwości każdy z ulubieńców niejakiego boga zabijał masowo zwierzęta na tak zwaną ofiarę dla tego boga. 

Więc kłopot nie w tym czy uwierzę im. Czy będę chciał im uwierzyć. Kłopot w tym, że oni nie są godni mojej uwagi i sympatii. Ja po prostu niosę dobro.

 

Wracając jednak do istoty czyli do wiary. Otóż nie uwierzę im. Bo aby wierzyć w jakiegoś boga muszę najpierw uwierzyć im. Nie mam ku temu podstaw, ani chęci. Dlaczego miałbym chcieć wierzyć słowom zwyrodnialcom jakim byli wszyscy tak zwani ludzie boga wymienieni w starym testamencie. Jeżeli traktowałbym ich jako autorytet zarówno moralny jak i świadomościowy to znaczyłoby tylko tyle, że jest ze mną wiele nie tak, zarówno z moją moralnością jak i umysłem. Że nie umiem ani myśleć, ani decydować o tym co jest dobre, a co złe i że moja etyka i dobro nie istnieją.

Chcieć wierzyć obrzydliwym oprawcom, amoralnym degeneratom aby przekonać się do najwyższego oprawcy i degenerata, boga jahwe? Czy aby jest na sali lekarz od głowy?

 

Nie wymaga się odemnie wiary w boga, z którym nie mam nic wspólnego i który chyba od dawna śpi. Nagle akty objawienia skończyły się mniej więcej w czasie, w którym się zaczęły. Ktoś mógłby się uprzeć, że kolejnym fundamentalnmy aktem- co prawda nie objawienia ale działania - był pomysł aby skazać na śmierć własnego syna by odkupić przewiny innym ludziom. Pomysł iście tak samo idotyczny jak i bestialski. Toż to najobrzydliwsze pogaństwo i deforma moralna. 

Koniec końców więc wymaga się odemnie abym zawierzył w słowa ludzi, których cechy charakteru sprawiają, że jestem przeciw nim całym jestestwem; byli gwałcicielami, mordercami zwierząt i ludzi, bezmyślnymi agresorami, niewolili innych, wyrzynali całe narody, kradli, byli alfonsami jak Abraham i pedofilami. Posiadali wszystkie cechy jakimi gardzę w człowieku.

Nie powinno się was więc pytać czy wierzycie w boga lecz czy wierzycie bandytom z pustynii, jak np. Mojżesz, który zabijajac egipcjanina stał się poszukiwanym bandziorem jaki wymyslił sobie przyjażń z bogiem aby stanąć na czele przyjętego i uratowanego od śmierci głodowej przez Egipt własnego narodu. Pierwsze co robiąc to podjudzając ten naród przeciwko swemu wybawcy, a później nakazując okraść swych dobroczyńców i uciec na pustynię gdzie niby ustala z bogiem prawo 613 przepisów jak masz postępować, przy czym niejakich dziesięć drukuje na kamiennych tablicach.

I w myśl tych przepisów w zasadzie możesz zabić kogo chcesz i kiedy chcesz. Czyli według tych przepisów kapłan w imieniu boga może zabić kogokolwiek, niewolić oraz wymuszać posłuszeństwo wobec siebie młodych, którzy chcieliby obalić go siłą i zagrozić mu. Ponadto co również zaskakujące ustala z bogiem co ten chce aby mu oddawać i ile za kogo płacić, za narodziny chłopca, dziewczynki, etc. 

Czterdzieści dni po narodzeniu chłopca, a osiemdziesiąt po narodzeniu dziewczynki, matka powinna przyjść do świątyni i poddać się obrzędowi oczyszczenia: „Kiedy zaś skończą się dni jej oczyszczenia po urodzeniu syna lub córki, przyniesie kapłanowi, przed wejście do Namiotu Spotkania, jednorocznego baranka na ofiarę całopalną i młodego gołębia lub synogarlicę na ofiarę przebłagalną. (...) Jeżeli zaś ona jest zbyt uboga, aby przynieść baranka, to przyniesie dwie synogarlice albo dwa młode gołębie, jednego na ofiarę całopalną i jednego na ofiarę przebłagalną. W ten sposób kapłan dokona przebłagania za nią, i będzie oczyszczona" (Księga Kapłańska, rozdział 12)

Podoba mi sie zwłaszcza ostatnie zdanie gdzie reprezentant boga w jego imieniu niby lituje się nad zbyt ubogą matką. Zatem skoro jest zbyt uboga odda dwa ptaki. Nie jednego! Dwa! Nie, nie żadnego. Wszak dobry człowiek nie wymagałby niczego od zbyt biednej osoby zwłaszcza za urodzenie dziecka czyli naturalną czynność, z której nie należy oczyszczać i się wykupić. Kapłan jednak boga jahwe sankcjonuje tą czynność koniecznością wykupienia się czyniąc poród nieczystym. I tu zaczyna się system opresji i zdegnerowania tego co naturalne w życiu.

Niesamowita obrzydliwość. Tworzyć tyle klątw, nieczystości i odrywając człowieka od natury aby musieć grzeszyć i musieć się wykupić. Od tego momentu każdy nawet naturalny cykl przynosi kapłanowi zarobek. I wszystko staje się grzechem.

Wspominaliśmy też o bardzo ważnym aspekcie społecznym. Abyś czasem jako młody i jurny nie chciał bzykać kobiet należących do starego zboczeńca. On już siłą Ci nie przeciwdziała więc musi powołać do tego prawo

32 Przed siwizną wstaniesz, będziesz szanował oblicze starca, w ten sposób okażesz bojaźń Bożą. Ja jestem Pan!

Musimy pojąć ważność tego prawa. Jeśli zaczniemy od aż trzech z dziesięciu punktów dekalogu mówiących o posłuszeństwu jahwe, sankcjonowanym jego gniewem, czyli gdy zrozumiemy, że kapłan wypracowuje sobie bojażń ludu przed bogiem to zrozumiemy, że tak trzyma ten lud w ryzach. Obokt tego, ten bóg mówi, że będziesz szanował starca, czyli nie sprzeniewierzał się ustalonemu systemowi władzy.

Jurni chlopcy też chcieli niewolnic seksualnych, komfortu kadzidła, władzy ale nie należało im się. Byli silniejsi od starszych, mogli dokonać przewrotu ale przecież bóg się na nich pogniewa. Stary ich nie zatrzyma bo nie jest w stanie dać skutecznego oporu, tworzy sobie wierną straż przyboczną i prawo najwyższego. Prawo egzekowane śmiercią. Dlatego dekalog i prawa boskie pozostałe nie mówią, że masz być dobry bo to nie przeszkadzałoby zabrać staremu panu jego służek seksualnych. Dlatego tak wiele praw boskich ma na celu restrykcje wobec młodych na rzecz rodziców i starców plemienia.

Na pustyni powstaje też najważniejsze prawo do egzekwowania posłuszeństwa.
13 Wtedy Pan powiedział do Mojżesza: 14 «Każ wyprowadzić bluźniercę poza obóz. Wszyscy, którzy go słyszeli, położą ręce na jego głowie. Cała społeczność ukamienuje go. (...)16 Ktokolwiek bluźni imieniu Pana, będzie ukarany śmiercią. Cała społeczność ukamienuje go. Zarówno tubylec, jak i przybysz będzie ukarany śmiercią za bluźnierstwo przeciwko Imieniu.
(ksiega kapłańska, rozdział 24)

Blużnierstwo karane śmiercią.

Gorszego dna moralnego wyznaczającego takie normy można nie znaleźć.
Nie możesz decydować o sobie, nawet możesz być dobry, przyzwoity ale wystarczy, że nie docenisz swego boga, a zatłuką cię w jego majestacie kamieniami.
Oto miłosierdzie świętej księgi.

https://www.poganin.eu/antyteizm/cywilizacja-zla

 

   Czy naprawdę nie widzicie tego, że wiara w boga opiera się na wierze w takiego człowieka, który stanął na czele narodu jaki wyprowadził z Egiptu, który to oddał mu najlepszą ziemię Goszen na jego obszarze i zapanowal nad nimi, niewoląc mentalnie aby ci oddawali mu swoje dobra, płacili i pracowali na niego? Wmawiając mu wcześniej, że wyzwala ich z niewoli. https://www.poganin.eu/antyteizm/jahwe-czyli-niedorzeczne-zlo

 Oraz aby w imieniu jego boga, którym się cały czas zastawiał mordowali wszystkich na drodze aby mieć więcej zwierząt, skarbów i dziewczynek na gwałt?

Czy naprawdę nie widzicie, że wiara w boga to wiara w słowa zdegenerowanych, amoralnych i obrzydliwych ludzi z pustynii?

Ludzi dla których oddanie własnych dzieci na gwałt to dobry pomysł czy też chęć wypatroszenia własnego syna było tym co należało zrobić. Ci ludzie nie mieli w sobie odruchu opieki na dziećmi lecz panowanie nad nimi i ich wyzysk.

Ludzi dla których wartość dziewczynek była jedynie seksualna, a kobiet jedynie kuchenna. 

Czy naprawdę wierzący tym ludziom, a tym bardziej wierzące Panie, nie widzicie w czyje i w jakie słowa najpierw musiecie uwierzyć aby wyrobić sobie wiarę w boga? Czy w ogóle Panie zdajecie sobie sprawę, że akt stworzenia lansowany przez kapłanow tej religii dowodzi, że to męzczyzna jest stworzony na podobieństywo boże, a kobieta uczyniona dla jego pomocy?

Czy zdajecie sobie sprawę, że byłyście tylko seksualnymi narzędziami i służącymi? Czy wiecie, że w myśl idei waszej religii i waszego jezusa chrystusa nie możecie wejśc do nieba będąc kobietami?

Zatrzymajmy się na chwilę przy Was w kontekście Waszej religii kobiety.

 Zacznijmy od czegoś co jest poza religią. Od mądrości

Znam lekarstwo na biedę, nazywa się to emancypacja kobiet. Jeśli dasz kobietom kontrolę nad wskażnikiem urodzeń, prawo do głosu, gdy wyciągniesz je z tego zwierzęcego cyklu rozmnażania, na które są skazywane przez naturę i doktryny religijne i jeśli dorzucisz garść nasion, wszystko w danej wiosce zacznie rozkwitać. I nie dotyczy to tylko biedy, wzrośnie poziom edukacji, zdrowia i optymizmu. Nie ważne w jakim rejonie ziemi, to działa zawsze i za każdym razem.

Znajdż mi chociaż jedną religię, która się za tym opowiada lub opowiadała?

Gdziekolwiek spojrzysz i będziesz próbować usunąć kajdany ignorancji, chorób i zwykłej głupoty z kobiet to okazuje się, że to zawsze kapłan stoi na drodze. Christopher Hitchens

Ależ Pan Chistopher jest miły. Ale nie dziwię się, to wielki umysł. Wolny od religii. Zobaczmy zatem co mówią wielkie umysły religijne o kobietach.

Kobiety nie są dzisiaj niewiastami, bo są pupiaste – to jedna z głównych myśli księdza Natanka. Inne są takie: Są jak świeże mięso na wystawę. Mężczyźni gonią za świeżym mięsem; Kobiety! Zapłacicie za kuszenie mężczyzn. Siara w piekle nie pomoże! Bo jesteście przeszkodami na drodze zbawienia mężczyzn. (zauważcie, że o wasze zbawienie wasz kapłan to wcale się nie martwi. Zastanawiałyście się, że może coś ukrywa? ukrywa i ja wam to odkryję) Anioł śmierci powinien się pokazać wszystkim kobietom, które do kościoła przychodzą w miniówach, w dekoltach. Chłopy do kościoła przychodzą się modlić, a kobiety gzić. Kobiety powinny być nago chowane w trumnach! Oto kapłan czyli drogowskaz moralny chrześcijan wypowiadający te słowa w roku 2019. Brawo.

Aż prosi się przypomnieć czym była kobieta w chrześcijaństwie. Niewolnicą seksualną i mikserem kuchennym.
Mędrcy kościoła jak tomasz z akwinu nazywany doktorem chrześcijaństwa mili dużo do powiedzenia o kobietach. Super doktorzy i mędrcy. Aż dziw bierze, że istnieją w ogóle kobiety chrześcijanki. Co z godnością drogie panie? Jednak nie ignorujmy większych autorytetów kościoła.

"Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów."
św. Tomasz z Akwinu

"Kobiety są błędem natury... z tym ich nadmiarem wilgoci i ich temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu... są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny... Pełnym urzeczywistnieniem rodzaju ludzkiego jest mężczyzna."
św. Tomasz z Akwinu

"Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych"
św. Tomasz z Akwinu

"Kobiety są przeznaczone głównie do zaspokajania żądzy mężczyzn."
Jan Chryzostom, 349-407, gr.

"Cała płeć żeńska jest słaba i lekkomyślna. Uświęcona zostaje jedynie poprzez macierzyństwo."
Jan Chryzostom, 349-407

"Kobiety trzeba trzymać z dala od tego niebezpiecznego tekstu (Biblii), i od wszelkiej nauki w ogóle. Kobieta uczona to coś gorszego niż brodata. Poważnego uszczerbku doznałaby cnota dzieweczki, gdyby wolno jej było czytać Pieśń Salomona albo historię Zuzanny."
François Garasse SJ, 1623

"Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie."
św. Augustyn 354-430

"Kobieta winna zasłaniać oblicze, bowiem nie zostało ono stworzone na obraz Boga."
Ambroży, mędrzec Kościoła, 339-397

"Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj, to diabeł! Ona jest swoistym piekłem!"
Papież Pius II, 1405-1464

"Kobiety ze swej natury są przeznaczone do wspólnych uciech."
Kapokrates, założyciel klasztoru

"Kobiecie przystoi jedynie szata żałobna. Skoro tylko przekroczy próg wieku dojrzałego, winna zasłonić swe gorszące oblicze, by nie utracić szczęśliwości wiecznej."
Tertulian, pisarz chrześcijański

"U kobiety sama świadomość jej istnienia powinna wywoływać wstyd."
Clemens Alexandrinus, 215

"Obejmować kobietę to tak jak obejmować wór gnoju..."
Odo z Cluny, X wiek

"Kobietom nie wolno śpiewać w kościele."
św. Bonifacy, misjonarz benedyktyński, 657-754

"Kobieta jest świątynią zbudowaną na bagnie"
chrześcijański filozof Boethius

"Gdyby ludzie mogli dostrzec to, co kryje się pod skórą... oglądanie kobiety powodowałoby tylko wymioty... Skoro sami nawet koniuszkami palców nie chcemy dotykać śluzu i łajna, dlaczego tak gorliwie pożądamy objęcia naczynia z nieczystościami"
Św. Odo 878-942

"Jeśli dobrze jest nie zadawać się z niewiastą, to źle jest zadawać się z nią."
Adversus Jovinianum 1, 4

"Kobiety nie powinny przemawiać, gdyż noszą na wargach piętno Ewy, która przypieczętowała los mężczyzny."
papież Honoriusz III 1216 — 1227

"Księża, którzy udzielają noclegu kobietom i doznają przy tym podniety, muszą zostać ukarani. Kobiety natomiast mają zostać sprzedane przez biskupa jako niewolnice."
2. Synod w Toledo

"Kobiecie nie wolno mieszkać w pobliżu kościoła."
Synod w Coyaca, 1050

"W miejscu, w którym zatrzyma się ksiądz, nie powinna przebywać żadna kobieta"
Synod Paryski, 846

"Kobietom nie wolno we własnym imieniu pisać ni otrzymywać listów"
Synod w Ewirze, IV w. n.e.

114 Rzekł im Szymon Piotr: "Niech Mariham  (Maryja) odejdzie od nas. Kobiety nie są godne życia". Rzekł Jezus: "Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios".
Ewangelia wg świętego Tomasza

VI wiek- na soborze w Macon biskupi głosowali nad problemem, czy kobiety mają dusze.

Nie drogie Panie, nie są to przypadkowi, uliczni głupcy. Są to wciąż na dzień dzisiejszy ludzie uznani za doktorów kościoła, wielkich krzewicieli wiary, jak i apostołów chrystusa.

A wy jesteście wyznawczyniami tej doktryny. Skoro tak, to znaczy, że zgadzacie się na taką opinię o Was i taką rolę dla Was.

Nowy Testament, 1 List do Tymoteusza, rozdział 2 : 11 Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. 12 Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. 13 Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa. 14 I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo. 15 Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci; [będą zbawione wszystkie], jeśli wytrwają w wierze i miłości, i uświęceniu - z umiarem.

Pierwszy List do Koryntian oznajmia nam to na czym stoi wasza skrajnie szowinistyczna, patriarchalna doktryna i dowodzi przez kogo jest w zasadzie stworzona. Przez mężczyzn. " 6 Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swe włosy!(...) Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. 8 To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. 9 Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. 10 Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania, ze względu na aniołów.

Dlatego też cały stary testament i nowy testament tak poniża kobiety. Cała religia judeo-chrześcijańska jak i wywodzący się ze starego testamentu Islam gardzi kobietami. Nie ma co się rozpisywać o Islamie, bliżniaczej religii ale warto przytoczyć pewną "mądrość" dnia dzisiejszego ferowaną przez kaplana muzułmańskiego: Twój penis w pełnym wzwodzie wskazuje prosto w kierunku nieba. Obalając tym samym prawa grawitacji gdyż jego wzwód jest spowodowany modlitwami dziewic w niebie czekających na niego. 

Takie kuriozum może powstać tylko w religijnym umyśle. Najwyższa wartość w życiu muzułmanów i największa wartość jaką może zaproponować im ich bóg to cipki. Po prostu cipki w ilości 72 dziewic czyli w zasadzie dziewczynek jakie nie ukończyły 12 roku życia. To jest najwyższa wartość boga allaha. Brata jahwe. Oczywiście nikt nie pyta o zdanie tych dzieci. Nikogo ono nie obchodzi. Nikogo nie obchodzi los tych dzieci. Są hodowane dla rozkoszy mężczyzn. To jest najwyższa tajemnica wiary.

Zarówno allah jak i jahwe nie oferują mi oświecenia, wyjścia poza siebie, zrozumienia, symbiozy lecz uciechy. 

Chrześcijaństwo w zasadzie nie jest lepsze. Oferuje ono wstęp do raju wszelkim zwyrodnialcom gdy tylko przyjmą hostię, a którzy będą spacerować po wieki obok swych ofiar jakie gwałcili, zabijali, molestowali. 

https://www.poganin.eu/antyteizm/sokrates-w-trzech-aktach

Dotychczas mając sie za koronę stworzenia ten właśnie człowiek, fan soczystych cipeczek (raj muzulmański im obiecuje ale życie przodka Jezusa, Dawida oraz kaplanów boga jahwe dowodzi, iż czynili sobie ten raj pełnych soczystych cipeczek za życia. W imieniu boga jahwe), chciał tylko zawładnać wszelkim życiem bez umiaru, czy to ludzkim czy to zwierzęcym.

Najwyższą wartością dla kapłanów judeo-chrześcijańskich są również dziewicze cipki. https://www.poganin.eu/antyteizm/wartoc59bc

 

Skoro są one powodem zguby mężczyzn to meżczyżni w tych religiach mają prawo je poniżać jako chętne i zdolne do grzechu. I hurtowo brać w niewole seksualną już jako dzieci oraz bezkarnie zabijać.

Już wspomnieliśmy w jak wielu miejscach biblia nakazuje zabijać. Dodajmy zatem, że Biblia nie nakazuje ukamieniowania Lota, który zaproponował tłumowi swoje córki na zgwałcenie, ani Lewity z Efraima, który wydał na zgwałcenie swoją żonę:

Księga Sędziów 19
"Oto jest tu córka moja, dziewica, oraz jego żona, wyprowadzę je zaraz, obcujcie z nimi i róbcie, co wam się wyda słuszne, tylko mężowi temu nie czyńcie tego bezeceństwa. Mężowie ci nie chcieli go usłuchać. Człowiek ten zatem zabrawszy swoją żonę wyprowadził ją na zewnątrz. A oni z nią obcowali i dopuszczali się na niej gwałtu przez całą noc aż do świtu. Puścili ją wolno dopiero wtedy, gdy wschodziła zorza. Kobieta owa, wracając o świcie, upadła u drzwi owego męża, gdzie był jej pan, i pozostała tam aż do chwili, gdy poczęło dnieć. Pan jej, wstawszy rano, otworzył drzwi domu i wyszedł chcąc wyruszyć w dalszą drogę, i ujrzał kobietę, swoją żonę, leżącą u drzwi domu z rękami na progu. Wstań, a pojedziemy! - rzekł do niej, lecz ona nic nie odpowiadała. Usadowiwszy ją przeto na ośle, zabrał się ów człowiek i wracał do swego domu. "

Biblia również nie nakazuje ukamieniowania gwałciciela niewolnicy. Za zgwałcenie niewolnicy wystarczy złożenie w ofierze "ofiary całopalnej" z barana. Księga Kapłańska 19- "Jeżeli kto obcuje cieleśnie z kobietą wylewając nasienie, a ona jest niewolnicą przeznaczoną dla innego męża, ale jeszcze nie wykupioną ani obdarzoną wolnością, to będzie im wymierzona kara, jednak nie kara śmierci, bo ona nie była obdarzona wolnością. Przyprowadzi mężczyzna przed wejście do Namiotu Spotkania swoją ofiarę zadośćuczynienia dla Pana, to jest barana na zadośćuczynienie. Kapłan dokona za niego przebłagania przed Panem, ofiarując barana na zadośćuczynienie za grzech, który on popełnił, i będzie mu odpuszczony grzech, który popełnił."

https://www.poganin.eu/antyteizm/piekno

 

   Czy jak poznacie tych wielkich mężów starego testamentu, których wybrał sobie bóg aby go reprezentowali to nie macie upsmaku moralnego?

To absolutnie zdegenerowani ludzie. I takich wybierał bóg, a jak odrzucimy boga, to wychodzi na to, że na podstawie ich słów budujecie sobie ufność w boga. I światopogląd. Na podstawie przekonań i pragnień degeneratów.

Więc musicie ufać w ich słowo. Ufać słowom degeneratów, którzy mieli swoje małe czy duże polityczne cele. Degeneratów o moralności ludzi jacy murowali w fundamentach swych domów własne dzieci. Tego typu mentalność tworzyła biblię. Tego typu ludzi wynosicie na swych proroków, prawodawców własnej religii i w zasadzie twórców waszego światopoglądu.

Zagadnienie wiary w boga nie odbywa się na pułapie "wy" i "urojenie".

Dzisiejszy mojżesz nie widziałby boga w gorejącym krzewie bo dzisiejszy człowiek wie, że w przypadku tego krzewu w tym rejonie dochodzi do samozapłonu. Dag Kristian Dysthe – profesor wydziału fizyki uniwersytetu w Oslo swego czasu zajmował się fenomenem samospalających się roślin rosnących na Saharze. Okazuje się, że za zapłon odpowiada nagrzewająca się do ekstremalnie wysokiej temperatury darń. Na wulkanicznej ziemi w okolicach biblijnej góry łatwo też znaleźć źródła łatwopalnego ziemnego gazu. Przy odpowiednim szczęściu Mojżesz mógł być świadkiem tego rzadkiego, aczkolwiek naturalnego procesu.

Dzisiejszy człowiek wie, że kiedy trzęsie się ziemia to dlatego, że poruszają się płyty tektoniczne, a nie grzmi bóg. Czy rozumiecie, iż wasza religia powstała na wykorzystaniu przez deliaktnie mądrzejszego waszej głupoty? Waszej głupoty ówczesnie.

Współcześnie ta religia nie miałaby racji powstać. W zasadzie można skrócić myśl do twierdzenia, iż religia powstaje gdy pierwszy oszust spotyka pierwszego głupca.

Każdego kto by twierdził, iż wybuchajacy wulkan to wizyta boga wyśmianoby publicznie. Dziś ale nie wówczas. Mimo to wy dziś, którzy sami byście wyśmiali to zdarzenie, uznajecie to za prawdę; uznajecie, że obłoki dymu z wulkanu są oznaką obecności boga, który ustala z Mojżeszem swoje prawa. Kapłan was zostawia z ostrzeżeniem aby za nim nie iść bo nie możecie przyglądać się jak on z bogiem omawiają prawo.

Ależ ja naprawdę robię to z bogiem ale lepiej abyście tego nie weryfikowali więc nie zbliżajcie się do dymiącej góry. To gniew jahwe. Gniewny bóg jest potrzebny. Łagodny nie wykształci w was należytego respektu. I strachu.

 Analogicznie sytuacja ma się z jezusem. Czy jeśliby ktokolwiek z waszych znajomych mówił wam, że widział faceta chodzącego po wodzie to byście powtarzali to jako pewnik? Nie, wyśmialibyście go i opowiadali to jako dobry dowcip dodając przy tym, że ów znajomy jest idiotą. Czy jeśli ktokolwiek relacjonowałby zdarzenie o wypędzeniu demonów w świnie to byście wzięli to na poważnie? Czy jeśli wstaliby z grobu nagle wszyscy zmarli to uznalibyście dziś to za oznakę działania boga czy za wirusa zombie i byście do nich strzelali? I czy w ogóle byście w to uwierzyli.

 Dziś mit jezusa chrystusa nie powstałby. Zostałby wyśmiany. Wszelkie przejawy wciskania nam tych banialuków spotkałyby się z gromkim śmiechem, a ludzi to opowiadajacych uznalibyścy za idiotów.

Czy rozumiecie, że to wszystko budowane było na niewiedzy? Czy zdajecie sobie sprawę jak ogromną niewiedzę reprezentowali tamci ludzie skoro w zasadzie do XX wieku panował ogólny pogląd, iż to słońce krąży wokół ziemi? Nawet dziś istnieją ludzie, którzy mowią głośno, że ziemia jest płaska gdyż tak stoi w biblii.

Zdajecie sobie sprawę zatem (nie licząc wyjątków, myślicieli, filozofow, badaczy) jak olbrzymie pole manewru wówczas miało wciskanie absurdalnego kitu? Dopiero w 1992 roku kościół katolicki przyznał, że zgodnie z poglądami Galileusza to ziemia krąży wokół słońca. Ta teoria heliocentryczna nie była zresztą nowością w myśli europejskiej. Przed Galileuszem był Kopernik, a przed nimi znał ją już najwybitniejszy astronom grecki żyjący w II wieku przed naszą erą; Arystarch z Samos. Kopernik nadał jej tylko naukową podbudowę, a Galileusz opublikował czym naraził się na gniew kościoła i areszt inkwizycyjny.

 

Wyłączając starożytnych matematyków, astronomów czy filozofów o ogólnym światopoglądzie decydował kapłan, a później kościół katolicki. Zatem nie bez powodu ziemia była centrum układu słonecznego do XX wieku. I dla wielu jest wciąż płaska oraz ma 6024 lata. 

Kiedy wykorzystasz niewiedzę i wmówisz ludziom, że to wszystko są działania boskie, a one staną sie religią to okazuje się, że nawet po 2000 lat rozwoju i nauki (usilnie wstrzymywanego rozwoju przez kościół katolicki aby w tej niewiedzy wciąż tkwić) wierząc w to dajesz prym tej niewiedzy.

I w zasadzie dysponując dzisiejszą wiedzą, która już jest oczywista jak wiek ziemi, układ sloneczny, kulistość ziemi, niemożliwość dziewicorództwa, trzęsienia ziemi, działania pogody, jeśli wciąż modlisz się o deszcz i uważasz, że to sprawia bóg to zwyczajnie nie używasz mózgu poprawnie. A jeżeli tak jest musimy wszyscy odważnie stwierdzić, iż nie należy akceptować Twoich przekonań ani tym bardziej ich promować gdyż są błędne. Głoszenie ich jest zagrożeniem dla rozwoju społecznego gdyż zaniża jego wiedzę i poziom. Mając taki światopogląd nieuchronnie będziesz podejmował złe decyzje. I nie chciał się zmienić gdyż przezornie Twój bóg powiedział, że nie można zmieniać jego doskonałego przecież planu. Jego woli. Religia to kotwica dla ewolucji. Macie być głupi i dzicy. Takich chce was kapłan mówiąc, że takich chce was bóg. Jeśli zdobędziecie wiedzę zrozumiecie, że nie potrzebujecie boga, a co za tym idzie nie potrzebujecie kapłana. Nie klękniecie przed nim i nie oddacie mu swych dzieci ani pieniędzy. Koniec niewiedzy równa się i koniec kapłana. Ludzie nie potrzebują bogów, potzrebują jedynie być ludzcy.

 

Nie należy trywializować działalności wierzących gdyż zagrożenie jest ralne i straszne. W rozwiniętym dziś społeczeństwie wiemy, że czarownic nie ma. Wie to każdy inteligentny człowiek. Wkładamy je między mity i baśnie. Okazuje się jednak, że w największej monoteistycznej religii czyli w chrześcijaństwie, czarownice są i są na tyle grożne iż najwyzszy bóg -ponoć miłosierny- mówi nam "nie pozwolisz zyć czarownicy"

Przy okazji rodzi się alternatywny zarobek dla kapłanów, którzy stają się egzorcystami czyli czarownikami umiejącymi wypędzić demony z tych według nich opętanych kobiet, najczęściej dzieci. Nie muszę dodawać, że podczas tych rytuałów są te dzieci molestowane, gwałcone i terroryzowane psychicznie. Oczywiscie ten "dobry" kapłan gdy rodzina nie ma jak zapłacić, nie zrobi tego za darmo dla idei walki ze złem jakie sam powołuje. I tak zabija się bądż wypędza nawet małe dzieci.

Ktoś dziś stwierdzi - bo musi tak stwierdzić chcąc bronić religii - że to wina kapłanów katolickich gdy w inkwizycji polowało się na czarownice. Że to wina skrajnego postępowania kościoła przez parę wiekow. Taki swoisty wypadek przy pracy. I ten ktoś mówiąc to przechodzi nad tą religia do porządku dziennego. Ot, w pewnym momecnie omylny człowiek popelnił błąd. Przecież księża to też ludzie.

Ale czy wiesz, iż dziś w wieku XXI czyli w roku 2020 na przykład w Nigerii (ale nie tylko) przesladuje się, torturuje i zabija dzieci w myśl własnie tego przepisu chrzescijaństwa? W myśl przepisu "nie pozwolisz żyć czarownicy"

https://www.poganin.eu/antyteizm/wypatrosz-dla-mnie-synka

Jak to tak jest skoro w zasadzie każdy dziś współczesny mentalnie chrześcijanin powie wam, że czarownic nie ma, to bajki. Zatem dlaczego wyznaje religię, która czynami wprost nam oznajmia, iż czarownice są i wciąż je morduje? Dlaczego chce tego kapłan chrześcijański? Dlaczego temu nie zaprzeczy?

 

 Aby uwierzyć w boga muszę uznać wiarygodność i autorytet bandytów sprzed ponad 3800 lat temu i budować swój dzisiejszy światopogląd na ich wiedzy i słowach.

To tak jakby te 3800 lat zostawić czarną dziurą, ktora nie dostarczyła absolutnie ani jednego faktu i wniosku. I tak ludzie nie wiedzący o istnieniu kangura, nie mający pojęcia dlaczego zachodzi słońce pod prymatem religii są kreatorami mojej mentalności i świadomości.

Aby uwierzyć w boga oraz jego syna muszę uznać, że był pierwszy człowiek jak adam i ewa. Podczas gdy dziś wiemy, iż nie było pierwszego czlowieka. Nie było adama więc cała bajka o grzechu pierworodnym, a w ten sposób cała boska zemsta i gniew na nas oraz poświęcenie swego syna za zmycie tego grzechu nie mają sensu.

Pominę aspekt historyczny oraz niemożliwość rozprzestrzenienia się człowieka od Adama i Ewy takiej liczebności przez 6024 lata, a w zasadzie przez krótszy okres czasu i nie od adama i ewy lecz Noego i jego rodziny. Pamiętajmy, że bóg po czasie utopił ludzkość.

Mineło niespełna 1656 lat od stworzenia ludzi gdy bóg postanowił utopić ludzkość i zwierzęta (notabene niczemu winne) 

Wobec powyższego biorąc pod uwagę, że potop trwał delikatnie ponad rok to pozostaje nam 4367 lat od rodziny noego aby z niej ludzkość dziś osiągneła 7,6 miliarda. Jest to zwyczajnie nierealne.

Komuś kto ma problem z matematyką i nie ma pojęcia jak może zaistnieć człowiek bez pierwszego człowieka proponuję w tej kwestii Richarda Dawkinsa.

Nauka zapewnia wyzwolenie. Coś czego nie akceptuje religia.
To uświadomienie sobie, że akceptacja prawdy, akceptacja odpowiedzi przed postawieniem pytania prowadzi donikąd.
Mamy naukowe wyjaśnienie skąd się wzięliśmy i musimy teraz nadać swemu życiu własny sens. Spójrzmy więc światu w twarz i zmierzmy się z faktem, że nie będziemy tu trwać wiecznie. Musimy w pełni wykorzystać krotki czas jaki mamy na tej planecie. Zróbmy ją więc tak dobrą jak możemy i spróbujmy pozostawić ją w lepszym stanie niż ją zastaliśmy.
Czy był pierwszy człowiek?
Na pierwszy rzut oka wydaje się oczywiste, że musiał być pierwszy człowiek, pierwszy królik i pierwszy nosorożec.
Ale ludzie są ludźmi, choć ich przodkowie nimi nie byli. Jeśli cofniemy się dość daleko, to naszymi przodkami były ryby.
Czy był taki moment kiedy ostatnim rodzicom Homo Erectus urodziło się pierwsze dziecko Homo Sapiens?
Odpowiedź brzmi "nie".
Nigdy nie było pierwszego człowieka.
Nigdy nie było pierwszego królika i pierwszego nosorożca bo każdy kiedykolwiek urodzony organizm był tego samego gatunku co jego rodzice.
A także dlatego, że wszystko zachodziło stopniowo i bardzo wolno.
Naszym pradziadkami nie tylko były ryby sprzed dwustu milionów lat ale wcześniej nawet jakieś robale.

Ludzie naprawdę mają problem ze zrozumieniem, że zwierzęta zamieniają się w inne zupełnie niepostrzeżenie i nie da sie tego zauważyć.
To wcale nie jest paradoks. Wszystko działo się bardzo, bardzo powoli.
W pewnym okresie życia przestajemy myśleć, że jesteśmy w średnim wieku, a zaczynamy sądzić iż jesteśmy starzy.
Ale nikt nie idzie spać jako człowiek w średnim wieku, a rano budzi się stary.

Okazuje się, że fakt o nie istnieniu adama i ewy nikomu nie przeszkadza i nikt z tego powodu nie zmienia swojej religii w bajkę. A to efekt domina. Nie ma adama i ewy = nie ma raju = nie ma grzechu = nie ma sensu cała religia oparta na tym grzechu i idei jego odkupienia.

Okazuje się, że mam nie wierzyć 23 historykom żyjącym w okresie niby życia chrystusa i zaraz po nim, którzy nie wspominają o nikim takim, a mam uwierzyć w to, że zmieniał wode w wino, uzdrawiał śmiertelnie chorych, chodził po wodzie, wypędzał demony i wskrzeszał umarłych? Dlaczegóż to mam wierzyć w coś co się nie zdarza zamiast w zapisy historyków?

Czy istnieją jakieś przekazy potwierdzające istnienie jezusa, który wędrował i uzdrawiał ludzi? W czasach jezusa i bezpośrednio po nim w basenie morza śródziemnego, żyło (liczących się) dwudziestu trzech historyków. Ilu opisało jego losy? Żaden!

Pojawili się oni jednak póżniej; wspomina się o trzech. Pliniuszu Młodszym, Swetoniuszu i Tacjuszu. Poświęcają po kilka zdań jezusowi (zadziwiające jak na człowieka uzdrawiającego oraz wskrzeszającego zmarlych) ale tylko jeden nazywa go chrystusem. To nie imię lecz tytuł i oznacza "namaszczonego" 

Autorem czwartego przekazu jest Józef Flawiusz ale jego podanie od czterystu lat uchodzi za fałszerstwo. Oczywiście nie przeszkadza to kościołowi do dziś cytować go jako prawdziwego.

Można by jednak oczekiwać, że kroniki historyków wspomną o kimś kto czynił cuda, uzdrawiał, wskrzeszał, zmartwychwstał i wstąpił do nieba. Po jego śmierci z grobów wstali wszyscy zmarli. To raczej dość specyficzne wydarzenie aby opowiadało o tym mnóstwo ludzi i dowiedzieli się o tym historycy i kronikarze i to utrwalili. Ale tak się nie stało bo jesli rozważyć wszystkie dowody, okazuje się, że osoba nazywana jezusem nigdy nie istniala.

 

Zatem mam uwierzyć w pacyfistę mesjasza w sandałach zamiast poznać historię i zrozumieć, iż człowiek z którego zrobiono ów mesjasza był zelockim nożownikiem, terrorystą Janem z Gamali.https://www.poganin.eu/antyteizm/jezus-chrystus-czyli-mitra

Dlaczego miałbym wierzyć kapłanom i nienawistnemu Pawłowi, twórcy chrześcijaństwa mającemu cel polityczny, a póżniej kościołowi katolickiemu mającemu swe polityczne plany i cele zamiast wierzyć historii.

Nic co pisali apostołowie tworząc biblię nie ma racji bytu w historii. Nawet sąd nad chrystusem przez samego namiestnika. To tak jakby dziś sam minister sprawiedliwości sądził zwykłego drobnego bandytę. Wszystko ułożył pod swoje potrzeby Paweł, nie mówiąc już o dalszym, prowadzonym przez skrybów i kosciół fałszowaniu historii na potrzeby szerzenia wiary.

Ciemny lud kupi wszystko zwłaszcza gdy jest to wymuszone i narzucone przez tworzenie religii narodowej. Tylko dlatego, że ta systemowo popierała nieowlnictwo. https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/dluzsze/mysl-56

 

   Do póżnych wieków średniowiecza, do ostatnich krucjat panowało powszechne przekonanie, że swoją małżonkę, która popełniła samobójstwo przed mękami w czyśćcu możesz ocalić jadąc do dalekiego kraju i zabijając innych ludzi. Tylko dlatego, że ktoś ci tak powiedział. Powiedział ci to kapłan, który twierdził, że tego chce bóg.

Bezrozumność religijna była i jest niebywała. Gdyby zapomnieć o całych tysiącach mędrców, filozofów, światłych ludzi tysiące już lat temu, to można byłoby stwierdzić, że człowiek gatunkowo był idiotą i na tej pożywce wyrosła ta i inne religie i na tej pożywce szerzyła ona światową, bezmyślną przemoc. Ale cżłowieka nic nie usprawiedliwia, gdyż wielu ludzi dowodziło, iż człowiek nie musi być idiotą.

Gatunkowo nie ma ograniczeń myślowych ale idiotę z niego robiła wiara i z tego powodu jak głowa kościoła powiedziała mu, że koty są zwierzętami diabelskimi to masy ludzkie zabijały te biedne zwierzęta i torturowały w religijnym szale. A czy ktokolwiek z nich zastanowił się nad sensem tego i kwestią etyczną?

Nie. Ale religia czyni bezrozumnego degenerata. I o to jej chodziło i chodzi.

Dlatego wciąż dziś morduje się dzieci za bycie czarownicami w myśl przepisu boga. I wciąż nawet w świadomej - możnaby rzec - Europie i Polsce uznaje się za słusznym zabijanie homoseksualistów gdyż tak chciał bóg. https://www.poganin.eu/antyteizm/antyteizm

Nikt z nich nie pyta, ale boże własciwie dlaczego? Nie moja dupa nie moja sprawa. Okazuje się jednak, że ten potężny bóg, konstruktor wszechrzeczy, przeolbrzymiego wszechświata ma problem z tym kto z kim śpi na malutkiej planecie ziemia.

https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/anegdoty/kosmiczny-egoizm

 

Nikt nie widział piekła ale kapłan daje ci piekło abyś się bał.

I ta historyjka straszy cię już od maleńkości powodując u dzieci traumę. Okazuje się jednak, że kapłan ma magiczny sposób na to abyś tam nie trafił; musisz tylko robić to co on mówi bo tego chce niejaki bóg.

Daje Ci też niebo do którego bardzo chcesz się dostać. Nie koniecznie dlatego, że tam jest wspaniale, chociaż nikt nie wie jak jest bo nikt tam nie był i nie wrocił aby nam o tym opowiedzieć. Głowy kościoła głowiły się przez wieki aby zdefiniować jego lokalizację  i byt i najpowszechniejszym jest miejsce na ziemi oddzielone ścianą ognia aż po sklepienie. O ile mi wiadomo nie ma na ziemi takiego miejsca z taką ścianą ale to nie przeszkadza rozumowi ludzkiemu w bezrozumną wiarę w to.

Dostajesz więc wyobrażenie nieba i bardzo chcesz tam iść po smierci. Bardziej dlatego aby nie wylądować w piekle bo cierpienie całą wieczność to coś co przeraża; musi przerażać. Cierpienie przeraża każdego z nas.

W międzyczasie następują reformy twojej religii, mimo, że nie ma o tym mowy ani słowem w waszej biblii. I nie ma na to pozwolenia apostolskiego. Tak oto pojawia się czyściec. W 593 roku z powodów finansowych papież Grzegorz go wymyśla. W czyśćcu dusze zmarłych cierpią, dopóki nie spłacą długu lub nie zostaną wykupione przez ofiary żywych. Początkowo nieśmiało, rozpoczyna się handel zbawieniem. Czyściec to wymysł kościoła katolickiego i funkcjonuje jedynie w chrześcijaństwie. Jego idea jest czysto finansowa.

Czyli miejsce w którym lądujesz w formie przejściowej. I tam też cierpisz ale jest szansa abyś nie cierpiał. Zatem możesz wykupić cierpienie swego dziecka, żony, ojca, męża. Wykupić za realne pieniądze. Kapłan więc daje możliwość odpustu. To w jaki sposób kontaktuje się z dozorcą czyśćcia aby wyciągnał twoją żonę z kotła smoły tego już nie wie nikt. Ale forma to modły, a nie email czy potwierdzenie przelewu.

Tyle, że kapłan zamiast chcieć dobra dla tych cierpiących dusz i w zasadzie ciał - bo smażenie w oleju grożne jest dla ciała, a nie duszy - nie robi tego na co się powołał zostając kapłanem. Czyli nie modli się po to aby ocalać te zagubione dusze i łagodzić ich cierpienie gdyż samo cierpienie jest złe. Zatem ów "dobry" kapłan, który tak się nazywa, niosący tą posługę powinien modlić się (co ma do roboty? To jego zawód) całe dnie by ratować te dusze od cierpienia.

Ale nie robi tego. Owszem, pomodli się ale za konkretną duszę za którą konkretna osoba zostawi konkretną kwotę. I ba, ta konkretna kwota wykupi odstąpienie od tych czyśćcowych mąk tylko na konketny czas.

Czyli kapłan odprawiający modły za dusze, jakie powinien ze swej niby dobroci wyciągać z mąk, modli się z treścią, że to na rok. Panie, odpuść cierpienie Jadzi Kowalskiej gdyż jej mąż, Janusz Kowalski zapłacił 100 zł. Te sto złotych Panie, pozwala odpuścić to cierpienie na jeden miesiać. Taki mamy w naszej parafii cennik. Wobec tego Panie, zapisz sobie w kalendarzyku kiedy wyciągniecie Jadzie K. z przytulnego łózka w celi czyśćca na ponowne smażenie w kotle. Dzięki Panie, że stworzyleś ten czyściec bo to najlepszy biznes ever. Któż nie chce wykupić swych bliskich z cierpienia.

Trzeba być podłym aby nie wykupić swych bliskich z cierpienia. Nikt jednak nie zorientuje się w tym, że trzeba być jeszcze podlejszym aby torturować waszych bliskich. Ale bóg was wszystkich kocha. Robi to z miłości, czego nie rozumiecie. A wy sami tego pragniecie.

Wierzący zatem nie wpadnie na pomysł jak bardzo trzeba być podłym aby skazywać na to cierpienie oraz aby niby dobry kapłan, którego jestestwo polega na modłach, modlił się tylko za pieniądze. Wszak i tak już dostaje pieniądze od państwa więc możnaby rzec; rób swoje obrzydliwcze.

Ktoś powie, że to zasłużone cierpienie bo gdyby ta osoba była bogobojna jak należy to nie trafiłaby do czyśćca. Słuszny i logiczny wniosek. Oczywiście bogobojność nie ma nic wspólnego z dobrem ale w religii nie liczy sie dobro.

Problem jednak w tym, że to sofizmat czyli myślenie na pozór poprawne w ktorym popełniono błąd logiczny. Bo skoro bóg skazuje na czyściec za przewiny wobec niego to jak świadczy o nim samym fakt, że może o tych przewinach zapomnieć, zignorować z powodu pieniędzy?

Zatem czy naprawdę bogobojnośc można sobie wykupić? Brak cierpienia można sobie wykupić? Miejsce w niebie można sobie wykupić? To brzmi absurdalnie ale TAK. Boga można przekupić pieniędzmi.

 

Ktoś zechciałby w ostateczności rzec, iż kościół odszedł od chrześcijaństwa i nauk jezusa. Ależ nic bardziej mylnego.

Jezus i Apostołowie chcieli i dokonali tego samego co Mojżesz ze swoim bratem i siostrą. 

Rodzący się kościół apostolski na naukach jezusa zaczyna budować swoją działalność. Dzieje Apsotolskie, rozdział 4

34 Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je 35 i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów.

Dobrobyt dla apostołów jest równie ważny jak wcześniej dla mojżesza i kapłanów. A nawet bardziej.

Kult dona jezusa już nie tyle co straszy ile czyni śmierć za nie przekazanie całych dochodów. I znów mamy powołanie się na strasznego, tym razem ojczulka niedoszłego szefa gangsterów, dona jahwe. Straszenie donem sprawdziło się kiedyś za Mojżesza, sprawdzi się i teraz. Potężny dyktator, bezlitosny oprawca. Szef, wszystkich szefów, don jahwe.

I teraz ma być gorzej bo w okolicy zabito jego syna! Zabić syna dona to jak sprowadzić na siebie zagładałę. I tak się stało. Na świat przyszło niepodzielnie panujące chrześcijaństwo i kościół czyli najgrożniejsza mafia w historii ziemi, która zabiła więcej ludzi niż kiedykolwiek zginęło z jakichkolwiek innych przyczyn.

Zaczęło się od ważnej przypowieśći; Dziele Apsotolskie, rozdział 5

1 Ale pewien człowiek, imieniem Ananiasz, z żoną swoją Safirą, sprzedał posiadłość 2 i za wiedzą żony odłożył sobie część zapłaty, a pewną część przyniósł i złożył u stóp Apostołów. 3 «Ananiaszu - powiedział Piotr - dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię? 4 Czy przed sprzedażą nie była twoją własnością, a po sprzedaniu czyż nie mogłeś rozporządzić tym, coś za nią otrzymał? Jakże mogłeś dopuścić myśl o takim uczynku? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu». 5 Słysząc te słowa Ananiasz padł martwy. A wszystkich, którzy tego słuchali, ogarnął wielki strach. 6 Młodsi mężczyźni wstali, owinęli go, wynieśli i pogrzebali.
7 Około trzech godzin później weszła także jego żona, nie wiedząc, co się stało. 8 «Powiedz mi - zapytał ją Piotr - czy za tyle sprzedaliście ziemię?» «Tak, za tyle» - odpowiedziała. 9 A Piotr do niej: «Dlaczego umówiliście się, aby wystawiać na próbę Ducha Pańskiego? Oto stoją w progu ci, którzy pochowali twego męża. Wyniosą też ciebie». 10 A ona upadła natychmiast u jego stóp i skonała. Gdy młodzieńcy weszli, znaleźli ją martwą. Wynieśli ją więc i pochowali obok męża. 11 Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli.

Przetłumaczmy ten okropny mord na parze bogatych małżonków.

Ananiasz, z żoną swoją Safirą, sprzedał posiadłość i za wiedzą żony odłożył sobie część zapłaty, a pewną część przyniósł i złożył u stóp Apostołów, czyli u stóp przywódców mafii. To była powinność zgodnie z wydanym dekretem mafijnym z Dzieje Apostolskie, rozdział 4: 34 Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je 35 i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów.

Ananiasz trafia na przesłuchanie do dona Piotra. Ananiaszu - powiedział Piotr - dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię? Jakże mogłeś dopuścić myśl o takim uczynku? Nie nam skłamałeś lecz donowi jahwe. Ananiasz pewnie tłumaczy, że sprzedal swoja własność, odlozył tylko częśc zapłaty, wszak to jego pieniądze, i tak znaczną część oddał grupie gangsterskiej. Ale don piotr nie lubi półśrodków. Jak to dla siebie część? Wszystko masz nam oddawać.

5 Słysząc te słowa Ananiasz padł martwy. No padł martwy jak dostał młotem w łeb. Tak postępuje mafia. Nie oddałeś nam pieniędzy zgodnie z oczekiwaniami więc czapa w łeb. A wszystkich, którzy tego słuchali, ogarnął wielki strach. 6 Młodsi mężczyźni wstali, owinęli go, wynieśli i pogrzebali.

Cyngle wywiezli gościa poza miasto i zakopali. Nie ma trupa, nie ma problemu.

Zaczeła go jednak szukać żona. Po trzech godzinach weszła także jego żona, nie wiedząc, co się stało. «Powiedz mi - zapytał ją don piotr - czy za tyle sprzedaliście ziemię? «Tak, za tyle» - odpowiedziała. A Piotr do niej: «Dlaczego umówiliście się, aby wystawiać na próbę cierpliwość don jahwe? Oto stoją w progu ci, którzy pochowali twego męża, szamto. Tak, zginął i właśnie oni pochwali jego truchło, bo nas się nie kantuje kurwo. Gdzie są pieniądze dziwko, gadaj gdzie są pieniądze. Jak nie powiesz wyniosą też ciebie. Zajebiemy Cię tak samo jak mężulka. Mów, gdzie jest reszta szmalu szmato.». A ona upadła natychmiast u jego stóp i skonała. No upadła, jak dostała młotem w głowę.

Gdy młodzieńcy weszli, znaleźli ją martwą. Wynieśli ją więc i pochowali obok męża. 11 Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli.

Tak właśnie tak zwani apostołowie, mesjasza chrystusa postąpili z parą małżonków, która spieniężyła swój majatek i nie oddała im wszystkich pieniędzy z tego. Przecież to najzwyklejsza bandytka. Pospolite gangsterstwo w którym chodzi o wpływy.

Tak się wymusza posłuszeństwo i szerzy świadomość o tym aby nie oszukiwać mafii. To działanie strandardowej mafii. Mordowanie ludzi za nie oddanie pieniędzy wspólnocie, czyli kościołowi, czyli mafii.

I wymuszanie posłuszeństwa przepisami, nakazami, klątwami. Nazywanie tego prawami boga czyli szefa, szefów oraz naukami jego syna czyli pospolitego gangstera. https://www.poganin.eu/antyteizm/don-chrystus

Po drodze cały czas chodzi o składanie ofiar i datków, uiszczanie opłat za wszystko. A jak nie, to czapa.

Gangsterzy zwani apostołami byli sprytni, zwłaszcza jeden z nich, Paweł. Jego przewrotność sprawiła, że mafia czyli chrześcijaństwo zaczęło z wolna mieć największe wpływy i eliminować każdą konkurencję.

Za nieposłuszeństwo karało śmiercią, zastraszało torturami jak w inkwizycji, podbijało nowe rynki jak konkwista i organizowało zbrojne napady jak krucjaty.

I mnóstwo, mnóstwo innych działalności.

Współcześnie absolutnie obrzydliwa osoba jak matka teresa handlująca dziećmi oddanymi z powodu biedy. Mająca setki milionów dolarów na koncie, a nie pomagająca umierającym w jej domach ludziom. Nie było leków na ból, był ból o którym mówila publicznie "cierpienie to pocałunek chrystusa" I nikt głoszonej tak obrzydliwej nikczemności nie zawetował. Cały świat możnych z którymi się pokazywała ogłupiony był religią.

W jej domach niby opieki ludzie umierali w cierpieniu. Odleżyny powodowały ogromny ból, zakonnice przechodziły obojętnie mówiąc do wolontariuszy, że skoro oni cierpią to dlatego, że bóg tego chce. Cóż za okropność. Cóż za więc okropny bóg. Nie chcący pomóc, nie umiejący pomóc. Skazujący na cierpienie. Cóż za podłość. Cóż za ignorancja. Bóg chce żeby ludzie umierali w mękach. Kto chciałby takiego boga. Można byłoby myśleć, że nikt ale nic bardziej błędnego. W dzisiejszym cywilizowanym świecie wartościuje się tego, który chce takiego boga, a tego który jest po prostu dobry ale niewierzący się deprecjonuje.

Zastrzyki robiono tymi samymi igłami, przemywając je pod wodą. Datki płyneły szerokim żródłem. Czeki na dziesiatki tysiecy z USA były na porządku dziennym. Oczywiście w większości krajów instytucja ta była zwolniona z transparentności więc nikt nie wie jak dużo pieniędzy tam spływało.

W wielkiej brytanii była ta działalność transaprentna. Nie dlatego, że kościół tak chciał lecz dlatego, że prawo świeckie do tego obligowało. I dla przykładu w roku 1974 zebrano 117,394 funtów z czego 80 tysięcy czyli 68% wysłane zostały do watykanu (mimo, że zbierane na dzieci i biednych), 650 funtów do uczelni religijnej w Rzymie, a na pomoc dla dzieci w Indii przeznaczono 334 funty, a dla pacjentów domów w Kalkucie przypadło 45 funtów. Reszta została na koncie organizacji matki teresy.

Rok póżniej zebrano 148,338 funtów przy czym do kwatery głównej czyli Watykanu przesłano 170,000 funtów czyli aż 114%. Nadwyżka pochodziła z konta organizacji zaoszczędzona dla watykanu kosztem chorych, biednych i umierajacych dla których były zbierane. Dom dla umierających w kalkucie dostał 238 funtów. 

Na edukację zakonnic przeznaczono 2000 funtów, a na pomoc dla dzieci 4000 funtów przy czym obie te sumy trafiły do watykanu. 

Marketingowa legenda matki teresy służyła jedynie wyciąganiu pieniędzy dla watykanu. Były to setki milionów dolarów, a przez lata do samego końca absolutnie nic w domach opieki się nie zmieniało. Dopiero po jej śmierci materace obłożono prześcieradłem, a nie tak jak dotychczas owienięte były plastikiem. 

Przykład tej religijnej postaci, która będąc absolutnie zdegenerowaną osobą (jej słowa i czyny), a dostała pokojową nagrodę Nobla jak i została świętą w chrześcijaństwie wprost dowodzi, że to watykański pieniądz jest najważniejszy i robi cuda.

Kupuje się rangę postaci aby wynosić ją marketingowo na piedestał by ta przynosiła mafii watykańskiej coraz więcej pieniędzy, które to mafia watykańska pożera mimo zbierania od ludzi na pomocowe cele. Jest to w zasadzie jawne okradanie darczyńców i darowanych. Pieniądze giną w watykanie.

Czasem tylko kościół udaje pomoc za nie swoje, ułamkiem tysięcznym tego co ludzie wpłacają robiąc sobie w ten sposób marketing niby dobrego kościoła.

Christiopher Hitchens autor książki "misjonarska miłość" która demaskuje matkę teresę, powiedział między innymi o niej "jest masa dowodów, że była fanatyczką, fundamentalistką i oszustką. I prawdopodobnie największą manipulatorką ubiegłego wieku odpowiedzialną za niezliczoną ilość zejść śmiertelnych i trudnych do opisania męczarni. I była z tego dumna.

„Duchowieństwo - pisze Schiller - było od niepamiętnych czasów podporą władzy królewskiej i musiało nią być. Złote czasy duchowieństwa i królów przypadały zawsze na czas zniewolenia umysłów i duchowni, i monarchowie zbierali żniwo głupoty i nonsensu".

Święta w chrześcijaństwie, która stworzyła rzeżnie dla ludzi ( w jednym ośrodku w Kalkucie od 1952 roku umarło 29 tysiecy ludzi bez pomocy) obarczała świat takimi słowami " myślę, że jest piękną rzeczą bardzo gdy biedacy z pokorą przyjmują swól los dzieląc go z cierpieniem chrystusa. uważam, że świat odnosi wielkie korzyści z cierpienia biednych ludzi"

Czy jesteście w stanie zrozumieć obrzydliwość tej wypowiedzi? Abolutnie obrzydliwa wypowiedż asbolutnie obrzydliwej osoby. Nie jestem w stanie nawet pojąć jak zdegenerowanym trzeba być aby tak uważać.

I nikt z wielkich tego świata nie sprzeciwił się tym słowom, a przecież każdy inteligentny człowiek musiał dostrzegać okropność tej wypowiedzi. Ale nikt się nie sprzeciwił gdyż religia rości sobie dziwne prawo nie mówienia o niej głośno.

Postępujemy według pewnych szablonów, które od wieków są w nas wpajane, a którym towarzyszy kłamstwo i obłuda. Tworzy się prawdy pomijając to co jest prawdziwe i zniekształca się rzeczywistość obciążając nas powinnością poszanowania i nie dociekania gdyż dotyka to spraw religijnych. I tak się stwarza fikcję.

Obraz który widzimy ale który nie istnieje. Dobrego kościoła, dobrych świętych, pomocy, w ogóle dobra, którego nie ma. 

   Religia jest tak absurdalna, nielogiczna i amoralna, iż nie jest w stanie obronić się przed krytyką; stwarza zatem w społeczeństwie pojęcie „uczuć" religijnych jako czegoś nadrzędnego nad wszystkim, a czego z jakiegoś dziwnego powodu obrażać nie wolno. Powstaje zatem swoiste tabu, którego nie należy ruszać.

Tak się broni religia przed krytyką. To jej jedyna możliwość aby jej nie zdemaskować; zakaz jej krytykowania

Nie dość tego; okazuje się, że można obrażać innych, straszyć ich, prześladować, bić, szykanować, doprowadzać do depresji i samobójstwa - gwałcić, a nawet ich zabijać - ale nie można obrażać uczuć ludzi z zaburzeniem poznawczym. Nie można obrażać czyjegoś urojenia, które jest wynikiem zaburzenia.

Równie dobrze skoro ideologia ma być uprzywilejowana w kontekscie zakazu jej definiowania, to nie powinniśmy mówić o faszyżmie, który bez wątpienia był ideą olbrzymiej opresji i zła na świecie. Jakkolwiek jednak na to nie spojrzeć chrześcijanie w myśl swej idei biją faszyzm zarówno doktrynowo jak i zbrodniczo na głowę.

To chrześcijaństwo jest liderem w ilości popełnionych zbrodni w dziejach ludzkości. To są fakty historyczne. Faszyzm hitlerowski nie uczynił nawet ułamka tego ale to faszyzm hitlerowski jest zły (i slusznie) ale już faszyzm chrześcijański nie jest zły. (niesłusznie)

Takich przywilejów nie dostają uczucia laickie, takich przywilejów nie dostają na ten przykład ateiści. W myśl idei całej tej religii, której obrażać nie można, ateistów nie tylko można obrażać przez nią ale i trzeba.

 

 Biblia ma być żródłem moralności dla milionów ludzi. Tymczasem starotestamentowe dzieje zniszczenia Jerycha przez Jozuego, a i marsz narodu wybranego do ziemi obiecanej, moralnie nie różni się niczym od napaści Hitlera na Polskę czy masakr dokonanych przez Saddama Husseina na Kurdach i szyitach. Postępowanie boga, którego wielbicie wobec Egiptu jaki uratował jego naród wybrany od smierci głodowej jest absolutnym szczytem nikczemności i bestialstwa. Musiałbym być szubrawcem i ludzkim szrotem mentalnym aby chcieć takiego boga.

Pierwotnie był lokalnym plemiennym kultem wyjątkowo antypatycznego bóstwa cierpiącego na chorobliwą wręcz obsesję na tle restrykcji seksualnych. Ten otoczony smrodem palonego mięsa zwierząt ofiarnych Bóg był przeświadczony o własnej wyższości nad rywalizującymi z nim innymi bogami, podobnie jak o wyjątkowości wybranego przez siebie plemienia pustynnych nomadów.

Richard Dawkins

 

Morderstwa, tortury, gwałty i pieniądze.

Trwa to do dziś dzień i przez tą organizację, zwaną kościołem katolickim rozpowszechnione jest na cały świat i praktykowane najgorliwiej. Przy wiwacie rządów państw i aplauzie tłumów.

Kościół chrześcijański jest dla mnie najwyższym, jakie sobie można wyobrazić, zepsuciem. Jego wola dążyła do ostatecznego, czy choćby tylko do możliwego, zepsucia. Kościół chrześcijański niczemu nie oszczędził swego zepsucia, z wszelkiej wartości uczynił bezwartość, z wszelkiej prawdy kłamstwo, z wszelkiej prawości nikczemność duszy.

 

Chrześcijaństwo nakazuje nam skulić się w ciemnym lochu życia i truchleć w strachu przed jakimś bogiem mówiąc, że jedyne i prawdziwe światło to światło poza tym miejscem, w którym każdego poranka okalają nas promienie słońca. Bo chrześcijaństwo mówi, że jesteśmy winni i grzeszni ale jak spędzimy pokornie życie w lochu to ujrzymy lepsze światło niż słońce. Obok tego gardzi tymi, którzy chcą biegać wolni boso po łące i czerpać z mocy tego światla jakie widzimy i czujemy realnie. Chrześcijaństwo nazywa nas prymitywnymi poganami i krzyczy, że uprawiamy pogański czyli obrzydliwy kult ciała. W chrześcijaństwie nie możesz kąpać się i wygrzewać nago na słońcu. Musisz przywlec łachmany winy i schronić w zimnych murach. I klęczeć aby zaslużyć na obiecane światło, które z nieznanych powodów ma być lepsze od tego jakie ze zdziwieniem wskazujesz palcem.

I na każdym kroku potrzebować kapłana. 

Wiemy już dziś, czym są wszystkie kościelne pojęcia, mianowicie najzłośliwszym, jakie tylko może istnieć, fałszerstwem, które ma na celu odwartościowane natury. Kapłan jest mianowicie najniebezpieczniejszym pasożytem. Wszystko, co trwa od tysięcy lat to fałsz. 

Żyjemy w epoce ryb. W epoce oszustw; dotyczy to banków, rzadów, edukacji, religii, żywności, a nawet sportu. Epoka ryb to degenerująca ludzkość epoka wiary i deprecjonowania tu i teraz na rzecz tam i póżniej.

Sfałszowane pojęcie boga, sfałszowane pojęcie moralności: kapłani nie poprzestali na tym. Kapłani dokonali owego cudownego dzieła fałszerstwa, którego dokumentem jest znaczna część Biblii: bezprzykładnie urągając wszelkim przekazom, wszelkiej rzeczywistości historycznej, przeszłość swego własnego ludu przełożyli na język religijny, to znaczy uczynili z niej głupi mechanizm zbawienia, oparty na winie względem jahwe i na karze, na pobożności względem jahwe i na nagrodzie.

Kościołowi wtórowali filozofowie: kłamstwo „etycznego porządku świata" ciągnie się przez cały okres rozwoju nawet nowszej filozofii. A „etyczny porządek świata" znaczy tylko tyle, że istnieje, ustalona raz na zawsze, wola boża, która wyznacza, co człowiek ma czynić, a czego zaniechać; że wartość ludu, wartość jednostki tym się mierzy, w jak dużym czy w jak małym stopniu są oni posłuszni woli bożej. Że w losach ludu, w losach jednostki wola boża okazuje się wolą panującą, to znaczy wolą karzącą i nagradzającą, zależnie od stopnia posłuszeństwa..

Wszystko w celu pasożytniczego rodzaju człowieka; kapłana, który rozwija się kosztem wszelkich zdrowych tworów życia, nadużywa imienia boga: „królestwem bożym" nazywa taki stan rzeczy, w którym to właśnie kapłan określa wartość rzeczy; „wolą bożą" nazywa środki, dzięki którym można taki stan osiągnąć czy utrzymać; z zimnym cynizmem ocenia ludy, epoki, jednostki wedle tego, czy przynosiły pożytek dominacji kapłanów, czy też się jej przeciwstawiały.

Idąc dalej: „wola boża", to znaczy warunki utrzymania władzy przez kapłana, musi być znana; do tego potrzebne jest „objawienie".

Kapłan, z całą surowością, z całą pedanterią, aż po małe i duże podatki, które należy mu płacić. Nie zapominając o najsmakowitszych kawałkach mięsiwa: bo kapłan jest pożeraczem befsztyków, raz na zawsze sformułował, co chce mieć, „co jest wolą bożą".

Odtąd wszystkie sprawy życia są tak urządzone, że kapłan jest wszędzie niezbędny; przy wszystkich naturalnych wydarzeniach życiowych, przy narodzinach, ślubie, chorobie, śmierci, nie mówiąc o ofierze („posiłku").

Pojawia się świątobliwy pasożyt, by życie człowieka pozbawić naturalności; ale w jego języku nazywa się to „uświęceniem".

Trzeba, bowiem pojąć, że każdy naturalny obyczaj, każda naturalna instytucja (państwo, sądownictwo, małżeństwo, opieka nad chorymi i ubogimi), wszystkie przez instynkt życia wysuwane żądania, krótko mówiąc, wszystko, co samo w sobie jest wartością zostaje przez pasożytnictwo kapłana (czyli „etycznego porządku świata") uczynione czymś z gruntu bezwartościowym, sprzecznym z wartością: wymaga dopiero usankcjonowania. Kapłan pozbawia naturę wartości, świętości; kapłan może się w ogóle ostać tylko za tę cenę.

Nieposłuszeństwo względem boga, to znaczy względem kapłana, względem „prawa", otrzymuje teraz miano „grzechu".

Środki, dzięki którym można się ponownie „pojednać z bogiem", są, rzecz jasna, środkami, które jeszcze gruntowniej gwarantują podporządkowanie kapłanowi.

Jedynie kapłan „odkupuje". Naturalnym jest, zatem, że w każdej zorganizowanej przez kapłanów społeczności niezbędne stają się „grzechy"; są one właściwymi instrumentami władzy, kapłan żyje z grzechów, potrzebuje, by „grzeszono". Naczelna zasada: „bóg przebacza temu, kto czyni pokutę" w języku rozumiejącego: "kto podporządkowuje się kapłanowi"

Na tym oto fałszywym gruncie, na którym wszelka natura, wszelka wartość naturalna, wszelka realność miały przeciwko sobie najgłębsze instynkty klasy panującej, wyrosło chrześcijaństwo, forma śmiertelnej wrogości wobec rzeczywistości, forma, której nic dotychczas nie prześcignęło.

 

Religia zaczyna się od urojenia i pogłębia w ludziach te właśnie urojenia. Sprawiając, że mimo upływu czasu, rozwoju technologii i świadomości ogólnej, uważamy, że śmierć jakiegoś zwierzęcia poprawi nasz los. Co gorsza też uważamy, że jakaś najwyższa istota, która jest za nasz los odpowiedzialna chce wlaśnie tej śmierci. Więc skoro uznajemy to za dobry i słuszny pomysł, to wiara w taką istotę - z założenia wyższą od nas, co jest groteskowe skoro chce ofiar i krwi - stawia nas najniżej w ewolucji.

Religie więc udowadniają, że człowiek i tylko człowiek potrafi spaść niżej od zwierzęcia.

 

Żyję w świecie, w którym dobro nie jest dobrem, a i nie jest złem to co tym złem jest. Żyję w świecie na opak.

Opowiem wam dlaczego w takim świecie żyję. I opowiem wam dlaczego jestem przeciw wam. https://www.poganin.eu/antyteizm/swiat-na-opak

Jedyną realną siłą od której jesteśmy zależni, a nie panujemy nad nią więc w zasadzie siłą boską jest natura.

W swej głupocie nie czcimy jej, a nawet nie szanujemy; chcemy nad nią zapanować i czerpać bez umiaru bez wzgledu na jej degenerację. Za to powołujemy sobie dla lepszego samopoczucia niewidzialnego potwora, który w dodatku mówi, że wszystko uczynione jest dla nas i że mamy sobie czynić ziemię poddaną, a zwierzęta mają się nas lękać.

Dlaczego ktokolwiek dobry chciałby wzbudzać w kimś lęk?

To nie powiew wiatru nas orzeżwia lecz kropidło kapłana. Nie liczy się majestat drzewa dającego cień przed skwarem lecz prośba do boga o chmurę.

I nie o chmurę chodzi, która powstała z pary wodnej lecz o łaskę najwyższego. We wszystkim widzimy łaskę i gniew boga tylko nie widzimy tego co się przed nami lęka bądż płochliwie skłania nas do drobnego gestu aby nie przeganiać lecz pozwolić się napić.

Wszystko wam się popierdoliło ludzie. Niszczycie to co możecie poczuć, dotknąć i przytulić, a wielbicie coś czego nigdy nie widzieliście. Waszym symbolem nie jest majestat stworzenia lecz trup na krzyżu.

Wiatr jest potężniejszy niż wasz bóg ale nie umiecie tego dostrzec. Wycinacie drzewa aby na ich miejscu i z nich zbudować kościoły i ołtarze by tam móc prosić urojenie o szczęście dla was.

Nie wspominając już o tym, że urojone szczęście jako samopoczucie to bzdura. Jest przereklamowane. Żadne dzieło dztuki nie powstało ze szczęścia. Nie martwcie się gdy nie jesteście szczęsliwi i nie dajcie nikomu sobie wmówić, że potrzebujecie w takiej sytuacji kapłana lub psychologa. Nieszczęście jest częścią naszej doli i brzemienia życia.

Trzeba wreszcie zrozumieć, że jeżeli komukolwiek imponują nauki niejakiego jezusa chrystusa to mamy problem intelektualny. Jeżeli komukolwiek imponują jego wskazania i cała ta paplaniana, która jest frazeologią to znaczy, że ten ktoś, ten odbiorca jest mentalnym ułomem.

Z jezusem jest podobnie jak z pisarzem Paulo Coelho. W zasadzie grafomanem, który również ma rzesze fanów ale jest grafomanem bądż też ma rzeszę fanów gdyż jest grafomanem właśnie. Ludzkość to motłoch, to populizm. Klasyków czyta znikoma ilość, grafomanów multum.

Jeżeli ktokolwiek potrzebuje aby ktoś mu niemal na każdej stronie swojej twórczości mówił, iż słońce daje światło, a ciepło ogrzewa (bo Coleho pisze na tego typu poziomie odkrzywczości) to mamy problem intelektualny.

On powtarza truizmy i frazesy na każdej stronie przez całą ksiażę. I jeżeli ktoś uważa, że to jest wartościowe literacko i fajne i ten ktoś to odbiera jako odkrywcze i się tym zachwyca to znaczy, że jest mentalnym ułomem.

To znaczy, że sam nie jest w stanie dojść do tego, że słońce daje światło, a ciepło ogrzewa. Że sam nie jest w stanie stwierdzić absolutnie niczego.

Jeżeli dla kogoś tego typu literatura i stawianie tego typu tez, uświadamianie w zakresie takich tez jest wartościowe i jeżeli ten ktoś tego potrzebuje to znaczy, że jest mentalnym ułomem.

Ludzie którzy mają wykształconą świadomość i rozumowanie nie potrzebują tego. Nie potrzebują aby mówić im oczywistości które sami już dawno temu zaobserwowali. Dlatego twórczość Paula Coleho jest grafomaństwem najwyższych lotów. Co w ogóle nie przeszkadza mu mieć mnóstwo czytelników i fanów. I nie tylko nie przeszkadza ale w zasadzie przez to właśnie ma tych fanów.

Bo ludzie kochają grafomanów gdyż ich mogą zrozumieć. Tak samo jak ludzie kochają Harleqiny. Są łatwe w odbiorze i zaspokajają te najpłytsze potrzeby wyobrażni. Te oczywiste. Nie każdy ma głód czegoś co go zaskoczy. I czegoś co jest poza pospolitością.

Aby książka nas zaskoczyła, aby uznać, że książka coś do naszego życia wniosła to musi nas przerosnąć. Więc jeżeli literatura Coelho kogoś zachwyca to znaczy, że tego kogoś przerasta, a jeżeli jego literatura kogokolwiek przerasta to znaczy, że ten ktoś jest mentalnym ułomem.

Tak samo jest z jezusem chrystusem. Jeżeli tak zwane nauki chrystusa kogoś zaskakują i kogoś przekonują i wartościują to znaczy, że ten ktoś jest mentalnym ułomem.

Jeżeli ktoś samodzielnie poprzez własną swiadomość, przez rozważania do których można dojść będąc już w zasadzie dzieckiem nie jest w stanie dojść, że dla przykładu mam nie zabijać to znaczy, że jest mentalnym ułomem.

Wierzący potrzebują dopiero wykładni starotestamentowej "nie zabijaj". Wykładni jako orzeczenie największego i najwyższego czyli bóstwa aby oznajmić im coś co jest oczywiste aby nie zabijać innych. Wierzącemu musi dopiero powiedzieć o tym bóg, a tak naprawdę mówi swojemu wybrankowi, a on ogłasza tą niezwykle odkrywczą tezę reszcie wiernych. Po czym oni mlaskają zaskoczeni, drapiąc się po głowie jakby nigdy nie byli w stanie wpaść na ten pomysł aby może się kurwa nie zabijać.

 (notabene przykazanie to jest plagiatem tezy z Egipskiej świętej księgi umarłych, która nie mówiła ludziom oczywistości, lecz pełniła rolę spowiedzi "nie zabijałem". Siłą rzeczy wychodzi, że hebrajczycy czyli fundament wiary chrześcijańskiej byli najgłupsi z calej okolicy)

Bóg musi powiedzieć mu nie zabijaj bo inaczej ten głąb mentalny nigdy sam by się w tej kwestii nie domyślił.

To samo jest z jezusem chrystusem. I z jego frazeologią bo inaczej nazwać tego pieprzenia nie można. W przypadku jezusa chrystusa jedyną wartościową przemową i treścią było kazanie na górze u świętego matueusza: błogoslawieni cisi, błogoslawieni czystego serca, etc. (https://www.poganin.eu/antyteizm/potomek-gwalciciela)

 

Ale to typowa filozofia stoików, którą zaczerpnął twórca chrześcijaństwa Szaweł, zwany Pawłem. To jest w rzeczy samej kredo stoików greckich znane na wieki przed wciśnięciem go w usta niejakiego chrystusa.

Musimy pamiętać o tym, że chrześcijaństwo zbudowane jest z takich składowych jak znieksztalcony mesjanizm hebrajski, filozofia grecka; platon, arystoteles, stoicy, cynicy i inni oraz elementy pogańskich mitów. Nawet hostia jest elementem pogańskim.https://www.poganin.eu/antyteizm/jezus-chrystus-czyli-mitra

Jeżeli więc słowa chrystusa kogokolwiek wartościują i są dla kogoś nauką którą on uważa za fundamentalną i ujmującą to znaczy, że jest mentalnym ułomem.

Jeżeli ktokolwiek potrzebuje autorytetu, który mu na ten przykład powie "bądż dobry" to znaczy, że jest mentalnym ułomem. Jeżeli ten ktoś nie potrafi sam dojść do tego, żeby być dobrym to jest mentalnym ułomem.

Jeżeli ktoś sam nie potrafi dojść do tego aby nie zadawać bólu innemu człowiekowi bądż stworzeniu i do tego potrzebuje jakiegoś autorytetu to znaczy, że jest mentalnym ułomem.

Dodać muszę, że oczywiście o tym aby być dobrym ani jezus chrystus ani bóg jahwe ani razu nie mówił wyłączając frazesy, która w religii pozostają jedynie na pułapie deklaracji. Całe postępowanie zarówno chrześcijaństwa jak i instytucji kościoła i retoryka chrześcijan dowodzą tego wprost. Dobro religii istnieje tylko na poziomie haseł i tego poziomu nie opuszcza.

Jeżeli ktokolwiek potrzebuje żeby autorytety mu mówiły aby nie zabijać, aby być dobrym i powiedzmy nie zadawać bólu to znaczy, że jest mentalnym ułomem.

To znaczy, że jest bezmyślnym, bezrefleksyjnym gównem, które pod szyldem potęgi bóstwa zdobywa podstawową wiedzę jaką nawet niektóre zwierzęta zdobywają w młodym już wieku by siebie nie zabijać. Nie wspomnę już o dzieciach ludzkich. Dzieci ludzkie nie zagryzają drugiego dziecka. Robią to dopiero dorośli pakując w siebie jakąś ideę, najchętniej ideę boga, w imieniu którego ludzie się najgorliwiej i najliczniej zabijają.

Ludzie którzy sami są w stanie do tego dojść - co jest zupełnie naturalne gdyż wynika z obserwacji przestrzeni - są przez religię uznani za blużnierców. 

Gdy przystawimy sobie na ten przykład kogoś takiego jak ja, kto nie czyni śmierci i dba o dobro wszystkiego co go otacza, nie wyznając "odkrywczych" wskazań żadnej religii, a na przykład kogoś takiego jak niejaki gorliwy chrześcijanin sośnierz (Polski polityk), który mawiał iż zwierzęta to tylko maszyny zrobione z mięsa i że nie czują bólu gdyż nie mieszka w nich żaden wewnętrzny obserwator, który mogłby ten ból odczuwać. Zwierzęta to tylko maszyny jak komputer zdolne do pewnych obserwacji ale bezduszne. Nikogo tam w środku nie ma w zwierzęciu i nie musimy się tym naprawdę przejmować, to mamy jasne przesłanie po której stronie jest etyka, dobro, humanizm oraz duchowość.

Tak mówi człowiek, który nie dokonuje żadnej obserwacji, bo gdyby dokonał wiedziałby, że zwierzęta czują ból gdyż ból jest odczuwalny za pomocą nerwów, a nie wewnętrznej jakieś duszy, która jest ludzkim wymysłem. Człowiek ten nie tylko nic nie wie o otaczającym go świecie i zwierzętach - że one nie tylko odczuwają ból ale i strach, radość i w przeciwieństwie do owego mentalnego ułoma jak sośnierz, potrafią ze sobą koegzystować - ale jest zagrożeniem dla ludzi i zwierząt.

Mamy więc chrześcijańskiego polityka, który oznajmia takie okropności jak powyżej, a obok człowieka bezreligijnego, jaki w ich mniemaniu jest mniej wartościowym. Człowieka bez autorytetów. Nie będącego bezrefleksyjnym wykonawcą czyjejś woli. Człowieka który w wyniku obserwacji nie zabija, nie zadaje cierpienia innym stworzeniom i nie ma siebie za jedynie uprawnionego do tej wielkiej nikczemności traktowania wszystkiego co go otacza z przeświadczeniem o byciu koroną stworzenia i czynienia sobie ziemi poddanej, o czym wmawia innym ludziom wielki autorytet boski już we wczesnych rozdziałach swej wielkiej świętej ksiegi.

I ludzie ci mówią takie rzeczy w wyniku nie obserwacji, nie wyciągania wniosków lecz w wyniku orzeczeń wielkiej księgi czyli wielkiego niby boga. W dodatku który to ustami kapłanów stwierdził to odkrywczo niemal 4 tysiace lat temu, a dzisiejsi wierni (jak i wspomniany sośnierz) żyją tymi oświadzeniami, tą treścią i postępowaniem i dziś. Czyniąc realne zło na świecie. Bez żadnego rozwoju bez żadnej weryfikacji starodawnych przekonań.

Mentalnie gówniane "nauki" prymitywów z pustyni wraz ze swym prymitywnym bogiem trafiają do mentalnie gównianych dzisiejszych ludzi.

Stąd tego typu twierdzenia, które są tak niesamowite w swojej nikczemności i głupocie, że aż niemożliwe ale jednak są. I to na pułapie polityków administrujących krajem. W XXI wieku!

Jak to jest możliwe? W zdrowym umyśle nie jest ale w mentalnie ułomnym społeczeństwie, które buduje swą mentalność na starodawnych autorytetach jest to naturalne i co gorsza w ich przeświadczeniu właściwe.

Już dzieci, którym pozwala się obserwować i żyć w symbiozie, a nie programuje na religijnych drapieżników wiedzą, że zarówno my jak i zwierzęta czujemy strach, ból, radość gdyż tak jesteśmy zbudowani. Jesteśmy zbudowani dokładnie tak samo, na tej samej zasadzie. Nie buduje nas wiara.

Olbrzymim egoizmem jest twierdzenie ludzi wierzących, że tylko cżłowiek może czuć ból gdyż ma w środku jakąś duszę. Przestańcie. Natychmiast przestańcie! Jesteście obrzydliwi z tym stwierdzeniem. Stwierdzeniem, które ma jedynie nakarmić naszą niesamowitą próżność i usprawiedliwić nasze bestaialstwo wobec innych stworzeń. I zresztą samych siebie.

Inaczej mielibyśmy dylematy moralne ale jeżeli wielki bóg mówi, iż zwierzęta mają się nas bać, a my możemy czynić sobie ziemię poddaną to przecież nasze bestaialstwo jest wolą boga więc nie należy się martwić i je czynić. Problemy moralne? Jakie, liczy się wola boska.

 

Wiara chrześcijańska powoduje, że jesteście skrajnymi narcyzami.

To jest okropne, to jest obrzydliwe. Na jakiej podstawie w ogóle uważacie, że jedynie człowiek odczuwa ból? Jesteście nie tylko obrzydliwi ale i skrajnie głupi.

Jeżeli obserwujemy. Jeżeli jesteśmy dzieckiem które obserwuje i pozwala mu się to robić to się okazuje, że nie są nam potrzebne żadne autorytety. Ba, ponadto te autorytety mówią odwrotnie niż wynika z obserwacji. Czyli odwrotnie niż jest w rzeczywistości. 

Więc ja sam dochodzę do wniosku, że zwierzęta czują radość, czują smutek, czują strach i ból. Wielkie mądrości religii, tysięcy teologicznych umysłów, wyniesionych do rangi świętości kapłanów, proroków religii i sam bóg mówi, że one nie czują nic bo nie mają duszy.

Mogę zapytać głośno, niemal z krzykiem; czy ktokolwiek z was mentalne ułomy zaglądał w twarz zwierzęciu?

Więc wam autorytety mówią, że one nie mają duszy i ich ból jest bez znaczenia; i to uznajecie za dobre. Obok tego wielka mądrość boska oświadcza wam oczywistość wynikającą z idei życia i zwykłych zasad społecznych "nie zabijaj" a wy klaskacie jakbyście dostali obuchem w łeb. Właśnie najwyższy bóg powiedział wam abyście nie wskakiwali w ogień. WOW.

https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/dluzsze/mysl-59

 

Zatem nie dość tego, że budujecie sobie autorytety, które są gówniane moralnie jak bóg jahwe, mojżesz czy tam jezus chrystus to jeszcze uznajecie te ich "prawdy" jak i postępowanie za dobre i moralne gdyż jesteście tak samo moralnie gówniani. Ta opcja, ten poziom nauk i nakazów wam pasuje. Nie bez powodu wybieracie sobie tego typu autorytety. Człowiek myślący i dobry odrzuci te prymitywne szroty boskie i nie będzie czynił bólu i śmierci z prostego powodu; gdyż żadna istota i człowiek tego nie chce. To jest naturalne. To choćby wynika z idei życia. Samemu do tego można dojść już w dość młodym wieku.

Ale religia nie pozwala wam do tego dojść. Ona wręcza wam brudną i ostateczną "prawdę" która w dodatku nie może być podważona gdyż byłoby to blużnierstwem karanym w tej "miłosiernej" religii śmiercią.

I w ten sposób z czegoś co miałoby szansę zostać ukształtowane w wyniku obserwacji do bycia dobre, stajecie się jedynie wykonawcami gównianego autorytetu, który zbudowany jest tak naprawdę na wybijaniu masowo innych ludzi jak i składaniu zwierząt na ofiarę dla niby dobrego boga, który uwielbiał czuć woń spalonego mięsa.

I to jest koniec dla was. Jesteście bezmyślnymi wykonawcami woli pradawnych bóstw. 

 

Przyjeliście więc psychopatycznego boga jahwe na swego boga ojca ale dostaliście już łagodniejszego jezusa chrystusa aby trochę odciąć się od starego mordercy i głównego destruktora.

Jezus ma was odciąć od niego aby wasza idea wyglądała lepiej. Łagodniej. Mimo, iż wasza idea zaczyna się od najobrzydliwszego czynu czyli pozwolenia na zabicie własnego dziecka dla waszego szczęścia. Cóż za potworność. Wasza religia, wasza myśl, wasza idea zbudowana jest na ofierze z człowieka. Okazuje się, że bez ludzkiej ofiary nie można zaznać szczęścia. Ba, nie tylko nie można ale sam najwyższy bóg - wszechmogący - nie jest w stanie dać nam szczęścia bez zabicia własnego syna. 

To nie tylko absurd ale i zwyczajna potworność.

Dostaliście więc tym podłym aktem swojego zbawiciela, który przez okres czterdziestu dni ze swojego życia stał się nagle najwyższym dla was autorytetem. I przyjmujecie jego nauki za coś niesamowicie odkrywczego podczas gdy to zwykła paplanina, udekorowana pierdoleniem dla biednych i naiwnych. I mentalnie ułomnych. Po części tylko wartościowa plagiatując coś co już oświadczyli wcześniej filozofowie.

I obarczacie cały świat tą oczywistością jako coś co odkrył właśnie niby on i dzięki niemu w ogóle możemy to wiedzieć i do czego powinniśmy całe życie dążyć. 

Ale ja to osiągnałem już sam jako nastolatek nie musząc czytać tego co niby mówił ów chrystus. Doszedłem do tego sam nie potrzebując ani apostołów ani niby wielkiego syna boga, będącego samego bogiem, nad którego słowami zachwycają się wszyscy jako nad czymś niesamowicie odkrywczym i dobrym. Podczas gdy nie potrzeba jezusa chrystusa aby to wiedzieć już w dużo młodszym wieku niż w okresie, w którym on się tego niby domyślił. Biorąc rzecz jasna pod uwagę jego łagodne nauki będące autorstwem stoików. To twórca chrześcijaństwa, Paweł włożył w usta chrystusa słowa greckich filozofów. I gdyby na tym się skończyło to pół biedy bo filozofia stoicka jest wartościowa. Jednak ewangeliści na tym nie poprzestali. To w zasadzie jedynie epizod pozytywnej myśli, a całe sedno nauk chrystusa to żenujące pieprzenie sprzeczne z tym jak być powinno i co jest dobre.

Większość treści jaką obarczył świat ów chrystus jest podła. Nie wspominając już o jego podłościach gdy był dzieckiem, o czym mówi nam Ewangelia Tomasza usunięta z Nowego testamentu.

Jezus więc obok plagiatowania stoików mówi nam: 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.

Przecież to jakaś obrzydliwa nikczemność. Jak można żądać aby kochać go bardziej niż własnych rodziców, niż własne dzieci. Jego słowa dążyły do rozdracia rodziny, do oderwania rodziny od siebie, do wzajemnej wrogości.

Ewanelia świętego Łukasza, rozdział 6: 27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; 28 błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. 29 Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi! Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty! 30 Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje.

Ten człowiek wprost namawiał aby przyłączyć się do niego, mimo, że jest sprzeniewierzonym władzy hipisem i nie ważne jest ich życie i bezpieczeństwo gdyż ważne jest to, że po życiu spotka ich nagroda w jakimś tam niebie.

Toż to straszliwa obrzydliwość tak oszukiwać sumienie ludzkie i w ten sposób tych ludzi pozbawiać cenienia samego życia.

Jeśli się umieszcza punkt ciężkości życia nie gdzieś w życiu, lecz w „zaświatach" - w nicości - to zabiera się życiu w ogóle punkt ciężkości.
Wielkie kłamstwo o nieśmiertelności osobowej niszczy wszelki rozum, wszelką naturę w instynkcie. Wszystko, co w sferze instynktów ma dobroczynne działanie, co wspiera życie, co stanowi porękę przyszłości, budzi odtąd nieufność.
Żyć tak, by życie nie miało już żadnego sensu ; to staje się teraz „sensem" życia według jezusa chrystusa. Istny Paulo Coelho religii. Grafoman.

To dzięki pożałowania godnemu schlebianiu, osobistej próżności człowieka zawdzięcza chrześcijaństwo swój triumf przyciągając do siebie wszystkich nieudatnych, buntowniczo usposobionych, pokrzywdzonych, wszystkie wyrzutki i odpadki ludzkości.

W dodatku ten włóczęga ma za nic dobro magii ciała i smak natury pożądania.
28 A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. 29 11 Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. 30 I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. (Święty Mateusz, rozdział 5)

Gdybym spotkał przybłędę, który za patrzenie na kobietę doradza mi okalczenie siebie trwale, a za jej dotykanie chce pozbawić mnie ręki to kazałbym puknąć mu się w czoło i pić wino dalej do całkowitego zapicia się.
Jednak ja jestem człowiekiem ceniącym dobro natury i życia i kierującym się rozumem.

Cóż powinno być naszą doktryną? Że nikt nie daje człowiekowi jego właściwości, ani Bóg, ani społeczeństwo, ani rodzice i przodkowie, ani on sam sobie.

Człowiek nie jest następstwem jakiegoś własnego zamierzenia, jakiejś woli, jakiegoś celu, nie jest próbą osiągnięcia ideału człowieka" czy „ideału szczęścia", czy „ideału moralności" ; byłoby absurdem, gdyby chciał przetoczyć swą istotę ku jakiemuś celowi. To my wynaleźliśmy pojęcie „cel": w samej rzeczywistości brak celu.

Szerzenie przez niego frazesu: "A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! "(mateusz, rozdział 5) jest najgorszym co możemy ucznić w życiu. I życiu.

Dla triumfu zła wystarczy aby dobrzy ludzie nic nie robili. Jego nauki brzmią jak przygotowanie gruntu dla zła, jak stworzenie złu doskonałych warunków wyzbytych oporu. Zło po takich naukach może już triumfować.

44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mateusz, rozdział 5)
Pozwól paranoiku, że tym którzy mnie prześladują będę życzył jak najgorzej. Nie wiem czemu miałbym chcieć dobra dla swoich prześladowców. Nie wiem też czemu tak bardzo chcesz ubezwłasnowolnić mnie mówiąc takie bezeceństwa. Twoje nauki mówią tylko tyle abym pozwolił być ofiarą i abym godził się nią być. I był niezdolny do obrony swoich bliskich.

 

Jesteśmy konieczni, jesteśmy cząstką fatum, należymy do całości, istniejemy pośród całości; nie ma niczego, co mogłoby sądzić, mierzyć, porównywać, potępiać nasze istnienie, kto by tak bowiem czynił, ten sądziłby, mierzył, porównywał, potępiał całość. Poza całością nie ma niczego! A już z pewnością nie powinno być takiego ubogiego duchem mesjasza.

Z dzisiejszej perspektywy rozumiem to. Rozumiem, że kościół chrześcijański, kapłan chrześcijański potrzebuje jedynie tych, którzy postawią się w roli ofiary. Potrzebujecie jedynie potulnych, godzących się na rzeż dla was samych owieczek.
Cóż za straszne nauki chrystusa. Zupełnie nieludzkie. Przecież chrześcijaństwo to idea chcąca niewolników i popierająca niewolnictwo. I niewolnik posłuszny jest tym podobającym się bogu.

Demagogia jezusa była podobna demagogii boga. Miał być nadrzędny nawet nad rodziną.
34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową17; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy18. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. 38 Kto nie bierze swego krzyża19, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. 39 Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. (mateusz, rozdzial 10)

Bóg starego testamentu również nie pielęgnuje wartości rodzinnych Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 21
18 4 Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, 19 ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, (...) 21 Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze. Usuniesz zło spośród siebie, a cały Izrael, słysząc o tym, ulęknie się.

Mityczny egzorcysta i czarownik, który trafia w najniższe stany społeczne. I trafia w te wszystki które potrzebują poczuć się lepiej i potrzebują mieć nadzieję na przyszłość. O dziwo nadzieja nie jest osadzona w tym zyciu lecz poza nim.

11 Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. 12 Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami. (św. Mateusz, rozdział 5)

Wiara w nagrodę. Zdeprecjonowanie tu i teraz. Poniżenie istnienia na rzecz nieba. Nadzieja dla najniższych stanów. Nie odmienimy twego losu tutaj lecz tam. Ale to tutaj bądż nam uległy i to tutaj oddawaj nam pieniądze pozyskane ze sprzedaży swego majątku. Nie tam.

«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (św. Mateusz, rozdział 5)

Na tym można zacząć i skończyć całe chrześcijaństwo i preferencje marnego włóczęgi wobec marnych ludzi. Ale przecież marny nie może przekonać do siebie bogatych w duchu. Bogaty w duchu nie chce marności. Nie wierzy w propagandę cudownych uzdrowień. Co jest dobre? Co jest dostojne? Wszystko, co zwiększa w człowieku poczucie mocy, wolę mocy, samą moc. Co jest liche? Co jest ujemne? Wszystko, co pochodzi ze słabości. 

    Roztropne dziecko ludzkie już jako nastolatek dochodzi do wniosków, które podaje jako swoje, a będące treścią filozofii greckiej, jezus chrystus jako efekt swojej mądrości z wieku lat trzydziestu. przyglądając się mu nie można nie odnieść wrażenia, że jest ułomny intelektualnie.

Wierzącym dopiero jezus chrystus musiał powiedzieć "miłuj ludzi" (czego i tak nie robił w dzieciństwie jak i nie robią chrześcijanie głoszący jego nauki) tak jak czytelnikom bez oczekiwań Coelho dopiero powiedział, że słońce daje światlo.

Inaczej nigdy byście tego nie wiedzieli; tak się zachowujecie. Takie świadectwo dajecie o sobie. Tkwiliście w ciemności, a Coelho dał wam światło. Mlaskacie "wow" książka mnie zmieniła. Cóż za wspaniała świadomość odkryta dla mnie przez Paula Coelho.

Byłem nagi i nieistotny, a jezus chrystus dał mi odzienie i sens życia. Tylko, że ten sens życia umieszczony został poza życiem ale kto by sie zastanawiał nad tym. Zwłaszcza z tych, którzy przyjęli te brudne treści z drugiej ręki czyli prawdę od prymitywów jako prawdę ostateczną i niepodważalną wciśniętą wam emocjonalnie bo w formie mordu chłopca jako ofiary za nas. Co za bzdura. I koniecznie z bestialskiego zelockiego terrorysty, rozpruwacza ludzkich wnętrzności, trzeba zrobić niemal wiktoriańskiego słodkiego ananaska. Kto współczułby bandycie umarłym na krzyżu. To musi być łagodny, słodki chłopczyk. Tylko wtedy sebiksy i gospodynie domowe będą miały swoją wyciskajaca łzy telenowolę.

   Więc świat ma 6024 lata i jest płaski bo to wiem od apostołów i z treści biblii, a od jezusa wiem, że mam być ubogi duchem i nie kochać dziecka swego i matki gdyż wówczas dostanę się do nieba.

To co mówił jezus chrystus, a czemu ślepo jesteście wierni i uznajecie za wartościowe i odkrywcze oraz konieczne w kształtowaniu was sprawia, że jawicie się jako ślepi głupcy i stajecie się głupcami, którzy głośno mówią, że cokolwiek zobaczyli. Innymi słowy to znaczy, że jest idiotami. 

Jeżeli wasz światopogląd kształtują ludzie pokroju bosaka czy hołowni; religijni fundamentaliści chcący obdzierać zwierzęta ze skóry i prześladować tych, którzy nie podzielają ich religii. Jeżeli waszą opinię kształtuje korwin rzucający petardy pod nogi psa albo kpiący z gwałtu na dziecku. Jeżeli wasz światopogląd kreaują inni ludzie uznający za właściwym hodowanie zwierząt na futra, dręczenie ich w laboratoriach czy też zarzynanie podczas rytuału religijnego (co w polsce jest dozwolone) to jesteście mentalnym gównem.

Jeżeli waszą opinię kształtują kapłani religijni którzy żyją ideą jaka poczyniła największa ilość zła na świecie, zbrodni, rabunków, gwałtów to znaczy, że jesteście najniżej a kategorii mentalnej. Niżej niż gówno skoro kształtuje was gówniany autorytet.

Jesteście mentalnymi idiotami. I taka jest prawda o was wierzący.

Nie dziwi mnie to, że podniecacie sie czytając harleqina bo on wam daje treść o której jesteście jedynie w stanie fantazjować. Nigdy tego nie przeżyjecie, nigdy tego nie wykreujecie. Nigdy nie będziecie w stanie wpaści samodzielnie na pomysł, że zwierzęta może nie chcą śmierci, mimo, że cała ideologia jaką wyznajecie krzyczy głośno, że ich rola jest w zasadzie ołtarzowa, a ich śmierć bez znaczenia bo nie mają duszy. 

Mogę na koniec zapytać: jakimi więc ignorantami jesteście skoro nie umiecie sie temu przyjrzeć własnymi oczami. 

    Jednynym cudotwórczym działaniem religii było nie przekonania ludzi do tego, że bóg istnieje ale przekonanie wszystkich pozostałych, którzy nie wierzą, iż nie mogą wykpić tej idei.

Mój gatunek to mordercy i sadyści. Co jakiś czas z puli genowej losuje się ktoś taki jak ja. Gdybym chciał wierzyć w mity powiedziałbym, że chodzi o równowagę.

 

Patrząc na działania religii w dziejach nasuwa się jedna myśl. Wasi bogowie będą najszczęśliwsi kiedy naród będzie walczył z narodem, rasa pożerać rasę, brat zabijać brata. Aż nikt nie zostanie przy życiu. Jesteśmy nikim innym ponad przerażone, zabobonne, najdziksze zwierzęta nie warte łaski. Udowodnić można to robiąc prostą rzecz; pozwolić ludziom spełniać ich fantazje.

Cały ludzki gatunek potrzebuje być potworem jakim bycie mu wmówiła religia. I jakim rzeczywiście jest bo jakiś bóg powiedział mu, że może. Zabijamy lepsze od siebie stworzenia i mówimy, że nie jesteśmy mordercami.

Nie ma żadnych ani zwyczajowych ani naukowych powodów by sądzić, że ludzki embrion może cierpieć bardziej niż embrion, dajmy na to, krowy lub owcy na tych samym etapie rozwoju. Są zaś wszelkie przesłanki, by uznać, że wszystkie embriony, ludzkie czy zwierzęce, cierpią znacznie mniej niż dorosła krowa albo owca zarzynana w rzeźni, zwłaszcza przy uboju rytualnym, kiedy to z powodów czysto religijnej natury zwierzę musi być w pełni świadome, kiedy podrzyna mu się gardło, by wypłynęła cała krew.

Jednak idea religii jest prosta. Embrion to życie które należy chronić. Jak już natomiast się urodzi to ta sama idea chętnie to życie unicestwi gdy będzie blużniło bądż gdy będzie czarownicą czy homoseksualistą. Ochrona niepoczętego życia ludzkiego jest czysto finansowa.

Urodzisz to statystycznie ochrzcisz czyli wykupisz usługę. Jeżeli płód jest zdeformowany i umrze to tym lepiej gdyż wykupisz miejsce na katolickim cmentarzu i też wykupisz usługę. Jak szybko nie umrze to przecież każdy narodzony w końcu i tak umrze. Kolejne miejsce na cmentarzu i usługa. Nie chroni się matki gdy płód zagraża jej życiu. Nakazuje się jej urodzić w myśl ochrony życia narażając na utatę życia matkę (tak, asburd, który jasno dowodzi o co chodzi) Jeśli i matka umrze to tym lepiej (dlatego chętnie się ją naraża) bo to również miejsce na cmentarzu i usługa.

https://www.poganin.eu/antyteizm/cierp-i-umrzyj

Przy czym dla tej religii bezceną wartość ma nienarodzony ludzki płód ale już zabijanie zwierząt dla rozrywki czy religijnego rytuału, które rzeczywiscie cierpią strach i ból gdyż są świadome jest właściwe. A prawda jest taka, że jeśli świadomie zadajecie cierpienie innym stworzenion to nie macie moralności i jesteście zwyczajnie żli. A wiara w jakiegoś boga nie zmieni tego w dobro.

 Chcemy uchodzić za koronę stworzenia, za światłych i humanitarnych; za godne dzieci jakiegoś boga, a w laboratoriach zadajemy wyrachowany ból niewinnym, czującym istotom uznając to za moralne gdyż nasz gatunkowy egoizm tak twierdzi. Ten egoizm w zasadzie wynosi i utrzymuje urojenie religijne; bo sam ten egozim również jest urojony. I to wina religii bo przecież nikt inny oprócz boga nie mógł nam powiedzieć, że jesteśmy jego dziełem, że jesteśmy jedynie istotni, że zwierzeta mają sie nas bać (tak ogłasza bóg wszystkich trzech religii monoteistycznych)

I przekonanie religijne nie pozwala nam zauważyć, że jesteśmy tylko prymitywnymi mordercami, niczym więcej. Że dla satysfakcji mordujemy inne istoty, nazywając się przy tym uduchowionym. I publicznie nazywając to wartościami.

Człowiek, który myśli samodzielnie i obserwuje, wie - musi wiedzieć, że nie ma niczego co mogłoby świadczyć o naszym większym prawie moralnym do życia od innych stworzeń.

Okazuje się, że w jakiś dziwny sposób to co sprzyja ludzkości, nawet jeśli to sadyzm i holocaust zwierząt, jest moralne i właściwe. A etyka krzyczy nam w twarz; jeśli nauka nie może obejść się bez torturowania zwierząt, powinniśmy obejść się bez nauki!

Ale my nie uznajemy etyki gdyż do niej nie dorośliśmy. Jesteśmy przerażonymi naszą miałkością w skali kosmosu (stąd bogowie i życie po smierci), zabobonnymi, najdzikszymi zwierzętami nie wartymi żadnej łaski. Podczas gdy mamy o sobie jak najlepsze mniemanie. Urojone jak i cały bóg.

 W naszym ciele obumieraj setki milionów komórek. Nasz organizm musi je wymieniać, w ten sposób pozostajemy przy życiu. Komórka nie może się naprawiać w nieskończoność. Przy każdym powtórzeniu wkradają się drobne błędy. Z czasem tworzą sie coraz większe uszkodzenia. Kiedy osiągną wartość krytyczną, życie ustaje. Dlatego umieramy. Nie dlatego, że jakiś starodawny bóg wyrzucił nas z ogrodu obarczając śmiercią.

Łatwiej stworzyć nową istotę niż reperować starą. I to jest najlepszy sposób na przetrwanie gatunku. Rozmnażanie. Przy tym jednak mając do dyspozycji wiedzę i medycynę; rozmnażanie chroniąc zdrowych więc przedkładając życie zdrowej matki nad chory płód zagrażajacy jej życiu. Ponadto ta kobieta może wydać następne potomstwo; zdrowe.

Po drugie religia nam głośno mówi, że naturalny akt seksualny jest zły w mniemaniu boga i mu się nie podoba. Syn boga mówi, że pożądliwość jest zła. Podczas gdy natura doskonale to zaprogramowała. Mamy się pożądać i seks jest przyjemny abyśmy się rozmnażali. Łatwiej jest stworzyć naturze nowe życie niż naprawiać stare.

Religii się to nie podoba; prokreacja nie usankcjonowana rytuałem kapłana nie podoba się bogu.

   

W polsce chrześcijańscy politycy broniący obdzierania zwierząt ze skóry - jak między innymi były kandydat na prezydenta, bosak - mówią, że opozycyjna grupa polityczna uważa, uznaje hodowlę samą w sobie jako zło. A nie to, że jest to hodowla przemysłowa i według tych polityków jest to niewłaściwe. Bo w myśl ich moralności chrześcijańskiej obdzieranie zwierząt ze skóry jest w porządku ale mogą się zgodzić, że niewłaściwe warunki w tych obozach holocaustu dla zwierząt mogą co nieco rzutować. Ale rzutować nie na nich chrześcijańską moralność lecz na jakość skór. Wszak ów kierujący się chrześcijańską moralnością nie współczuje żyjącym w niewoli i przeznaczonym na nasz komfort i zarobek zwierzętom lecz martwi się o jakość skóry czyli jej wartość.

Bez wzgędu na to co chrześcijańscy politycy uważacie, sama hodowla zwierząt- istot żyjących- z jakiegokolwiek względu czy to nawet ze względu waszej żarłoczności jest po prostu zła. Czy wam się to podoba czy nie. 

Nie dosć tego, mówi się i między innymi mówi to ten polityk chcący wprowadzić nowy porządek - chrześcijański porządek - że moralność chrześcijańska jest najważniejsza bo według was lepsza nad wszystkim innym. I dając tą ową moralność chrześcijańską chcecie mordować, obdzierać ze skóry żywe stworzenia. I to wam nie przeszkadza. To jest ta wasza moralność chrześcijańska. I to jest według was słuszne.  

Chciałbym zatem was obudzić z tego krwiożerczego religijnego latargu i uszkodzenia mózgu; że nie ma w tym nic moralnego, nie mówiąc już o etyce.

Nazwijmy więc rzecz po imieniu i nazwijmy to amoralnością chrześcijańską. Bez względu czy wam się to podoba czy nie. Czas najwyższy przestać przejmować się tym co podoba się zaburzonym poznawczo religijnym umysłom.

Żadne stworzenie we wszechświecie nie chce śmierci. Nie tylko człowiek nie chce śmierci. Wyobrażcie sobie chrześcijanie, że nie tylko wy nie chcecie śmierci. Wyobrażcie sobie, że zwierzęta które żyją również tej smierci nie chcą. To wam się oczywiście nie mieści w głowie ale musicie zrozumieć, że inne stworzenia również chcą żyć. I co wykracza poza wasz narcyzm wykreowany przez dogmaty religijne; wszystkie stworzenia w równej mierze zasługują na zycie. Nie tylko człowiek.

Chrześcijaństwo i oczywiście nie tylko chrześcijaństwo ale o nim mówimy bo to ono jest problemem w moim kraju, jest religią totalnie narcystyczną.

Cechuje was wręcz egoizm kosmiczny. I to chrześcijaństwo uznaje w zasadzie, że liczy się tylko i włącznie chcenie ludzkie. Czyli uznajecie tak naprawdę supremację ludzką i nazywacie to moralnością. Przy czym zadręczacie zwierzęta w laboratoriach, polujecie na nie w myśl sportu. Zatem powiedzmy sobie głośno chrześcijanie, iż owa moralność chrześcijańska to nic innego jak strzelanie do zwierząt dla satysfakcji! 

Wyobrażcie sobie chrześcijanie, że wasza moralność chrześcijańska to nic innego jak celowe, wyrachowe zadawania bólu zwierzetom, zadręczanie ich przez całe ich życie dla czegoś co uzanjecie jako niezbędny środek do ewelucji ludzkiej. Przy czym jak już mądrzy przed nami mówili, jeśli nauka nie może obejść się bez torturowania zwierząt, to powinniśmy obejść się bez nauki. Tak samo z religiami, jeśli bogowie nie umieją obejść się bez ofiary zwierzęcej musimy obejsć się bez bogów.

 Odrzucacie humanizm, etykę i dobro na rzecz korzyści i zabobonu. Można więc zadać sobie proste pytanie. Czy warto aby dla korzyści jednego gatunku zamęczyć i wymordować inne stworzenia. Tylko po to aby utrzymać jeden, najbardziej krwiożerczy gatunek. Otóż nie warto. Świat pełen takiego gatunku, a bez zwierząt jest piekłem.

W waszej moralności chrześcijańskiej dla materialnego zysku bronicie zajadle i propagujecie obdzieranie zwierząt ze skóry. Hodowanie ich. Więzienie ich przez całe ich życie. Barbarzyństwo wobec nich aby obedrzeć je ze skóry dla pieniędzy. To jest własnie wasza moralność chrzescijańska. Moralność religii która oszukała was, że w niej możecie nazywać się dobrymi i uduchowionymi. I jeszcze śmiecie nazywać mnie jako antyteistę mniej wartościowym.

I to nie jest żadna moralność lecz jest to po prostu barbarzyństwo i zło. 

 Chrześcijańską moralnością, co już udowodnił wasz bóg i wasza biblia oraz co udowodnili chrześcijanie przed wami jak i dowodzicie wy;  jest amoralność, antyhumanizm, brak etyki i okrucieństwo. Cynizm i podłość. Czynienie wyrachowanego zła i bólu. 

Oczywiście abyście uznali to za dobre i słuszne i abyście czuli się z tym postępowaniem dobrze i abyście nie mieli kaca moralnego postępując okrutnie i aby takie zwyczajne odruchy ludzkie wam nie wadziły to wpisujecie to w doktrynę swojej religii. Czyli sankcjonuje to wasz bóg, owy najwyższy twór który ma zawsze racje. Ten bóg, który już przy Kainie i Ablu łaskawiej patrzy na zabijane zwierzęt jako ofiarę dla niego niż na plony. Póżniej przy Noem imprezuje bo Noe złożył niektóre zwierzęta w ofierze dla boga, czyli zabił i spalił (notabene usilnie ratowane po agtunku przed potopem), a bóg poczuł miła woń i stał się przez to łagodny i skory do przymierza. Jednego z wielu przymierzy po tym jak wpadł w sadystyczny szał destruktora. Spalone ciała stworzeń go ułaskawiły, wprawiły w dobry nastrój. 

Czyli spalone życie na ołtarzu jest dla boga miłą kurwa wonią. Nie zapach cytryn i pomarańczy, nie aromat kwiatów. Ciała w ogniu są dla boga waszego miłą wonią, a wy przed nim klękacie; jesteście takimi samymi degeneratami jak i on.

Oczywiście, żeby w ogóle to usankcjonować to się wpisuje już w księdze rodzaju, na samym początku, że pan bóg chciał abyśmy czynili sobie ziemie poddaną. Ale i nie tylko. To byłoby za mało dla psychopatycznego boga. Otóż dodaje on, że mamy być tak żli wobec zwierząt iż mają się one nas bać!

Czyli wasz łaskawy i milosierny (takimi przymiotami go charakteryzujecie) bóg mówi o tym, że zwierzęta mają sie nas bać i mamy sobie czynić ziemię poddaną bo tego chce bóg i taką rolę nam dał. Czyli nawet dziś w XXI wieku, jakieś 3800 lat po tym jak ów zdegenerowany bóg ustalał prawo ze zdegenerowanym kapłanem, dziś wciąż mamy mentalnie być tacy jak oni i w zasadzie te zwierzęta rozpierdalać na każdym kroku bez żadnej refleksi, bez żadnych okruchów dobra. Jest to przecież ze wszechmiar słuszne bo chrześcijańskie! Być katem, a nie bratem, oto słowo boskie.

Podczas gdy powinno być zupełnie inaczej jeśli chcemy być dobrzy: https://www.poganin.eu/antyteizm/wyzsze-chrzescija-stwo

 

I tak samo mówi wiceminister kowalczyk chcąc zabijać dziki w polsce, że tak przeciez chciał bóg. Dla was chrześcijanie w tej waszej moralności chrześcijańskiej nawet weganizm jest zły. Czyli dieta kogoś kto nie chce po prostu zjadać zwierząt jest według was niewłaściwa i zła i antychrześcijańska. Wobec tego mam tylko jedno zdanie na ten temat. Bądżmy jak najgorliweiej antychrześcijańscy. Bądżmy po oprostu dobrzy. https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/dluzsze/mysl-54

Skończcie już mówić o moralności chrześcijańskiej. My natomiast, wolnomyśliciele, skończmy już w ogóle nie tylko szanować ale i akceptować ową moralność chrzescijańską bo ona się składa tylko i wyłącznie z tego że mamy być okrutni i barbarzyńscy wobec innych istot które tu współżyją z nami jak i wobec innowiernych ludzi jakich wasz bóg nazywa blużniercami i poganami.

Ludzie wysocy świadomościowo potrafią z innymi istotami obok koegzystować. Potrafią zrozumieć, że nie tylko oni zasługują aby zyć. Ludzie wysocy zaglądając w twarz zwierzęcia nie chcą go zamęczyć i zabić tylko chcą je pogłaskać. To jest naturalny odruch w kimś dobrym. Łagodnym. A ich zdrowie i życie nie staje się ich rozrywką.

Ludzie niscy chcą zabić wszystko co nie jest człowiekiem. Bo pan przecież nakazał sobie czynić ziemię poddaną. I to jest moralność chrześcijańska według której dla satysfakcji możemy strzelać do zwierząt. Póżniej odpierdolicie parę modłow, poklękacie w kościele i uznacie w swoim kosmicznym egocentryzmie i narcyżmie, że jest wszystko w porządku. I że jesteście dobrzy bo przekupiliście boga płacąc kapłanowi za swe grzechy aby wam je odpuścił. Jesteście chorzy tak bardzo jak tylko może być chory umysł ludzki.

Uznajecie w pełni, że zaslugujecie na jakikolwiek kurwa raj. Notabene raj, w którym nie ma zwierząt więc wysoki mentalnie człowiek nie chce się tam dostać. Nikt wysoki nie chce znależć sie na wieki w miejscu w którym ptak nie przefrunie pędem, a kot nie zamiałczy leniwie i są tam wszyscy degeneraci chrześcijańscy jacy czynili zło na świecie. Jest to ostatnie miejsce w kórym chciałby się znależć.  https://www.poganin.eu/antyteizm/apokalipsa-religii-czyli-wielkie-zwyciestwo-rozumu

Jest tam hitler który był chrześcijaninem, degaldao który gwałcił własne dzieci, wojtyła, który chronił pedofilów. Masa innych zwyrodnialców i morderców chrześcijańskich; klasycznie złych ludzi. Raj jest ich pełen, a obok nich mają się przechadzać ich ofiary przez wieki; małe, gwałcone przez nich dzieci. Dzieci rzucane przez nich na pożarcie świniom. I wy w swojej moralności chrześcijańskiej uznajecie swoją chęć do obdzierania zwierząt ze skóry za właściwa, a ludzi którzy uważają to za zło wykpiewacie. Problem jednak w tym, że to nie wy lecz ci którzy nie chcą zadawać innym stworzeniom śmierci są dobrzy. To się właśnie nazywa dobro, humanizm etyka; niechęć zabijania. Opiekuńczość, troska. Dbałość, czułość. Wszystko to czego nie ma w chrześcijaństwie.

To jest coś do czego wy w chrześcijaństwie nie jesteście nawet w stanie aspirować. Nie jesteście. Jesteście degeneratami i trzeba sobie to otwarcie i głośno powiedzieć. I mówić.

Ludzie, którzy uznają mordowanie zwierząt dla korzyści są degeneratami. Ludzie którzy hodują zwierzęta dla korzyści są degeneratami. Ludzie którzy strzelają do zwierząt dla korzyści czy rozrywki są degeneratami.
Ludzie którzy eksperymentuja na zwierzętach są degeneratami. 

Moralność chrześcijańska to jest najgorsze gówno jakie można chciec przyjąć.

 Odbieranie życia innym istotom, które nie chcą aby im to życie odbierano, które jedynie chcąc żyć obok nas, nazywamy słusznym postępowaniem i nazywamy się przy tym dobrymi i wartościowymi. Notabene zadręczamy zwierzęta, które żyją obok istoty -mogłoby się wydawać - myślącej, mądrej, uduchowionej, którą potrafi cechować współczucie, empatia. To tylko frazesy; ta istota spadła najniżej ze wszystkich zwierząt bo dla satysfakcji zabija inne stworzenia. Z sadystycznych, najniższych pobudek. Bez potrzeby. Żadne zwierzęt tego nie robi. 

I ta istota nazywa się istotą rozumną. A chrześcijanie przy tym nazywają się wartościowszymi od innych. Nazywają się duchowymi. W którym kurwa miejscu. Oczy zwierzęcia jakie w swej idei deprecjonujecie mają w sobie więcej duchowości niż wy, degeneraci chrześcijańscy.

Wasza tak zwana wartość, o której mówicie jedynie wy sami jest wynikiem wyłącznie waszego narcyzmu, wybujałego egoizmu wyniesionego do rangi wręcz abstraktu. I to religia was tak oszukała.

Uważacie, że jestescie dobrzy podczas gdy wszelkie wasze czyny udowadniają  jasno, że jesteście żli. Mówicie o ludziach, którzy nie chcą mordować zwierząt, którzy nie chca ich zjadać jako o niewłaściwych. Oczywiście, że tak; przecież wasz bóg wyrósł na mordowaniu zwierząt , na ofierze z nich. Wasz kapłan żył z mordowania zwierząt, z oddawaniu ich na jego ołtarz. Wasze religia jest zbudowana na krwi ofiarnej. Jesteście bogobojnymi mordercami, nic ponad to.

I oczywiście duchowny i władca nie może mieć umiaru. To już udowodnił wasz mojżesz. Absolutny brak umiaru. Nawet kobieta która urodziła dziecko miała oddawać mu na ofiarę zwierzęta.

Duchowni i władcy nie mieli umiaru; powstały uczty, rozpasanie. Chcecie wpierdalać, obżerać się, a nie moglibyście tego robić gdyby człowiek zwrócił się ku dobru. Myśliwy ksiądz twierdzi, że zabijanie zwierząt to nie grzech i możemy to robić. Pierdolę czy to wasz grzech czy nie; liczy się etyka i dobro. 

W waszej religii grzechem jest odkrywanie nagich ramion, zbieranie drewna w szabas, onanizowanie się, a nie jest nim zabijanie zwierząt. Nie dość, że jesteście degeneratami to jesteście też chorzy psychicznie. Wasze zdegenerowanie i głupota sięga wręcz abstraktu.

Czy wy siebie w ogóle słyszycie? Czy jesteście w ogóle w stanie pojąć jak bardzo jesteście prymitywni i zdegenerowani?Przestańcie mi wciskać pierdoły i farmazony z pułapu deklaracji i frazeologii. Wszystko co sami mówicie o swojej doktrynie, o swojej religii jest po prostu nieprawdą. Dobro tej religii pozostaje tylko i wyłącznie na poziomie haseł. Treść waszej bibli i czyny wasze w historii dowodzą zupełnie rzecz odwrotną. I to nie jest demagogia jaką posługujecie się wy, lecz fakty.

W imieniu szerzenia i przestrzegania doktryny chrześcijańskiej dokonaliście największej ilości zbodni w dziejach cywilizacji, a kościół katolicki jako instytucja jest najbardziej zbrodniczą organizacją w historii. 

Więc przestańcie pieprzyć o wyższości waszej religii nad czymkolwiek innym tym bardziej wolnomyślicielstwem. Możecie mi to udowodnić. Czekam aż udowodnicie mi wyższość etyczną waszej doktryny nie pozostając na pułapie frazesów. 

Twierdzicie, że tylko w waszej doktrynie jest wartość, duchowość i dobro. Proszę mi zatem udowodnić w którym miejscu wasza doktryna jest dobra; pomijając frazesy czyli pieprzenie. Udowodnić mi to czynami i nastawieniem do świata. 

 

 Ziemia czyli bóg. Życie wieczne to bujna roślinność, a nie jezus chrystus.

Jeśli chodzi o nastawienie do świata to zdegenerowaliśmy go w imieniu swego egoizmu. Mordowanie zwierząt na kosmiczną skalę aby zaspokoić naszą pazerność. Niszczenie ziemi na kosmiczną skalę aby zaspokoić nasz brak umiaru i przepych.

 Zdrowa gleba to zdrowa woda, zdrowa roślina, zdrowe zwierzęta i zdrowi ludzie. Glębę należy uprawiać zgodnie z naturą, a nie pomysłem ludzkim aby to usprawnić na skalę przemysłową. W taki sposób powstaje masowy mord na glebie. Erozja.

W epoce brązu w okolicach miast i osad rozległe tereny zostały zaorane pod uprawę zbóż. W ten sposób dochodziło do erozji gleby i tak wielkie imperia obracały się w pył. 

Pomijając jednak upadki cywilizacji, ostatnie w czasie druzgocące zdarzenie z powodu erozji miało miejsce w latach 30 w USA

Była to największa katastrofa ekologiczna spowodowana przez człowieka. Nazwano ją "kulą pyłu", a spowodowana była zaoraniem żyznych niegdyś równin środkowego zachodu i odsłonięcie gleby. 

Prezydent USA , Rosvelt w orędziu powiedzial między innymi "że należy wypracować plan współpracujący z naturą, zamiast robić to co w przeszłości czyli wadzić się z nią"

W glebie żyją mikroorganizmy, które z powodu orki są niszczone, a chemia przemysłowa zabija w niej wszystko co tylko możliwe. Na podstawie dzisiejszej wiedzy możemy stwierdzić wprost, że orka to najbardziej inwazyjna rzecz w nowoczesnnym rolnictwie. Problem jest wynikiem jednego; braku edukacji. To dokładnie ten sam problem co z przekonaniami religijnymi. tkwienie w błędnym przeświadczeniu. Rolnicy nie wiedzą jak działa gleba.

Jesteśmy zbudowani z węgla. Mikroorganizmy działają na węglu. Węgiel napędza system. Dwutlenek węgla to gaz, który wydychamy, a rośliny go wchłaniają.

Niestety od jakiegoś czasu wytwarzamy dwutlenek węgla przez przemysł, spalając paliwa kopalne. Węgiel nie jest zły. To podstawa życia na ziemi. Człowiek zbudowany jest w 16% z węgla, który pozyskujemy z jedzenia roślinności lub zwierząt które jadły rośliny (przy czym pośrednictwo w postaci mięsa nam szkodzi) 

Rośliny korzystają z energii światła i pobierają dwutlenek węgla z atmosfery zamieniając go w paliwo. Jednak 40% tego paliwa rośliny przesyłają do korzeni. Strategicznie wypuszają paliwo mikroorganizmom glebowym. W końcu w tym środowisku rosną. Rośliny zatem żywią mikroorganizmy węglem, a mikroby dostarczają roślion substancje odżywcze. 

W tym procesie mikroorganizmy glebowe tworzą z tego paliwa węglowy klej (glomail). Tworzą się siedliska w glebie, małe kieszenie, które kontrolują przepływ powietrza i wody. To jeden ze sposobów w jaki węgiel wiąże się w glebie.

Inymi słowy gleba ma wyjątkową zdolność do wychwytywania dwutlenku węgla z atmosfery. Przy czym gleba ta zawiera całe bogactwo życia. Wszystkie pierwiastki. Mówiac w skrócie; gleba żyje. Biologicznie rzecz ujmując mikroby które żyją w ziemi - a w każdej garści tej ziemi jest ich więcej niż kiedykolwiek żyło ludzi na ziemi - są tym z czego zrobiony jest człowiek.

Organizmy żyjące w ziemi przetwarzają materię organiczną znajdującą się w glebie i zmieniają składniki odżywcze w postać potrzebną roślinom. Jeśli porównać różnorodność mikrobiologiczną gleby z różnorodnością mikrobiologiczną w organiżmie cżłowieka to w ciele mamy więcej komórek bakterii niż komórek ludzkich. Nasze jedzenie, które przeżuwamy i połykamy spożywają baktere, a naszym paliwem jest to co one przetworzyły i wydaliły. Jesteścy w 1% ludżmi, a w 99% mikrobami. Można by rzec, że aby być zdrowym należy jeść ziemię. Musimy jeść to co z ziemi trafia do roślin. I oto dlaczego jakość gleby, na której wyrastają rośliny dla nas jest najważniejsza.

Najważniejsza jest więc matka ziemia i jej zdrowie.

To ma na nas bardziej bezpośredni wpływ niż mogliście sądzić. Zdrowie planety i nasze są połączone bezpośrednio. Gdy skazimy glebę, skazimy siebie wprost jedzeniem. Zatem dbanie o mikroby w glebie ma zasadnicza rolę dla ludzkiego zdrowia.

Opryski z toksycznymi chemikaliami robią coś absolutnie odwrotnego. Cała gleba, na której stosuje się chemikalia pozbawiona jest niemal całkowicie mikroorganizmów. Jest martwa i zerodowana. 

I nie tylko potrzebujemy tych mikrobów do tego aby być zdrowi ale potrzebujemy ich również, gdyż pobierają one węgiel z atmosfery.

Im więcej orki tym gleba staje się słabsza. Im staje się słabsza rolnicy częściej czuja się zmuszani do oprysków. Kółko się zamyka. W dodatku wszystko to przemysłowo marnotrawione jest aby zużyć dużo większą kaloryczność roślin na nakarmienie zwierząt hodowlanych, które dostarczają nam mniejszej ilości kalorii.

https://www.poganin.eu/antyteizm/kim-wlasciwie-jest-czlowiek

 

Rolnictwo przemysłowe jest schedą wynalazków wojennych. Pewnien niemiec Haber opracował metodę produkcji syntetycznego nawozu azotowego podnoszącego produkcję żywności. Innym jego odkryciem było stworzenie trucizn zwanych pestycydami, które to zostały użyte w historii jako pierwsza broń chemiczna. Póżniej ten sam człowiek opracował truciznę stosowaną w komorach gazowych.

Po wojnie między innymi stany zjednoczone sprowadziły trucizny Habera do Ameryki i przemianowały toskyczne chemikalia na pestycydy dla amerykańskich farm. I tak cała energia poświęcona na walkę przeciw wrogom na wojnie ukierunkowana została na walkę przeciw wrogom na farmie. I robiły to te same trucizny. I z chęci dobrych zbiorów w szybkim czasie nie dbali o glebę wcale. Liczyła się produktywność w plonach, a nie ich jakość. I zamiast zrozumieć i uszanować naturalne procesy rozpylaliśmy coraz więcej chemi.

Tak zdegenerowaliśmy glębę na której produkujemy żywność. Na dziś do produkcji worka zboża potrzeba pięć razy więcej azotu niż było potrzebne w 1960 roku. Przy czym nawozy sztuczne maskują jedynie problem zdegradowanych gleb.

Rolnictwo przemysłowe nie zakłada w ogóle poprawy jakości gleby. 

Stąd też nagła potrzeba roślin modyfikowanych genetycznie; wytrzymują one po prostu opryski toksycznymi pestycydami. Dla przykładu cała uprawiana w stanach kukurydza opryskiwana jest glifostatem (powszechnie znanym jako randap), substancją która powoduje raka. I stosowaną tak często i na taką skalę, że  dostała się do wody pitnej. 

Substancie które zostały stworzone jako broń chemiczna, jako trucizny, znajdują się w wodzie i glebie z której wyrastają rośliny jakie zjadamy bądż karmimy zwierzęta, które zjadacie. I to wszystko są trucizny bez żadnych wartości odżywczych gdyż gleba jest tak zdegenerowana iż nie ma w niej niemal mikrobów.

 Innymi słowy trucizna chemiczna przedostaje się do wody, gleby i do naszych ciał. Przy czym większość pestycydów i herbicydów przenosi się bezpośrednio z mlekiem matki do ciał dzieci. 

 Chemikalia te -co już jest udowodnione i jest to fakt- powodują choroby u ludzi i ich śmierć. Ich celem miało być zabijanie mikroorganizmów w glebie. A jak już wiemy, my jeteśmy niemal w całości mikrobami. Zabijają więc je w glebie i w naszych ciałach.

Ekosystem glebowy może sobie poradzić ze sporadyczną degeneracją ale nie z ciągła; jeśli ciagle ładujesz do gleby fungicydy, herbicydy, insektycydy i wykonujesz orkę to gleba przestaje działać. Chroniczna degeneracja.

Odkąd w latach 70 tych na całym świecie zwiększono zużycie chemii w rolnictwie straciliśmy jedną trzecią poziomu próchniczego ziemi. Przy czym rolnictwo przemysłowe nie tylko niszczy glebę ale wpływa też na coś większego. Olbrzymie tsunami piaskowe.

Ponieważ losy wody i dwutlenku węgla powiązane są z materią organiczną gleby, niszcząc ją, uwalniamy dwutlenek węgla, który wraca do atmosfery. Zdrowa gleba pochłania wodę i dwutlenek węgla, a gdy niszczy się glebę uwalnia ona wodę i dwutlenek węgla. To wysusza glebę i zamienią ją w pył.

 Ten proces nazywa się pustynieniem (ziemia zamienia się w pustynię). Następuje to tylko wówczas gdy stworzymy zbyt dużo gołej ziemi. To w jaki sposób się z tym uporami zaważy o naszej przyszłości. Gleba, rośliny i klimat są ze sobą ściśle powiązane. Bez żywej rośliny będzie więcej parowania. Dzięki większej wilgotności mamy więcej deszczu.

Około 60% opadów pochodzi prosto z oceanów pozostałe 40% to małe obiegi wodne. Zakłóciliśmy te małe obiegi wodne. Stało się tak gdy zbyt dużo ciepła uchodzi z gołej ziemi. Powstają ogromne wiry gorącego powietrza i zamiast przyciągać deszcz odpychają chmury deszczowe.

Jeśli weżmiesz kawałek gleby i go ogołocisz o świcie będzie chłodniejszy, a w południe o wiele gorętszy niż ten sam kawałek ziemi pokryty ściółką. Zmieniłeś własnie mikroklimat. Jeśli zrobisz to na ponad połowie powierzchni ziemi zmieniłeś makroklimat.

Na dziś dzień dane są takie, że około 2/3 świata pustynieje, a gdy ziemia pustynieje każdego roku 40 milionów ludzi zostaje zepchniętych ze swojej ziemi. W historii ponad 20 znanych nam cywilizacji z abolutnie wszystkich rejonów świata upadło przez rolnictwo niszczące środowisko. Te społeczeństwa nie poradziły sobie z pogarszającym się środowiskiem i wzrostem populacji. Doprowadziło do tego ich własne działanie.

To samo dzieje się dziś na świecie; tyle że na przemysłową i globalną skalę.

 Uboga ziemia to ubodzy ludzie. Ubodzy ludzie to rozkład społeczny. Uboga ziemia to częstsze powodzie i susze. Masowa migracja międzypaństwowa i do miast. 

Wiemy dziś, że to jak wytwarzamy obecnie żywność osłabia ekosystem od którego jesteśmy zależni. Długofalowe prognozy na przetrwanie naszego gatunku na tej planecie robiąc wszystko jak dotychczas jest bardzo mizerne. Według badań pozostała część poziomu próchniczego zniknie w ciągu następnych 60 lat. Inaczej mówiąc, jeśli nie zmienimy swojej pazerności i głupoty czyli postępowania wobec zwierząt (hodowle przemysłowe) jak i ziemi to zostało nam 60 zbiorów plonów.

 Olbrzymie badania globalne w zakresie uwalniania z samej gleby dwutlenku węgla obrazują, że w okresie gdy orzemy do atmosfery wydostają się niewyobrażalne ilości tego gazu. Po orce, w czerwcu gdy rośliny wzrastają poziom dwutlenku węgla w atmosferze jest dużo niższy. To nam obrazuje jak orka degeneruje glebę i jak silne są rośliny same  w sobie.

Innymi słowy planeta pokryta roślinnoscią to zdrowa planeta. Rozwiązalibyśmy wiele problemów gdyby nie odkrywać gleby lecz sprawić by była w niej roślinność która zaaosorbuje dwutlenek węgla i go tam zatrzyma. Tam, gdzie być powinien.

Można nazwać to ironicznie "technologią" gdy opracowuje się plan działania, który ma zatrzymać globalne ocieplenie czyli olbrzymią ilość dwutlenku węgla uwalnianią rolnictwem do atmosfery. Tyle, że nie jest to ludzka technologia lecz mająca miliony lat i będąca doskonałym zamysłem planety. Utrzymać dwutlenek węgla w żyznej glebie. W glebie roślinnej. 

 Brzmi to prosto i w zasadzie nie wymaga od nas żadnej pracy; ziemia zrobi to za nas. Jedynie co musimy zrobić to zacząć mieć umiar w pożeraniu żwierząt. Bo to dla ich wykarmienia głównie produkuje sie pestycydy i istnieje rolnictwo przemsyłowe.

Oczywiście, nie robimy tego altruistycznie aby nakarmić zwierzęta lecz po to aby je zjeść uzyskując mniej kalorii z ich pożywienia niż gdybyśmy zjedli rośliny im poświęcone. Nie wspominając już o wodzie, ktorej do produlcji jednego hamburgera zużywa się 2400 litrów. Można więc stwierdzić wprost, że to nasze rozpasanie i żarłoczność czyli brak umiaru degeneruje planetę. Nie wspominając już o etycznym aspekcie hodowania zwierząt na żywność.

   Zwiększenie dwutlenku węgla w glebach o zaledwie 0,4% to tyle ile wynosi emisja tego gazu spowodowana naszą działalnością każdego roku. Środowisko glebowe może utrzymać więcej węgla niż w sumie atmosfera i rośliny żyjące na powierzchni. Niemal dwa i pół raza więcej!

Ludzie zapomnieli, że podstawowym narzędziem rolniczym jest ziemia, a nie traktor czy kombain czy chemia. To gleba.

 

Stosowne porozumienia aby wdrożyć plan zatrzymania węgla w ziemi zostało nie podpisane przez trzech największych producentów rolnych; USA (5,425 milionów ton rocznie) , Indie (1, 602 miliona ton rocznie) i Chiny (7,711 milionów ton rocznie)

 Od początku rewolucji przemysłowej w połowie XVIII wieku wyemitowaliśmy do atmosfery około 1000 miliardów ton dwutlenku węgla. Czyli 1000 gigaton dwutlenku wegla jest naszą spuścizną cywiliacyjną. Przy czym ten dwutlenek węgla nie znika lecz się kumuluje i ocieplać będzie naszą planetę przez wieki.

Jedynym sensownym dla ludzkości celem jest tak zwane obsunięcie czyli rokroczna redukcja węgla w górnych częściach atmosfery. Wszystko inne to chaos klimatyczny. Jedyny sposób aby uzyskać takie obsunięcie to zacząć uprawiać rośliny i drzewa w zupełnie inny sposób. Innymi słowy to co naprawi naszą glebę, naprawi ten nasz klimat.

Aby zatem ustabilizować nasz klimat możemy użyć najpotężniejszej technologii wychwytywania węgla; fotosyntezy roślin i organizmów(mikroorganizmów) glebowych. Gdzieniegdzie już istnieje ten typ rolnictwa, oparty o regenerację gleby. Najważniejszego narzędzia rolniczego.

Wyjściem naprzeciw jest brak orki, sadzenie bezpośrednio w glebę. Deszcz spadajacy na taki grunt wsiąknie i zostanie w nim. Deszcz spadający na odkrytą ziemię spłynie i szybko wyparuje. Nieorana gleba zatrzymuje dużo więcej wody zwiększając wzrost mikroorganizmów co prowadzi do lepszego wzrostu roślin i w konseekwencji do większych opadów.

Każdy procent wzrostu ilości materii organicznej w ziemi oznacza, że hektar ziemi pochłonie prawie 22,5 tony węgla więcej, a to bardzo dużo.

Zwierzęta pasące się żywymi roślinami są częścią cyklu węglowego. W ameryce północnej nie tak dawno temu ponad 60 milionow bizonów przemierzało kontynent sprawiając, że ten cykl węglowy kwitł w najlepsze. Próbując zagłodzić rdzennych amerykanów, amerykańskie wojsko i firmy kolejowe zabiły większosć tych zwierząt.

Tam gdzie niegdyś wędrował bizon dziś rośnie przemysł rolniczy. Ziamia została odkryta. Co ironiczne ten olbrzymi przemysł rolniczy działa po to aby wyżywić zwierzęta zamknięte w zagrodach. Jedne zabiliśmy aby zagłodzić innych ludzi, inne więzimy aby je zamordować i zjeść. Pan człowiek. Korona stworzenia uczyniona na podobieństwo boże i pragnąca nagrody za swe czyny.

Te zamknięte produkują olbrzymie ilości gazów cieplarnianych. Są karmione paszą wyprodukowaną dzięki nawozom i odkryciu gleby i jej erozji. Podczas gdy pasące się na wolnym wybiegu zwierzęta odwracają ten proces. Gdy się pasą gazy cieplarniane są wychwytywane przez żyzna glebę. W pierwszej więc opcji mamy tylko emisję. W drugiej; wychwytywanie.

Pozwalanie bydłu na wędrówkę i wolny wybieg może ożywić wystarczająco dużo obszaru  by wytworzyć ogromne obsunięcie, o którym pisałem wczesniej, a które jest naszą jedyną nadzieją. Pozwalając wypasać się kopytnym zwierzętom, można niemal całkowicie wypustyniony (nie mylić z pustynią) teren zamienić w obszar porośnięty bujną roślinnością w już 8 lat. Tego typu regeneracje ziemi już powstały w Afryce na dużą skalę.

Żyzna ziemia porośnięta roślinnością w postaci trwałych użytków zielonych zabiera olbrzymie ilości tego, czego nie chcemy w powietrzu; dwutlenek węgla i wytwarza tlen.

Około dwóch trzecich lądów to użytki zielone i sawanna gdzie opady są zbyt małe aby utrzymać drzewa, które osłoniłyby glebę. Zatem to trawa musi ustabilizować glebę. Tylko przez regenerację gleby możemy przywrócić ziemię do stanu mitycznego "rajskiego ogrodu" Tylko tego typu rolnictwo, w którym gleba nie jest odkrywana i wyjałowiona przyciąga życie. Nie tylko to życie w glebie ale i ptaki, inne zwierzeta. Tam gdzie pola są zaorane nie ma życia.

A krajach największych upraw jak np w USA na 70% terenów rosną tylko rośliny wykorzystywane na paszę dla zwierząt, która to daje nam znacznie mniejszą kaloryczność plus zużywa masę pestycydów to wytworzenia tej paszy. Jak i sama hodowla to olbrzymie ilości metanu, gazu pięć razy cieplejszego niż dwutlenek węgla. 

I te uprawy mają rację bytu tylko z dwóch powodów; naszej pazernosci i głupoty, a w praktyce ze względów dotowania ich przez państwo. Inaczej uprawy te nie miałyby ekonomicznego sensu na wyjałowionej już ziemi.

Jaki mamy rezultat tego postępowania aby nakarmić naszą pazerność? Bo przecież nie głód. Biedni nie jedzą burgerów. Rezultat jest klarowny; ziemie jałowieją, a rolnicy biednieją. Stan finansowy rolników jednak mało mnie interesuje. Stan planety natomiast, która degeneruje się w ten sposób w zawrotnym tempie to już prawdziwy kłopot.

Ale dosyć już o faktach i samodestrukcji z powodu braku umiaru i egoizmu. Egoizmu wręcz biblijnego; ktoś nam wmówił największą głupotę w dziejach. Że jesteśmy jakąś koroną stworzenia i liczy się jedynie nasze dobro. I z tego powodu i tego poczucia wyższości człowiek rozumny wybił w ciągu połowy ostatniego wieku ponad sześćdziesiąt procent gatunków zwierząt.

Zniszczyliśmy ziemię i niszczymy zwierzęta; pytanie co więcej możemy zniszczyć będąc tak bardzo boscy i żyjąc w pragnieniu zbawienia. Dobrze, że uroiliście sobie to zbawienie poza tym miejscem i życiem bo nie mielibyście się gdzie podziać. Punkt dla was za przezorność niszczyciele. W końcuw  raju nie ma zwierząt i problemów z klimatem; są tylko chrześcijańscy święci i godni zbawienia. Same kurwa wspanałości.

    Przejdżmy do baśni o ogrodzie. Przejdżmy w miejsce, którego gdybyśmy nie opuścili bylibyśmy dobrzy, a matka ziemia zdrowa. Zwierzęta by nie cierpiały. Wszystko byłoby tak jak być powinno zanim człowiek stał się potworem.

Bazyh Wielki, patriarcha wschodnich mnichów, w swych listach między innymi pisał "Ciało, które obciążone zostaje potrawami mięsnymi, nękane jest chorobami, umiarkowany tryb życia czyni je zdrowsze i silniejsze i ucina korzenie zła. Opary potraw mięsnych zaciemniają światła ducha. Obojętne jakiego rodzaju potrawami mięsnymi napełniony zostaje żołądek, powoduje to nieczyste ruchy, dusza zostaje zagłuszona pod ciężarem pożywienia, traci panowanie i zdolność myślenia. Tak długo jak się żyje umiarkowanie, mnoży się szczęście domu, zwierzęta będą znajdować się w bezpieczeństwie, nie będzie przelewana krew, zwierzęta nie będą zabijane. Kuchenne noże będą bezużyteczne, stół będzie pokryty owocami, które daje natura i można się tym zadowolić. Trudno jest kochać cnoty, jeśli się cieszy potrawami mięsnymi i ucztami".

https://www.poganin.eu/antyteizm/sokrates-w-trzech-aktach

Baśń o ogrodzie to już jest jednak kolejna opowieść.

 

Zaloguj się