Baśń o ogrodzie

Wiesz, dawno już cię nie widziałem ale w sumie w ogóle niewielu ludzi widzialem przez ten czas, bo - słyszaleś o tym? - trochę zwariowalem. I doszedłem do zasadniczego wniosku; gdybyśmy zostali w ogrodzie, bylibyśmy dobrzy.

 

 Ah Ci wielcy bogowie, których wielbimy jako naszych stwórców. Jakże czujemy się wyjątkowi wierząc w to, że jesteśmy dziełem bogów, czy też dziś w obrębie naszej rzeczywistości;wielkiego boga chrześcijańskiego monoteizmu- jahwe.

Jakże nas to wartościuje.

Ale czy aby słusznie? Czy aby z pewnością powinniśmy czuć się wyjątkowi? Czy aby z pewnością zdajemy sobie sprawę kim byliśmy w zamyśle stworzenia? I w zasadzie jaki był powód uczynienia nas? Czy nasz kosmiczny wręcz narcyzm przetrwa próbę pawdy?

 

   Mity Sumeryjskie to najwcześniejsze mity będące jak i cały Sumer protoplastą dzisiejszej cywiilizacji. Potop, stworzenie ludzi z gliny nie jest autorskie dla jahwe lecz właśnie dla mitów Sumeryjskich. Sam Sumer datowany jest do 4 tysięcy lat przed naszą erą, a najstarsze mity na 2700 rok przed naszą erą. Co również bliżniacze z judaizmem i chrześcijaństwem to lokalizacja. Sumer to w zasadzie kotlina między Tygrysem i Eufratem czyli biblijny ogród eden.

Nie będziemy jednak zajmowali się tutaj historią cywilizacji lecz konkretnym zagadnieniem. Powodem dla którego bogowie jak i bóg jahwe nas uczynili. I wcale nie nobliwym. Musimy zdać sobie sprawę raz na zawsze, że wierząc w takiego boga powinniśmy się wstydzić.

 

   Po narodzinach świata następowały kolejne pokolenia bógów, których zadaniem była opieka nad ziemią na której nie było ludzkości.

Dbali oni by ziemia była nawodniona, chodzili więc z koszami. W rejonie biblijnego edenu u zbiegu Eufratu i Tygrysu głównie chodziło o nawadnianie. Tak jakby całe ich istnienie sprowadzało się do dbałości o naturę. To była cała pierwotna praca bogów. Jeśli przyjmiemy oczywiście świadomośc, iż bogowie nie muszą ani jeść ani pić.

I tego najwyższego w naszej dzisiejszej cywilizacji boskiego degenerata; jahwe.

(Stary Testament, Rodzaju, rozdział 2: bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię  i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby)

Po czasie zaczęli się oni na nią skarżyć. Wystosowano pierwsze żądanie aby Enki w swej mądrości wymyślił coś lepszego aniżeli nieustanna praca bóstw. 

Pomysł podsunęła jego matka Nammu. Powiedziała mu aby stworzył człowieka.

(Stary testament, Rodzaju, rozdział 2: Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.)

Enki był leniwym bogiem; najczęściej spał w wodnych głębinach Apsu. Zadanie więc realizacji tego pomysłu pozostawił matce sugerując jedynie aby wzięła trochę żyznej gliny z jego ulubionego Apsu i odpowiednio ją uformowała.

Nammu więc przechodzi do dzieła i korzysta z pomocy innej bogini, Ninmah, która to nakłada na ludzkość obowiązek ciężkiej pracy realizując jedny cel stworzenia człowieka czyli odciążenia z tej pracy bogów.

Następnie bogowie świętują na cześć mądrego Enki, który wraz z Ninamah upija się i idzie w zawody polegające na tym, że jedno stwarza istoty, a drugie przypisuje im odpowiedni los lub rolę społeczną.

Ninmah formuje sześć istot, z których każda obarczona jest jakąś fizyczną wadą. 

Trzy z nich cierpią na dysfunkcję genitaliów, więc Enki w swej mądrości wyznacza im rolę kapłanów.

   Przypowieść o kapłanach ma formę metaforoczyną ale najistotniejszą. Strzeż się kapłana religijnego. Niżej moralnie niż on być nie można. Jego działanie to cyniczne okłamywanie Ciebie przez cale Twoje życie, strasząc odpowiedzialnością przed niewidzialnym tworem i karą w nieistniejącym piekle.
Cały życie Cię oszukuje i zwodzi, oferując coś czego nie potrzebujesz; zbawienie i miejsce w raju jakiego nigdy nikt nie widział w zamian za realne dobra, które posiadasz tu na ziemi.
Nie ma w społeczeństwie niebezpieczniejszego człowieka niż kapłan religijny.

Skupmy się jednak na powodzie uczynienia człowieka. Bogowie nie chcą pracować. Z tego lenistwa czy też znużenia stwarzają ludzi z gliny. Stwarzają ich do pracy. Do tego aby byli rolnikami i ogrodnikami. Stwarzają ich do służenia sobie i niewolniczej pracy.

Rolnictwo i hodowla zwierząt pojawiła się na ziemi za pomocą wysłanej na zimię bogini Asznan, która to ma pług i jarzmo, a dla bogini Lahar wznoszą owczarnie. Natomiast ludzkość dla której przeznaczeniem jest służba bogom może teraz dostarczać im oibfitego i odpowiedniego pożywienia.

Człowiek za bogów Sumeru powstaje z pobudek nie nadobnych i twórczych lecz egoistycznych i próżnych; z boskiego lenistwa.

   Sumer rozrasta się do Babilonu. Większego i bardziej zorganizowanego. 

 

 

Z wielości mitów jeden interesuje nas tu bardziej. Bóg Kingu zostaje obwiniony za bunt przeciw innym bogom i stracony, a z jego krwi i gliny, Bóg Ea stwarza człowieka nakładając na niego obowiazek służenia bogom. Uwalnia to bogów od ciężkiej pracy.

Moglibyśmy wędrować z mitami jeszcze długo ale nie mamy tu na to czasu i potrzeby. Wymienione dwa są najważniejsze gdyż są kolebką tego kim dziś jesteśmy. Występują w nich wszystkie cechy jakie znajdujemy w biblii; kary wobec ludzi, kataklizmy, potop, przetrwanie jednej rodziny i zwierząt w arce i wiele innych. W zasadzie znając mitologię od Sumeru po Mitranizm znamy każdą z przypowieści biblijnych jak i samego mesjasza jezusa chrystusa.

Zarówno Stary i Nowy Testament niczego nowego nam nie oferuje jak reformy czy deformy zakorzenionych już mitów.

Rzecz jasna wyznawcy monoteistycznego boga judeo-chrześcijańskiego się z tym nie zgodzą ale nie zmienia to faktu, iż jedyną autorską rzeczą jaką wniosło do świata chrześcijaństwo jest systemowe poparcie dla niewonictwa.

O tym jednak pisałem już gdzie indziej. (https://www.poganin.eu/antyteizm/ciag-krotkich-mysli/dluzsze/mysl-56)

 

 

   Przejdżmy zatem do owego monoteizmu i już nie bogów lecz jednego boga zwanego póżniej jahwe, a który na samym początku był powiewem wiatru. Czy ów bóg różni się od swoich poprzedników? Leniwych bogów chcących aby ktoś wykonywał za nich prace i dostarczał im dóbr?

Przy czym dlaczego bogowie potrzebują dóbr? Czy altruistycznie opiekują się przyrodą i w końcu męczy ich ten mozół? Czy też zmsuzeni są uprawiać ziemię, nawadniać ją aby rodziła ona im pokarm. Ale czy wtedy są bogami?

Najwcześniejszy Sumer wyjaśnia nam, że Bóg An stworzył bogów Anunnaki ale ponieważ świat nie był jeszcze ukształtowany do końca jedli oni trawę ustami jak owce i pili wode z rowu.

Więc Sumer informuje nas, że bogowie musza jeść i pić. Zatem najstarsze mity z perspektywy czasu informują nas, że bogowie owi nie są bogami w dzisiejszym rozumieniu cech boskich.

Wówczas zostały stworzone Lahar, bogini bydła i Asznan, bogini ziarna. Wytwarzały one więcej żywności, szczególnie mleka. Bogom zaczęło życ się lepiej.

Najwcześniejsi bogowie zatem uzależnieni są od jedzenia i picia, więc muszą uprawiać ziemię. Altruizm boski pada. Cechy boskie padają. To nie bogowie. Ich nawadnianie ziemi to konieczność.

Bogowie jednak nie są zadowoleni. Muszą pracować. Enlil zatem decyduje się wysłać obie boginie na ziemię; Asznan otrzymuje pług i jarzmo, a dla Lahar wznoszą owczarnię. W ten sposób rolnictwo i hodowla zwierząt pojawiają się na ziemi.

Ludzkość, której przeznaczeniem jest służba bogom może teraz dostarczać im obfitego pokarmu.

Ot i cała prawda o naszych bogach i o nas płynąca od najwcześniejszych mitów, aż po najwyższych w naszej dzisiejszej świadomości bogów takich jak Jahwe. Jeśli chcemy bogów to chcemy kogoś dla kogo mieliśmy niewolniczo pracować aby oni mogli odpoczywać. I chcemy przed nimi klękać. Wyznawcy jahwe jednak powiedzą, że ich bóg jest inny, altruistyczny, nadobny,miłościwy, wyższy. Czy aby naprawdę?

 

Spójrzmy więc jak jest siegając do mitu o najobrzydliwszym bogu z panteonu wszelkich bóstw; jahwe.

"nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła - bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby(ksiega Rodzaju, rozdzial 2)

Bóg jahwe nie widział powodu nawadniać ziemię gdyż nie uczynił sobie rolnika jeszcze.  "wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. (rodzaju, rozdział 2)

Jahwe nie jest oryginalny w akcie stworzenia. Jak najwcześniejszi bogowie Sumeryjscy i póżniejsi potrzebuje do tego gliny. I potrzebuje go do jednego. Stworzenie nie jest jakimś wyjątkowym aktem łaski i wynikiem woli tworzenia lecz potrzeby zapędzenia rolnika do pracy: 15 Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.(rodzaju, rozdzial 2)

Bóg również zorientował się, że pojedyńczy człowiek ani nie będzie zbyt wydajny ani nie będzie zbyt stabilny psychicznie. Wpadł zatem na pomysł 18 Potem Pan Bóg rzekł: «Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc». (rodzaju, rozdział2) Zauważcie, że stworzenie z gatunku jedynie samca czyli mężczyzne jest oczywistym dowodem na to, iż bóg potrzebował jedynie ludzkiej siły. Gdyby chciał stworzyć ludzką społeczność stworzyłby mężczyznę i kobietę równocześnie i w ten sam sposób. Warto jeszcze zwrócić szczególną uwagę na fakt, że przyglądajacy się pracującemu człowiekowi bóg nie stwarza partnerki w następnym zamyśle lecz zwierzęta aby odciążyć jego wysiłek.

Bóg nie chce stworzyć towarzysza życia lecz pomoc dla tego, który ma dla niego pracować. Gdyby ktoś miał wątpliwości, że chodzi o pracę to wyjaśnia to również wczesna księga biblii. Nie bez powodu zwraca ona uwagę na dobrostan Mezopotamii

11 Nazwa pierwszej - Piszon; jest to ta, która okrąża cały kraj Chawila, gdzie się znajduje złoto. 12 A złoto owej krainy jest znakomite; tam jest także wonna żywica i kamień czerwony. 13 Nazwa drugiej rzeki - Gichon; okrąża ona cały kraj - Kusz. 14 Nazwa rzeki trzeciej - Chiddekel; płynie ona na wschód od Aszszuru. Rzeka czwarta - to Perat. (księga rodzaju, rozdział 2)

   Warto przy tym zwrócić uwagę, że bóg biblijny nie był sam. 22 Po czym Pan Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; Taki jak kto? Był tam bóg, gdyż to mówi biblia ale kto był tym drugim bądż następnym skoro bóg mówi "my"? Owo "my" powtarza się kilka razy.

Co jeśli bóg to jakiś wczesny, lepiej rozwinięty osobnik? Co jeśli to tylko przybysz z innej części kosmosu mający odpowiednią technologię aby stworzyć istotę. Dziś człowiek również umie to zrobić.

Bóg już na początku stworzenia zakazuje intelektualnego rozwoju człowieka. Sam stawia się więc w roli niejako oprawcy i jest zagrożeniem w rozwoju. Czy bóg jest przybyszem z początku ponad człowiekiem, który miał mu służyć i doglądać ogrodu? Ale po co przybyszowi ogród pełen złota.

15 Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał(rodzaju, rozdział 2)

Czy człowiek miał być ogrodnikiem? A może górnikiem? 11 Nazwa pierwszej - Piszon; jest to ta, która okrąża cały kraj Chawila, gdzie się znajduje złoto. 12 A złoto owej krainy jest znakomite; tam jest także wonna żywica i kamień czerwony

Czy bóg był wyższa istotą szukajacą minerałów? Stworzyl sobie robotnika ale robotnik czuł sie samotny. Robotnik zatem miał uczucia, doznawał już troski więc musiał mieć uczucia.

«Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc». Nasz boski poszukiwacz dostrzegł samotność meżczyzny. Przezornie więc uczynił mu zwierzęta mówiąc, że czyni dla niego pomoc. Męzczyzny jednak one nie ucieszyły. Nie chodziło więc tylko o odciążenie od pracy siłą zwierząt lecz o rozwianie osamotnienia. A być może coś czego nie mówi nam biblia z przyzwoitości. O spokój ducha mężczyzny za pomocą spelnienia seksualnego.

Wszak dlaczego owy bóg nie stwarza drugiego ogrodnika czyli mężczyzny. Rozproszyłby jego samotność i odciążył w pracy. Byłby efektywniejszy niż kobieta.

Bóg czyni kobietę. Po co? Mówi, że na pomoc dla niego i zadowolony jest z tego. Nawet zachwycony 23 mężczyzna powiedział:
«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»

Czy teraz mężczyzna będzie lepiej pracował? Po spelnieniu seksualnym? Wszak wiemy doskonale, nie musząc być bogiem, iż spelnienie seksualne uspokaja mężczyzn, tonuje adrenalinę, rozładowuje napięcie.

Jeśli bóg altruistycznie stwarzałby mężczyznę i kobietę aby zaludnić nimi świat to dlaczego nie stwarza kobiety od razu tylko po zwierzętach i w celu pomocy mężczyżnie? Dlaczego raj jest w miejscu pełnym złota i jest to wspomniane w świętej księdze więc i ważne.

Dlaczego ten nic nie wiedzący z założenia (przed zjedzeniem owocu poznania dobra i zła) mężczyzna ma doglądać ogrodu. Czy nasz bóg też wyznaje pewien truzim "im mniej wiesz, lepiej śpisz"?

I dlaczego nasz bóg, którego nazywamy ojcem wyrzuca nas z tego miejsca pełnego złota i czerwonego kamienia za to, że zjadamy coś co pozwala nam odróżnić dobro od zła. Robi to z obawy przed zdemaskowaniem? Co zatem działo się w tym miejscu aż tak ważnym, iż postawił tam uzbrojonych strażników? 24 Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza -Księga Rodzaju, Rozdział 3

I kim byli Ci "my"? 22 Po czym Pan Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; (rodzaju, rozdzial 3)

Czy tych konstruktorów było więcej? Czy byli to jacyś podróżnicy? Czy znależli się tutaj przypadkiem czy też celowo dla złota? I dysponowali technologią umiejącą klonować stworzenia z embrionów które posiadali?

Dzisiejsza nauka to umie, a wciąż nie jesteśmy w stanie podróżować między planetami. Co jeśli jacyś przybysze umiający podróżować między planetami mieli taką technologię rozwiniętą bardziej o setki, jeśli nie tysiące lat?

Co jeśli owym owocem poznania dobra i zła było urządzenie (brakujące ogniwo do calości tworu na podobieństwo boże) dające fizycznej istocie stworzonej przez "boga" świadomość. Wszak byli na podobieństwo boże i stali się jak oni.

Co jeśli wężem był jeden z przybyszów, który popełnil błąd bądż uznał, iż należy uzupelnić nowy twór o brakujące ogniwo czyli świadomość.

Te najwczesniejsze apokryfy nie mówią nam prawdy. Te najwcześniejsze apokryfy podając nam informacje o poszukiwaczu lub wydobywcy kroczącego wraz z podmuchem wiatru (czy to tożsame z opisami niezrozumialych machin u Ezechiela?) skłaniają nas póżniej do uczynienia z niego boga? A może mówią nam prawdę a my ją negujemy gdyż nie pasuje do naszego obrazu świata, gdyż wolimy bogów niż świadomości iż nie jesteśmy jedyni w kosmosie. I że w porównaniu do tych "innych" jesteśmy prymitywni.

 

Bóg był powiewem: "ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.(Księga Rodzaju, rozdział 1)

8 Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru (Księga Rodzaju, rozdział 3)

Bóg pojawiał się z powiewem wiatru. Czy bóg pojawiał się w czymś co wywoływało powiew?

Księga Ezechiela w rozdziale 1 relacjonuje nam dokładniej tajemnicze zjawisko. Opisane wręcz z jej cechami fizycznymi.

4 Patrzyłem, a oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący <oraz blask dokoła niego>, a z jego środka [promieniowało coś] jakby połysk stopu złota ze srebrem, <ze środka ognia>. 5 Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka. 6 Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła. 7 Nogi ich były proste, stopy ich zaś były podobne do stóp cielca; lśniły jak brąz czysto wygładzony. 8 Miały one pod skrzydłami ręce ludzkie po swych czterech bokach. Oblicza <i skrzydła> owych czterech istot - 9 skrzydła ich mianowicie przylegały wzajemnie do siebie - nie odwracały się, gdy one szły; każda szła prosto przed siebie. 10 Oblicza ich miały taki wygląd: każda z czterech istot miała z prawej strony oblicze człowieka i oblicze lwa, z lewej zaś strony każda z czterech miała oblicze wołu i oblicze orła3, 11 <oblicza ich> i skrzydła ich były rozwinięte ku górze; dwa przylegały wzajemnie do siebie, a dwa okrywały ich tułowie. 12 Każda posuwała się prosto przed siebie; szły tam, dokąd duch je prowadził; idąc nie odwracały się.
13 W środku pomiędzy tymi istotami żyjącymi pojawiły się jakby żarzące się w ogniu węgle, podobne do pochodni, poruszające się między owymi istotami żyjącymi. Ogień rzucał jasny blask i z ognia wychodziły błyskawice. 14 Istoty żyjące biegały tam i z powrotem jak gdyby błyskawice.
15 Przypatrzyłem się tym istotom żyjącym, a oto przy każdej z tych czterech istot żyjących znajdowało się na ziemi jedno koło. 16 Wygląd tych kół <i ich wykonanie> odznaczały się połyskiem tarsziszu, a wszystkie cztery miały ten sam wygląd i wydawało się, jakby były wykonane tak, że jedno koło było w drugim. 17 Mogły chodzić w czterech kierunkach; gdy zaś szły, nie odwracały się idąc. 18 Obręcz ich była ogromna; przypatrywałem się im i oto: obręcz u tych wszystkich czterech była pełna oczu4 wokoło. 19 A gdy te istoty żyjące się posuwały, także koła posuwały się razem z nimi, gdy zaś istoty podnosiły się z ziemi, podnosiły się również koła. 20 Dokądkolwiek poruszał je duch, tam szły także koła; równocześnie podnosiły się z nimi, ponieważ duch życia5 znajdował się w kołach. 21 Gdy się poruszały [te istoty], ruszały się i koła, a gdy przestawały, również i koła się zatrzymywały: gdy one podnosiły się z ziemi, koła podnosiły się również, ponieważ duch życia znajdował się w kołach. 22 Nad głowami tych istot żyjących6 było coś jakby sklepienie niebieskie, jakby kryształ lśniący, rozpostarty ponad ich głowami, ku górze. 23 Pod sklepieniem skrzydła ich były wzniesione, jedno obok drugiego; każde miało ich po dwa, którymi pokrywały swoje tułowie. 24 Gdy szły, słyszałem poszum ich skrzydeł jak szum wielu wód, jak głos Wszechmogącego7, odgłos ogłuszający jak zgiełk obozu żołnierskiego; natomiast gdy stały, skrzydła miały opuszczone. 25 Nad sklepieniem które było nad ich głowami, rozlegał się głos; gdy stały, skrzydła miały opuszczone.
26 Ponad sklepieniem, które było nad ich głowami, było coś, o miało wygląd szafiru, a miało kształt tronu, a na nim jakby zarys postaci człowieka. 27 Następnie widziałem coś jakby połysk stopu złota ze srebrem, <który wyglądał jak ogień wokół niego>. Ku górze od tego, co wyglądało jak biodra, i w dół od tego, co wyglądało jak biodra, widziałem coś, co wyglądało jak ogień, a wokół niego promieniował blask. 28 Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się ów blask dokoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej8. Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego.

 

   Nie o dziwo ta wersja interpretacji bazując na wiedzy o potędze kosmosu ( musiałbym być ignorantem aby uznawać iż w tak wielkim wszechświecie jesteśmy jedynymi inteligentnymi istotami) jest bardziej prawdopodobna niż przyjęcie istnienia boga bezosobowego. I jest przynajmniej racjonalna.

 

   Zatem zarówno bogowie sumeryjscy, jak i rozwinięci Babilońscy, po czym i póżniejszy, a pierwszy z monoteistycznych- potrzebują pracowników. Dla nich wszystkich człowiek był kimś kto będzie po prostu wykonywał pracę. Nigdy nie miałbyć dzielem jako takim, aktem łaski boga lecz wytworem boskiego lenistwa.

Czy bogom to przystoi? Czy wogóle bogowie potrzebują zatem jedzenia, picia, złota? Nie ma ku temu powodu, wszystkie te potrzeby deprecjonują status boski. Czy bogowie są więc jak ludzie i muszą spelniać fizjologiczne potrzeby. 

Czy są zatem bogami? A może są nami ale nami, którzy się wywyższyli i zechcieli aby inni dla nich pracowali.

Oczywiście monoteiści zaprzeczą głośno ale cała idea biblii zaczyna się od wskazania w edenie złota i skarbów, człowieka jako ogrodnika oraz "miłej woni dla boga" ze spalonych ciał zwierząt oddawanych mu na ofiarę.

Po co bogu twórcy ofiara? Jest twórcą. Po co mu spalone ciała zwierząt? Spalone ciała jego tworu, jego dzieła? Cóż za bóg stwarza życie aby chcieć by jakiś rolnik składał je mu na ofiarę paląc je, zarzynając? Jaki jest sens w tworzeniu takiego świata? 

I dlaczego jednym z póżniejszych wskazań w przenajświętszej księdze opowiadającej o tym bogu mamy bardzo ważny akapit ( księga wyjścia, rozdział 34, wers 20 - i nie wolno się ukazać przede Mną z pustymi rękami. Czy bóg jest aż tak nieudatny, aż tak samo niewystarczalny, iż zależny jest wręcz od darów ludzkich?

I to nie byle jakich. Kapłan religijny wyrażnie nam oznajmia czego chce bóg: Księga Wyjścia, rozdział 35

5 "Dajcie z dóbr waszych daninę dla Pana". Każdy więc, którego skłoni do tego serce, winien złożyć jako daninę dla Pana złoto, srebro, brąz, 6 purpurę fioletową i czerwoną, karmazyn, bisior oraz sierść kozią, 7 baranie skóry barwione na czerwono i skóry delfinów oraz drzewo akacjowe, 8 oliwę do świecznika, wonności do wyrobu oleju namaszczania i pachnących kadzideł, 9 kamienie onyksowe i inne drogie kamienie dla ozdobienia efodu i pektorału.

Czy chciwość rośnie wprost z posiadaniem? Kolejny raz więc zapytuję; po co bogu złoto, srebro i brąz? Po co mu baranie skóry barwione oraz skóry delfinów? Po co mu pachnące kadzidła?
Czy wszemocny bóg nie jest w stanie pstryknąć sobie palcami i to mieć? Poza tym czy potrzebuje tego do czegoś? Ale do czego skoro jest wszechmocny.
Czy bóg chcący być dobrym dla swych wiernych musi ich pozbawiać tego?

Oczywiście, że nie. Ale za to kapłan nie jest wszechmocny, jest tylko leniwym nierobem. Musi mieć co zjeść, musi mieć co pić, musi mieć komfort, musi mieć majątek aby budowac sobie potęgę, kupować ludzi w niewolę i uzależniać zołdaków od siebie.

Ta zależność istnieje od początków cywilizacji, od pierwszych mitów. Człowiek jest uczyniony dla wykonywania pracy wobec bogów i za nich. Do składania darów.

Otóż żaden "boski" bóg nie potrzebuje czlowieka ani do tego aby go karmił ani do tego aby zdobywał dla niego zloto czy kadzidło. Do niczego. Nie zmienia to jednak faktu, że w każdym micie bogowie nas potrzebują.

Co więc jest na rzeczy? Otóż bardzo prosta kwestia; kapłan religijny.

To on jest jedynym przedstawicielem słów boga i pośrednikiem. Gdy mówi wam, że Bóg chce takie i takie zwierzę na ofiarę to dlatego, że sam lubi spożywać jego konkretne części, a nie dlatego, że bóg jahwe to lubi. A Mojżesz, tak zwany pierwszy prawodawca dokładnie wszystko opisal co chce dostawać czyli co lubi zjadać. Oczywiście mówiąc, że tego chce jakiś bóg. Dla kapłana nie bedziecie pracować całe życie aby miał dobrobyt ale dla kapłana reprzentującego boga i owszem. Działa to po dziś dzień.

 

Nie trzeba być geniuszem aby domyślić się, że wszechmogący bóg, istota o największych możliwościach i absolutnie nadzwyczajna nie potrzebuje zlota i kadzidła.

Jednak zastrzaszenie i powołanie do życia blużnierstwa robi swoje.

Gangsterzy stosują przemoc na apel szefa, który twierdzi, że tak nakazuje szef, szefów. Nie on sam bo on przecież jest tu z nimi, żyje wśród nich więc niebezpieczne byłoby stawianie się w takiej sytuacji.

Zachłanność rośnie wraz z posiadaniem. W pewnym momencie już nie wystarczają kadzidła i futra. Potrzeba jedzenia, najlepszego rodzaju, wszak Mojżesz jest fanem mięsa. No i ktoś musi mu sprzątać, gotować i zamiatać. Ale najpierw pić, oj pić: 28 Nie będziesz się ociągał z [ofiarą z] obfitości zbiorów i soku wyciskanego w tłoczni. I oddasz Mi twego pierworodnego syna. (Księga Wyjścia, rozdział 22) i nie możesz sie ociągać z przyniesieniem kapłanowi soku.

I aby było jasne, jestem bardzo łaskawy i pozwalam wam wykupić niewolnika z własnego dziecka. Jakże to genialny przepis darmowej siły roboczej. I nie będziesz oddawal bogu drugiego dziecka lub trzeciego. Przecież mógłyś nie mieć drugiego lub trzeciego. Byłoby to wszak, oczywiście wciąż niewłaściwe ale przynajmniej zrozumiałe, gdyby to czwarte dziecko oddawane było na służbę do kapłana. Wszak wczesniejsze dzieci mogą wówczas pomagac rodzicom w pracy.

Ale nie, ma być pierworodne. Dlaczego? Bo pierworodne jest zawsze. Zawsze mając dzieci będziesz miał to pierwsze. Kapłan nie może pozwolić sobie na ryzyko czy czasem będziecie mieć drugie dziecko.

Księga Wyjścia 13

1 Pan tak powiedział do Mojżesza: 2 «Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. U synów Izraela do Mnie należeć będą pierwociny łona matczynego - zarówno człowiek, jak i zwierzę(...) 12 I oddasz wszelkie pierwociny łona matki dla Pana i wszelki pierwszy płód bydła, jaki będzie u ciebie; co jest rodzaju męskiego, należy do Pana. 13 Lecz pierworodny płód osła wykupisz jagnięciem, a jeślibyś nie chciał wykupić, to musisz mu złamać kark. Pierworodnych ludzi z synów twych wykupisz. 14 Gdy cię syn zapyta w przyszłości: Co to oznacza? - odpowiesz mu: Pan ręką mocną wywiódł nas z Egiptu, z domu niewoli. 15 Gdy faraon wzbraniał się nas uwolnić, Pan wybił wszystko, co pierworodne w ziemi egipskiej, zarówno pierworodne z ludzi, jak i z bydła, dlatego ofiaruję dla Pana męskie pierwociny łona matki i wykupuję pierworodnego mego syna.

Przypomina też o tym póżniej (Wyjścia 34), jednocześniej dając bardzo ważne upomnienie. 19 Wszystko pierworodne do Mnie należy, a także pierworodny samiec z bydła, wołów i owiec. 20 Pierworodnego zaś osła wykupisz głową owcy, a jeślibyś nie wykupił, złamiesz mu kark. Wykupisz też pierworodnego syna swego, i nie wolno się ukazać przede Mną z pustymi rękami.

Zgodnie z tym pierworodne zwierzę należało złożyć Bogu w ofierze, natomiast syn miał być ofiarowany na służbę w świątyni; później gdy służbę świątynną pełniły pokolenia kapłańskie, należało go wykupić.

Jak widać uśmiercanie zwierząt choćby z pwoodu nie wykupienia nikomu wyznającemu ta religię nie przeszkadza.

Precyzuje czego chce i lubi w rozdziale 18 księgi Liczb.

15 Wszystkie pierwociny łona matki, które oddają Panu ze wszystkiego ciała, począwszy od ludzi aż do bydła, będzie twoje; ludzi pierworodnych każesz wykupić, jak również wszystko pierworodne zwierząt nieczystych. 16 Wykupu dokona się w miesiąc po urodzeniu za cenę pięciu syklów srebra według wagi przybytku; sykl po dwadzieścia ger. 17 Nie każesz jednak wykupywać pierworodnego krowy, owcy i kozy: te są święte. Krew ich wylejesz na ołtarz, a tłuszcz ich spalisz w ogniu jako miłą woń dla Pana. 18 Lecz mięso ich będzie do ciebie należeć, to jest mostek z piersi, ofiarowany gestem kołysania2, i prawa łopatka będą twoje.

Pojawia się doskonały zapis niezrównanej ilośći dóbr oraz pieniedzy płynących od calej spoleczności.

Wystarczy powiedzieć czego chce niejaki bóg, aby mieć mięsiwo oraz siłę roboczą. Oczywiście masz szansę swego syna wykupić jeśli nie chcesz aby służyl on kaplanowi. Możesz być już starszy i twój syn może być Ci potrzebny do pomocy w polu, etc. Więc jeśli nie chcesz aby był on niewolnikiem to wystarczy kapłanowi zapłacić za jego wolność.

Doskonały system gangsterski. Przyjmując kilkaset tysięcy rodzin, kilkaset tysięcy dzieci i gdyby część z nich zachować do darmowej poslugi, a z części mieć pieniądze z opłaty za ich wykupienie to można nic nie robić i stworzyć niesamowite imperium.

Aby bogactwo płyneło nieustannie stosuje się opłaty za narodziny w myśl przeznaczania tego co pierworodne bogu i tworzenia konieczności oczyszczania się. Oczyszczania sie z czego? Z tego co jest naturalne, czyli z narodzin dziecka ale w umysłach kapłanów i tworzącej się religii nie jest to już naturalne. Jest to nieczystość, którą należy zmyć ofiarą.

Czterdzieści dni po narodzeniu chłopca, a osiemdziesiąt po narodzeniu dziewczynki, matka powinna przyjść do świątyni i poddać się obrzędowi oczyszczenia: „Kiedy zaś skończą się dni jej oczyszczenia po urodzeniu syna lub córki, przyniesie kapłanowi, przed wejście do Namiotu Spotkania, jednorocznego baranka na ofiarę całopalną i młodego gołębia lub synogarlicę na ofiarę przebłagalną. (...) Jeżeli zaś ona jest zbyt uboga, aby przynieść baranka, to przyniesie dwie synogarlice albo dwa młode gołębie, jednego na ofiarę całopalną i jednego na ofiarę przebłagalną. W ten sposób kapłan dokona przebłagania za nią, i będzie oczyszczona" (Księga Kapłańska, rozdział 12)

Religia tworzy przepis deprecjonowania naturalizmu życia. Staje w opozycji do narodzin, obligując nas do oczyszczania się z czegoś tak naturalnego. Z czegoś co jest ideą każdego gatunku; prokreacji.

Jezus chrystus czyli tak zwana wielka nowina, która miala odciać chrześcijan od okurutnego boga jahwe był dokładnie taki sam. Pod pretekstem zadośćuczynienia naszym grzechom i wielkiego poświecenia z życia osłabia się nas, powoduje współcierpienie, a przez to chęć zadośćuczynienia. Ale czym?

Czymś nad wyraz oczywistym.

Dzieje Apsotolskie, rozdział 4
34 Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je 35 i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów.

W następnym rozdziale tej samej księgi apostołowie zamordują parę małżonków, któzy sprzedając swój majątek nie oddali wszystkich pieniędzy apostołom.

1 Ale pewien człowiek, imieniem Ananiasz, z żoną swoją Safirą, sprzedał posiadłość 2 i za wiedzą żony odłożył sobie część zapłaty, a pewną część przyniósł i złożył u stóp Apostołów. 3 «Ananiaszu - powiedział Piotr - dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię? 4 Czy przed sprzedażą nie była twoją własnością, a po sprzedaniu czyż nie mogłeś rozporządzić tym, coś za nią otrzymał? Jakże mogłeś dopuścić myśl o takim uczynku? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu». 5 Słysząc te słowa Ananiasz padł martwy. A wszystkich, którzy tego słuchali, ogarnął wielki strach. 6 Młodsi mężczyźni wstali, owinęli go, wynieśli i pogrzebali.
7 Około trzech godzin później weszła także jego żona, nie wiedząc, co się stało. 8 «Powiedz mi - zapytał ją Piotr - czy za tyle sprzedaliście ziemię?» «Tak, za tyle» - odpowiedziała. 9 A Piotr do niej: «Dlaczego umówiliście się, aby wystawiać na próbę Ducha Pańskiego? Oto stoją w progu ci, którzy pochowali twego męża. Wyniosą też ciebie». 10 A ona upadła natychmiast u jego stóp i skonała. Gdy młodzieńcy weszli, znaleźli ją martwą. Wynieśli ją więc i pochowali obok męża. 11 Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli.

Gdy warunki nie były przychylne do uśmiercania, zawsze były stosowne do reprymendy. Reprymendy w kwestii nie zostawiania wystarczającej sumy pieniędzy. (Ewangelia wg. Łukasza, rozdzial 21)

1 Gdy podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. 2 Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, 3 i rzekł: «Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. 4 Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie».

Kapłan żeruje na ludziach, na ich pracy, na ich majątku, na kwestiach zupelnie naturalnych i wywodzących się z natury jak narodziny.

Kapłan każe poświecać wszystko na ołtarzu religii, pozwalając część z tego wykupić.

Podczas gdy jemu tak naprawdę nic się nie należy. Ale to wy, wierząc w to oddajecie jemu wszystko.

Poruszę przy okazji inną kwestię z księgi, w której tak wnikliwie kapłan ustala dobra dla siebie.

Księga Kapłańska, rozdział 27

28 Jeżeli kto poświęci co ze swej własności dla Pana jako "cherem": człowieka, bydlę albo część gruntu dziedzicznego - to ta rzecz nie będzie sprzedana ani wykupiona. Każde "cherem" jest rzeczą najświętszą dla Pana. 29 Żaden człowiek, który jest poświęcony dla Pana jako "cherem", nie może być wykupiony. Musi on być zabity.

Cherem to klątwa.

Wiemy, że oprócz 613 przepisów bóg ustanawia tak zwane kląwy w imię których możesz kogoś zabić. To taki paragraf 22 aby pozbyć się kogokolwiek. 'Cherem to kara anatemy nakładana przez sąd rabinacki na osobę, która rażąco naruszyła przykazanie (micwa) lub odmówiła podporządkowania się orzeczeniom prawnym miejscowego rabinatu; najsurowsze klątwy rzucano na denuncjatorów w czasach prześladowań. Micwa to każde z 613 przykazań, część z nich nazwana jest nakazami, część zakazami.

Jak to działalo w rzeczywistości? (księga Jozuego, rozdział 7)

11 Izrael zgrzeszył: złamali przymierze, jakie z nimi zawarłem, wzięli sobie z tego, co było obłożone klątwą - ukradli to, zataili i schowali między swoje rzeczy. (...)15 U kogo zaś znajdą rzeczy obłożone klątwą, będzie spalony wraz ze wszystkim, co do niego należy, bo złamał przymierze Pana i popełnił zbrodnię w Izraelu».

A jakże, trzeba palić swoich wybranków za taką niesubordynację. Wszak tak właśnie postępować powinien miłosierny bóg. Natomiast jak będziemy racjonalni i odrzucimy niejakiego boga to mamy jasny przykład przywłaszczenia sobie nienależnie (bez wiedzy szefów mafii i ich rozdziału) znalezionego majątku. Wszystko trzeba oddać kaplanowi.

20 Odpowiedział Akan Jozuemu: «Istotnie zgrzeszyłem przeciw Panu, Bogu Izraela. Oto co uczyniłem: 21 Ujrzałem między łupem piękny płaszcz z Szinearu, dwieście syklów srebra i pręt złoty wagi pięćdziesięciu syklów. Zapragnąłem ich i zabrałem je. Są one zakopane w ziemi na środku mego namiotu, a srebro pod nimi». 22 Wtedy wysłał Jozue posłańców, którzy pobiegli do namiotu, i rzeczywiście rzeczy te były zakopane w jego namiocie, a srebro pod nimi. 23 I zabrali je ze środka namiotu, przynieśli do Jozuego i do wszystkich Izraelitów i złożyli je przed Panem.
24 Wziął więc Jozue Akana, syna Zeracha, srebro, płaszcz i pręt złoty, jego synów i córki, jego woły, osły i owce, jego namiot i wszystko, co do niego należało. Wszyscy Izraelici im towarzyszyli. I wywiedli ich w dolinę Akor. 25 Jozue powiedział: «Jak nas wprowadziłeś w nieszczęście, tak niech dziś Pan ciebie w nieszczęście wprowadzi». I wszyscy Izraelici go ukamienowali, a ich spalili i obrzucili kamieniami.

Publiczna egzekucja wobec tego, który okrada mafię oraz ich całej rodziny. Klasyczny motyw z każdego filmu o mafii. Robienie sobie z nich przykładu aby czasem nikt więcej nie pomyślał o okradaniu mafii.

Po drodze Pan jahwe sobie szczegółowo oszacował ile kto jest wart. Oczywiście, że pieniędzy. Wasze życie to tylko wartość materialna, nic innego. To znaczy wasze życie wedle mroalności chrześcijaństwa. Wedle boga jahwe. Księga Kapłańska, rozdział 27

1 Dalej Pan powiedział do Mojżesza: 2 «Mów do Izraelitów i powiedz im: Jeżeli kto chce się uiścić ze ślubu, według twojej oceny dotyczącego jakiejś osoby wobec Pana, 3 tak będziesz oceniał: jeżeli chodzi o mężczyznę w wieku od dwudziestu do sześćdziesięciu lat, to będzie on oceniony na pięćdziesiąt syklów srebra według wagi przybytku. 4 Jeżeli chodzi o kobietę, to będzie ona oceniona na trzydzieści syklów. 5 Jeżeli chodzi o młodzież w wieku od pięciu do dwudziestu lat, to chłopiec będzie oceniony na dwadzieścia syklów, a dziewczyna na dziesięć syklów. 6 Jeżeli chodzi o dzieci w wieku od jednego miesiąca do pięciu lat, to chłopiec będzie oceniony na pięć syklów srebra, a dziewczynka na trzy sykle srebra. 7 Jeżeli chodzi o ludzi starszych w wieku od sześćdziesięciu lat wzwyż, to mężczyzna będzie oceniony na piętnaście syklów, a kobieta na dziesięć syklów. 8 Jeżeli jednak ktoś jest tak ubogi, że nie może spłacić według twego oszacowania, to postawi osobę ślubowaną przed kapłanem, a ten ją oszacuje. Według możności tego, który ślubował, kapłan ją oszacuje.

Podatki, podatki i jeszcze raz podatki, które skrupulatnie oblicza jahwe.

Jednak czy to mu przystoi? No chyba żadnemu, nawet tak podłemu bóstwu nie przystoi zajmować się pieniędzmi.

Kaplanowi jest mało. Za malo aby mieć tylko korzyść z żyjących. Kościół więc wymysla czyściec. To wynalazek tylko i wyłącznie złodziejskiego i chciwego kościoła katolickiego. Ten czyściec to tymczasowe piekło, z którego możecie wykupić swoich bliskich za żywe dary i gotówkę. Nawet dziś kapłani religijni ogłaszają takie promocje "na rok za 199 zł możesz wykupić swą duszę z czyścca. Calkowite odkupienie na rok.

A, że po drodze straszy Cię tym, że w czyśccu Twoim umarli bardzo cierpią, to zapłacisz aby zafundowac im odpoczynek od cierpienia. Jak widać, nie wieczny lecz za konkretną kwotę na konkretny czas.

 

 Dziś więc już nie musisz zarzynać biednego, niewolnnego stworzenia dla boga. Jesteś oprawcą ale ponieważ kapłan chrześcijański stał sie bardziej wyrachowany to nie chce już krwi na ołatrzu, gdyż za dużo roboty z tym. Bałagan i smród. Kapłan już woli burgery, polędwiczki w sosie. Ale nie będzie tego przyrządzal sam. Kapłan chce zatem pieniędzy. To jest jego nowoczesna ofiara. Są wygodniejsze i lżejsze; może mieć za nie co chce, a nie musi dżwigać i sprzątać.

(https://www.poganin.eu/antyteizm/prawdziwy-symbol-chrzec59bcijanstwa)

Tak już było w nowym testamencie za apostołów, którzy głosili aby sprzedawać swoje dobra, i przynosić uzyskane z tej sprzedaży pieniądze apostołom i składać u ich stóp. A jak nie oddaleś wszystkiego co uzyskaleś ze sprzedaży swojej własności to cię zabijano jak Ananiasza i Safirę. Oczywiście w przypisie to bóg zabił za nieoddanie, nie apostoł Piotr. Tym gorzej dla boga, że zabija za pieniądze. I ja mialbym uznawać go za idola.

 

 

 Na marginesie tylko zwrócę uwagę jakim barbarzyństwem cechuje się zarówno bóg jahwe jak i chrześcijaństwo wyrosłe na ofiarach ze zwierząt i reformujące się na ostateczną ofiarę z syna boga czyli człowieczą, która to staje się obrzędem zjadania jego ciała i picia jego krwi. (obrzęd teofagii, iście zresztą Pogański, wywodzący się z Mitranizmu)

 

Żadna z religii wyrosłych na starym testamencie nie chciała dobra i braku krwiożerczości; żadna nie powiedziała- jedz to oto jabłko jak chce matka ziemia.

Nie. One odebrały Ci matkę ziemię i dały boga ojca; a on rozmiłował się we krwii zarzynaniu niewinnych istot ku jego czci.

 

 


Żyjemy w epoce ryb. W epoce oszustw; dotyczy to banków, rzadów, edukacji, religii, żywności, a nawet sportu. I nie chodzi tylko o to, że oszustwo jest niskie moralnie ale o to, że od ponad 20 wieków kantowanie i krótkowzroczność narobiły jedynie szkód.

Epoka ryb to degenerująca ludzkość epoka wiary i deprecjonowania tu i teraz na rzecz tam i póżniej.

 

Mógłbym zestawić to przez pryzmat perspektywy wieków od nastania chrześcijaństwa. I mamy tak oto niemal cały czas epoki Ryb jako istne ziemskie inferno poczynione ludzką intencją. Możemy już dziś spokojnie stwierdzić, iż owa opresyjna mentalność - z jaką Europejczycy podbili Amerykę - nie tyczy się jedynie ludzkiej epoki renesansu lecz kosmicznej epoki Ryb.

 

Podporządkowywanie sobie ludzi to zatem typowa mentalnośc idei Ryb "ja wierzę", a skoro ja wierzę to Ty musisz uwierzyć, a jak nie uwierzysz to zginiesz.

 

Wkraczając w kolejne milenium można było chcieć myśleć o eweolucji świadomości. Tak się nie stało. Nie chcę jednak tutaj mówić o ludzkości jako takiej. Opowiedziałem o tym w Sokratesie w trzech aktach (https://www.poganin.eu/antyteizm/sokrates-w-trzech-aktach)

 

Co jeśli wszystko dziś jest warunkowaniem kulturowym świata stworzonego na opak. I to przez tego samego kapłana, który ewoluując w swych mitach odrzuca boginie i zastępuje je bogiem z wielkim kutasem. Innymy słowy, wielką szowinistyczną świnią.

Judaizm i chrześcijaństwo to absolutny patriarchat. Islam to szariat.

 

Kobieta dopiero w trzecim etapie stworzenia. Najpierw mężczyzna z gliny na podobieństwo boże, póżniej zwierzęta dla pomocy mu, a na końcu kobieta dla rozładowania napiecia. I to podtrzymywane jest do dziś dnia. W dogmacie wszystkich trzech religii monoteistycznych wywodzących się od boga starotestamentowego kobieta jest przedmiotem seksualnym i mikserem kuchennym. Jej powinności to rodzić i służyć mężczyżnie. https://www.poganin.eu/antyteizm/wartoc59bc

 

Wiemy już, że z tego samego Edenu, w kórym Sumer umiejscowił Boginie i Bogów wyelowuował po czasie tylko jeden bóg; najgorszy. Najmniej rozumny, najbardziej podły, najbardziej bezwględny, ale jednak przez wieki z powodu epoki oszóstw uznawany za wspaniałomyslnego i miłosiernego. Twórca świata, w którym jedno w bólu zjada drugie. Tak jakby ten bóg nie umiał inaczej. Ale przecież jest wszechmocny więc musiał umieć. Więc nie chciał inaczej. Cóż za ptoworny świat potwornego boga.

Bóg więc stwarza ludzi i wyrzuca ich z ogrodu skazując na cierpienie. Po czasie podobają mu się ofiary, które składa dla niego Abel. Ofiary ze zwierząt. Rozkoszuje się w smrodzie spalonych ciał nazywając to miłą wonią. Na dary Kaina z plonów nawet nie patrzy. Bóg jest więc krwiożerczy. Następnie po niespełna 1700 latach topi całą ludzkość ocalając jedną rodzinę. Ta rodzina też ma za zadanie uratować po jednym osobniku z każdego gatunku zwierząt. Gdy kończy się potop zadowolona rodzina, po tym jak bóg utopił świat kierując się dziwną logiką dziękuje mu. W podzięce spala kilka zwierząt czyniąc akt ich ratowania na polecenie boga głupim i bezsensownym. Ale bóg jest rad. Znów czuje "miłą woń", która to zawsze wparwia go w dobry nastrój i wówczas łagodnieje i przebacza ludziom. 

https://www.poganin.eu/antyteizm/bog-elizabeth-czyli-bas-o-ogrodzie

 

 

Następnie wybiera nadzikszych z okolicy ludzi i im się ukazuje. Zaczyna od nocnego pojedynku z Jakubem, który trwał calą noc i bóg nie wygrał. Księga Rodzaju, rozdział 32 (25-29)

„Gdy zaś wrócił i został sam jeden, ktoś zmagał się z nim aż do wschodu jutrzenki, a widząc, że nie może go pokonać, dotknął jego stawu biodrowego i wywichnął Jakubowi ten staw podczas zmagania się z nim. A wreszcie rzekł: «Puść mnie, bo już wschodzi zorza!» Jakub odpowiedział: «Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!» Wtedy [tamten] go zapytał: «Jakie masz imię?» On zaś rzekł: «Jakub». Powiedział: «Odtąd nie będziesz się zwał Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi, i zwyciężyłeś" Potem Jakub rzekł: «Powiedz mi, proszę, jakie jest Twe imię?»Ale on odpowiedział: «Czemu pytasz mnie o imię?» - i pobłogosławił go na owym miejscu. Jakub dał temu miejscu nazwę Penuel, mówiąc: «Mimo że widziałem Boga twarzą w twarz, jednak ocaliłem me życie»."

Potężny Bóg jahwe zmagał się ze słabiakiem i nie był w stanie go pokonać przez całą noc.

Więc jeśli teraz zastanowisz się nad tym dlaczego świat jest podłym miejscem gdzie jest mnóstwo zła i ono w zasadzie triumfuje, to możesz sobie odpowiedzieć. Dlatego, że bóg chrześcijański jest słabiakiem, a w zasadzie to nic nie może. I tak naprawdę to on jest złem.

W dodatku układa się i preferuje oszustów, amoralnych dupków, rozpustników i tchórzy. Jednak jak to w życiu; swoi trzymają ze swoimi.

Pomijając paru następnych degeneratów, z których jedni gwałcili własne dzieci, inni kupczyli ciałem własnej żony i chcieli mordować własnego syna na ofiarę dla boga, bóg wybiera największego ze zwyrodnialców. Tego, który stoi po jego prawicy w królestwie niebieskim wraz z Eliaszem i Chrystusem; Mojżesza. Jest to główna postać tych religii. I ich prawodawca. To on spisał między innymi dekalog. 

Z moralnego punktu widzenia jest to niesamowity degenerat, który wprowadził pierwszu holocaust, gwałcił hurtowo małe dziewczynki, wyrzynał miasta i narody, a nawet swoich. https://www.poganin.eu/antyteizm/degenerat

Zdegenerowany moralnie bóg może wybierać jedynie zdegenerowanych moralnie ludzi do reprezentowania go.

 

Jednak stać go na więcej; wydaje na świat swego syna, którego pozwala zabić za grzechy ludzi, którym i tak tylko on może przebaczyć. Zatem jest jego syn swoistą ofiarą ludzką złożoną dla niego samego. Psychol to stwierdzenie zbyt łagodne.

 

 

   Do roboty znów biorą się kapłani. Mają ku temu okazję. Niejaki Jan z Gamalli, zelocki terrorysta, który wjechał na ośle do Jerozolimy podaje się za mesjasza zgodnie z proroctwem Hebrajskim. Ginie jako bandyta, gdyż takim był; dowodził sykariuszami, brutalnymi nożownikami, którzy wywlekali wnętrzności żołnierzy rzymskich.

Jego śmierć łącząc z paplaniną hebrajskiego mesjanizmu wykorzystuje bardzo zawistny człowiek. Żyd, którego nie lubili zydzi, gdyż kolaborował z rzymianami.

Na scenie pojawia się handlarz namiotami, Szaweł zwany póżniej świętym pawłem. To on jest twórcą chrześcijaństwa i autorem jego treści. 

Jest autorem największej ilości ksiąg w nowym testamencie. Treść wynikająca z tych ksiąg jest tak urągająca zdrowej myśli i inteligencji, a nawet samej przyzwoitości, iż u rozumnego człowieka wywołuje konsternację.

Paweł był odrzutkiem ludzkim

Miał wszystkie choroby jakie wówczas mogły się go czepić. Miał garb, miał krzywy kręgosłup, był impotentem, miał krzywe nogi, mial podagrę, pólpasiec, epilepsję, i wiele innych.

Sam o sobie mówił, że jego bytowanie na ziemi to zemsta poronionego płodu.

Podejrzewa się, że z tego powodu chrześcijaństwo jest tak restrykcyjne wobec spraw cielesnych. Taka zemsta nieudanego miotu, zemsta chorowitej karykatury ludzkiej wobec tego co silne, wzniosłe, zdrowe. I ta frustracja, ta zemsta małostkowości zbudowała wasz światopogląd wyznawany dziś. 

To pierwotna obsesja chrześcijaństwa wobec seksu, która rozwijała się w kościele i póżniej. To małość stwórcy tej religii jako niesprawnego czlowieka zatruło ją.

Osobiste nauki pawła oraz jego megalomania dają upust swojego bełkotu w 1 i 2 Liście do Koryntian.

Pomijając absurdalny bełkot i mizoginizm wystarczy pokazać z kim mamy do czynienie.

7 Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki: tak mówi paweł, a objaśnienia teologów nam jeszcze wskazują, że to nic innego jak charyzma "jak i ja" - tzn. aby żyli jak Paweł w celibacie czy dziewictwie; "dar" = charyzmat."

Sedno nauk chrześcijańskich to nienawiść do tego co naturalne. Do tego co jest sensem natury czyli prokreacji.

Całe chrześcijaństwo występuje przeciw temu. Celibat czy dziewictwo przynosi tylko jeden efekt; brak prokreacji czyli koniec gatunku.

W takim przypadku jakąkolwiek sobie świętość zbudujecie ludzie, jakkolwiek zakłamiecie to nazywając to zbędnie czystością, jakkolwiej oburzycie się na cenienie naszej cielesności wydajecie wyrok na człowieka. Wyrok nie istnienia.

Jednak w tym miejscu z gorliwością wskażę wam słuszność praktykowania tych nauk; wszak przestrzegając ich nie możecie się mnożyć.

1 list do koryntian, rozdział 7

71 Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą. 2 Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. 3 Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. 4 Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. 5 Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan. 6 To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu

3 Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa - Bóg. (1 list do koryntian, rozdział 11)

Drogie Panie, abyście pamiętały tylko o tym, że jesteście najniżej w łańcuchu pokarmowym.

6 Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swe włosy! Jeśli natomiast hańbi kobietę to, że jest ostrzyżona lub ogolona, niechże nakrywa głowę! 7 Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. 8 To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. 9 Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. 10 Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania, ze względu na aniołów.

Nieudatny mężczyzna tworzy treść chrześcijaństwa, wynosząc na piedestał terrorystę Jana z Gamalii (historycznie), który okrzyknięty zostaje mesjaszem i królem żydowskim i staje się jezusem chrystusem.

Dwa świadectwa resentymentu zostają głównymi postaciami chrześcijaństwa powołując również trzecie moralne dno jakim jest bóg jahwe.

Z całej tej księgi, z całej biblii czyli zarówno ze starego i nowego testementu dudni echem nienawiśc do tego co światłe, wzniosłe, dobre, silne, naturalne, czyste, niezależne, wysokie, nieskalane, wolne.

To zawiść i małość stworzyła tak prześladujące wszystko co naturalne nauki religii chrześcijańskiej.

https://www.poganin.eu/antyteizm/jezus-chrystus-czyli-mitra

 

 

   Bóg jahwe więc pogrzebuje Sumeryjskie i Babilońskie boginie. Ich mnogość. Chce rządzić niepodzielnie. Wdraża przez Mojżesza do życia 613 przepisów jak masz postępować. W 27 miejscach nakazuje zabijać. Wychodzi na to, że zabić możesz w zasadzie każdego. Paragraf zawsze sie znajdzie.

Daje światu też swego syna ogłaszając dla świata wielką i dobrą nowinę. Groteskowe to skoro przez następne dwa tysiące lat jest gorzej i brutalniej niż było kiedykolwiek przedtem. Bardziej groteskowe, że z powodu głosicieli i przedstawicieli tej nowiny. To chrześcijanie stoją na czele popełnionej ilości zbrodni. I brutalności w ich popełnianiu, marnotrwaiąc wiele zasobów i wysiłku aby opracować metodykę tortur i narzędzi do tortur. Mógłbym się zaśmiać, że to jedyna technologia kościoła katolickiego; maszyny do zadawania intencjonalnego, niewyobrażalnego bólu. I jedyna nauka; nauczyć się zadawać większy ból.

Przy czym wówczas i dziś tą doktrynę czyli religię chrześcijańską, na która powoływał i powołuje się kościół katolicki podaje się nam za wartościową i dobrą.

Dlatego, że -  jak napsiałem wczesniej - żyjemy w epoce oszustw. Wszystko w zasadzie jest na opak. Dobro zamienia się w bogobojność, moralność w blużnierstwo. Jesteśmy okłamani nawet w takiej kwestii jak ludzka dieta.

 

   Mojżesz jako w zasadzie pierwszy kapłan układa sobie świat pod siebie. Liczy się władza czyli bogactwo, niewolnicy i niewolnice czyli seks oraz obżarstwo czyli niezliczona ilość zwierząt jako ofiary, zjadanych przez kapłana. 

15 Wszystkie pierwociny łona matki, które oddają Panu ze wszystkiego ciała, począwszy od ludzi aż do bydła, będzie twoje; ludzi pierworodnych każesz wykupić, jak również wszystko pierworodne zwierząt nieczystych. 16 Wykupu dokona się w miesiąc po urodzeniu za cenę pięciu syklów srebra według wagi przybytku; sykl po dwadzieścia ger. 17 Nie każesz jednak wykupywać pierworodnego krowy, owcy i kozy: te są święte. Krew ich wylejesz na ołtarz, a tłuszcz ich spalisz w ogniu jako miłą woń dla Pana. 18 Lecz mięso ich będzie do ciebie należeć, to jest mostek z piersi, ofiarowany gestem kołysania2, i prawa łopatka będą twoje.

W tej religii świętymi zwierzętami są te które są najsmaczniejsze. Te, które zarzniejsz na ołatarzu. Nieczyste czyli te nie święte zabijesz poza ołatrzem.

Toż to jedna wielka rzeżnia.

 

 

   Pojawia się syn i umiera. Ludzie uważający się dziś za inetligentnych i cywilizowanych są tym zachwyceni, że ich bóg poświęcił samemu sobie swego syna, też boga. Cóż za wspaniały pomysł.

Szaweł czyli paweł bierze się do roboty. I przeinacza wszystko tworząc nową religię mająca przynieść mu korzyści.

Dziś liczą się jedynie ewangelie kanoniczne, których są cztery. Ale czy wiecie, że istnieje i piąta ewangelia?

I czy wiecie, że jest przeciwnością tych czterech? A wiecie dlaczego? Bo tą zajmowali się mędrcy i myśliciele, a nie kapłani.

 

   Przedstawiona Ewangelia różni się przede wszystkim w dwóch rzeczach od znanych dotychczas: Miłością do zwierząt i żądaniem powstrzymania się od mięsa, oraz w nauce o odrodzeniu.

W naszym stuleciu uważa się te sprawy za mniej ważne, poboczne i trudno jest niektórym uwierzyć, że mityczny Chrystus przywiązywał do tego duże znaczenie.

Jeśli natomiast przestudiujemy zachowane pisma z tamtych lat rzuca się w oczy konsekwentne odrzucenie wszelkiego pożywienia pochodzenia zwierzęcego. Do tego dochodzi jeszcze odrzucenie ofiar zwierząt i miłość różnych świętych do zwierząt jako towarzyszy.

Przypomnijmy sobie tylko Św. Hieronima, który mieszkał z dwoma lwami w jaskini lub Świętego Franciszka z Asyżu, który uwolnił gołębie, oswoił wilka i wygłaszał kazania do ryb!
Chcemy dać kilka historycznych świadectw, które udowodnią, że całe wczesne chrześcijaństwo ściśle przestrzegało całkowitego wyrzeczenia się mięsa.

Najpierw coś o eseńczykach, których założenia są bardzo podobne do głoszonych przez Chrystusa prezentowanego jako mnicha. Chociaż nie da się wykazać bezpośredniego związku z Jezusem, wykazuje to co wiemy o nich, że idea powstrzymania się od mięsa była wtedy powszechnie głoszona i bardziej oczywista i zrozumiana niż dzisiaj.
Pliniusz nazywa eseńczyków "gens aeterna" wiecznym gatunkiem. Własnie z powodu weganizmu.
Hipolit, autor "Philosophhumana"  powiedział o nich, że według ich nauki o wierze są najstarszym narodem Ziemi.

Najlepiej zna eseńczyków Józef Flawiusz {Vita II), który w młodości spędził trzy lata pod nadzorem pewnego wierzącego starca imieniem Banos, który był eseńczykiem bądź nazareńczykiem. Jan Chrzciciel był również nazareńczykiem.
"Sposób ich życia podobny jest do tego, jakiego Pitagoras nauczał Hellenów", dodaje Józef. "Wspólnota majątkowa, bezżeństwo, powstrzymywanie się od mięsa i krwawych ofiar były im właściwe; nosili białe szaty lniane - znali magię, teurgię i symbolikę liczb."


Chrześcijańscy eseńczycy są gorliwcami praw mozaistycznych i dlatego są przeciwnikami Pawła; ofiarnictwo określili oni jako podstawowe zło religii, a zniesienie jego jako zadanie Jezusa, którego czcili jako człowieczego proroka; miejsca Biblii, które podają przepisy ofiar, uznali za późniejsze fałszerstwa, czcili świątynię, ale nie wchodzili do niej ze względu na składane tam ofiary i uznali wszelkie pożywienie zwierzęce za bezbożne i sprzeczne z naturą. Tak opisuje ich Epifaniusz w "Clemantynach".

"Galilejska prostota panowała w ich kręgu. Uczniowie zaspokajali swój głód ziarnem, które palcami wydłubywali z kłosów, a w ostatnim czasie ograniczyli się do czystych potraw roślinnych, jak to wiarogodnie podają Piotr, Mateusz i Jan. Jakub; brat Pana, żywił się nasionami i roślinami i nie dotykał ani mięsa, ani wina ".

 

Klemens z Aleksandrii żył w latach 150-220 i uchodzi za twórcę aleksandryjskiej szkoły teologicznej. We wszystkich swoich pismach występuje on przeciwko nieumiarkowaniu i przeciw jedzącym mięso:
"Niektórzy ludzie żyją, aby jeść jak zwierzęta, Ale Nauczyciel poleca nam, aby jeść, żeby żyć. Gdyż ani jedzenie nie jest naszą sprawą, ani zadowolenie - celem. Dlatego należy dokonać wyboru w pożywieniu, musi ono być proste i nie podniecające, tak jak dla prostych i nie zepsutych dzieci ma służyć utrzymaniu przy życiu a nie zbytkowi. Bogaci nie poznali jeszcze, że Bóg zaopatruje stworzenia Swe w jedzenie i picie nie dla radości, lecz dla utrzymania i że ciało dlatego z nadmiaru potraw nie odnosi żadnej korzyści. Przeciwnie ci są najsilniejsi, najzdrowsi i najszlachetniejsi, którzy spożywają umiarkowaną strawę. Całkiem nienaturalnie i nieludzko jest paść się jak bydło i karmić się dla śmierci. (...) Wydaje się, że to wskazywał także Chrystus, gdy błogosławił chleby i gotowe dania, czym nakarmił swych uczniów i dał piękny przykład prostej diety.

Powinniśmy się wystrzegać takich środków spożycia, które fałszują nasz głód i pobudzają nas do jedzenia bez głodu. Czyż nie ma między prostymi dużej różnorodności zdrowych potraw? - Jarzyny, korzenie, oliwki, zioła, mleko, ser, owoce i różne suszone środki odżywcze.
I z artykułów spożywczych należy wybierać te, które bez użycia ognia można spożywać, gdyż są zawsze gotowe i są najprostsze. Według tego żył apostoł Mateusz ziarnem, owocami o twardej łupinie i jarzynami bez mięsa. A Jan, który najbardziej doskonalił się w umiarkowanym jedzeniu, jadł młode pączki i dziki miód.

Twierdzi się również, że ciało dzieci przez wstrzemięźliwą dietę rośnie prawidłowo i tym samym Duch, który przenika wzrastające ciało, nie będzie zahamowany nadmiernymi potrawami i powstrzymywany w swobodnym rozwoju (...)

Ciało, które obciążone zostaje potrawami mięsnymi, nękane jest chorobami, umiarkowany tryb życia czyni je zdrowsze i silniejsze i ucina korzenie zła. Opary potraw mięsnych zaciemniają światła ducha. Obojętne jakiego rodzaju potrawami mięsnymi napełniony zostaje żołądek, powoduje to nieczyste ruchy, dusza zostaje zagłuszona pod ciężarem pożywienia, traci panowanie i zdolność myślenia.
Tak długo jak się żyje umiarkowanie, mnoży się szczęście domu, zwierzęta będą znajdować się w bezpieczeństwie, nie będzie przelewana krew, zwierzęta nie będą zabijane. Kuchenne noże będą bezużyteczne, stół będzie pokryty owocami, które daje natura i można się tym zadowolić.

Jan Chrzciciel nie miał ani łóżka, ani stołu, ani dziedzictwa, ani wołu, ani zboża, ani piekarza, ani żadnych koniecznych potrzeb życiowych, dlatego zdobył pochwałę, której udzielił mu Syn Boży, że jest największy z ludzi.
Jeśli kochasz mięso i tuczysz swoje ciało, Duch twój staje się ociężały, tłuszcz, który osadza się z mięsa, osłabia siły Ducha. Czy nie gardzisz tymi szkodliwymi potrawami mięsnymi?
Trudno jest kochać cnoty, jeśli się cieszy potrawami mięsnymi i ucztami" .

Grzegorz z Nazjansu był przyjacielem Bazylego. Jako ojciec Kościoła z Kapadocji okazał się nie tylko zdolny jako praktyczny duchowny, ale i był znany jako myśliciel i pisarz i z tego powodu otrzymał przydomek "teolog".
Mówi on: "Proście Boga o chleb; który jest konieczny do utrzymania przy życiu, gdyż pozostałe jest tylko wynalezione przez tych, którzy lubują się w ucztach i zabawach wieku tego i należy do tego gatunku, który rozsiany jest wzdłuż drogi. Siewem dobrego ojca jest pszenica, z której piecze chleb, a luksus potraw mięsnych jest kąkol, który rośnie w pszenicy.
Tak samo ludzie uwikłani w trosce o próżne rzeczy stają się bezużyteczni, o ile ich dusza tylko tym jest zajęta. Ucztowania z potrawami mięsnymi są haniebną nieprawością i życzę, abyście przede wszystkim starali się podawać waszej duszy pożywienie, które posiada wieczną trwałość"

   Reasumując? Badajac pisma wniosek nasuwa sie sam. Wczesna idea chrześcijaństwa to nurt eseńczyków, który to umarł w ośrodku Jerozolimskim gdzie rozwijał się bardzo krótko. Chrześcijaństwo jakie znamy od początków jego zalegalizowania aż po dziś dzień to doktryna powstała w ośrodku w Antiachi redagowana przez Szawła. Nie ma nic wspólnego z pierwotną filozofią chrześcijan, a i wręcz jest jej przeciwstawna w każdym aspekcie. (https://www.poganin.eu/antyteizm/sokrates-w-trzech-aktach)

 

   Religia to więc niejakie objawienie w dość okreslonym czasie, w określonym rejonie i tylko kilku ludziom. Przy czym podkreslić należy, że zgodnie z tym co orzekł Jan w swojej Ewangelii, rozdział 1 "Boga nigdy nikt nie widział".

I na podstawie opinii kilku obych mi ludzi mam iść w kierunku jaki mi oni zaplanowali i postępować 3800 lat póżniej tak samo jak chciał tego obcy mi człowiek uważajacy, że na dymiącym wulkanie spisuje od boga jakieś prawa. Goście rozmawiają zatem z bogiem. To znaczy mówią do czegoś co wydaje się, że mówi do nich. Mojżesz do gorejącogo krzaka, jakub w nocnych majakach ma wrażenie, że bije się z bogiem. Abraham słyszy głos, który nakazuje mu wypatroszyc syna. I zabiera się do wykonania urojonej namowy.

Zatem cały ambaras z wiarą w boga rozbija się w zasadzie na tym czy uwierzę tym facetom. Czy uwierzę zdegenerowanym facetom, którzy gwałcili własne dzieci, niewolili ludzi, dręczyli ich i również gwałcili, kupczyli ciałem swej żony, chcieli zabić własne dziecko pod sugestią majaku czy też wyrzynali całe narody, a do seksualnej niewoli brali dzieci poniżej 12 roku życia.

Czy was popierdoliło?

 

- wmawiasz mi, że ten wicher, który wieje z płaskowyżu nie jest wichrem wiejącym każdego dnia od żyć moich przodków, którzy wiedzę o nim przekazywali potomnym? Ty chcesz mi wmówić, że ten wicher i ten cykliczny deszcz są tworem jakiegoś "niego" i jego łaską za coś co niby robimy? I że ty go zobaczyles?

- tak

- czy możesz mi go zatem pokazać?

- nie. Nie każdy może go zobaczyć

 - więc to nie kwestia w tym, że mam uwierzyć w niego lecz kwestia w tym że mam uwierzyć tobie.

 Ot, i cała to religia. Doktryna, w której macie iść w kierunku wyznaczonym wam przez obcych i dawnych ludzi. Mniej wiedzących, mniej rozwiniętych. I nie można tego zmienić bo to boski plan, a boskiej woli nie należy zmieniać. A my bez względu na upływający czas mamy być tylko jej wykonawcami.

 

 

 

 

Chryzostom - jak wspomnieliśmy - pędził długi czas surowe życie pustelnika i prowadził również w ciągu całego pozostałego życia najprostsze i najsurowsze życie. Tę prostą i bezmięsną dietę poleca kilkakrotnie w swych pismach, w swej złotej księdze, również i młodzieży.
Opisuje on życie, jakie on sam i jego mnisi prowadzili, następująco:
"Nie płyną tu strumienie krwi, mięso nie jest tu ćwiartowane, smaczne potrawy i ciężka głowa jest tym mnichom nie znana. Nie czuje się tu okropnych zapachów potraw mięsnych, czy nieprzyjemne wonie kuchni i nie słychać hałasów ani wrzawy. Spożywa się tylko chleb, który zdobywany jest własną pracą i wodę, której dostarcza czyste źródło. Jeśli życzy się wyjątkowo obfitego posiłku, składa się on z owoców i spożywany jest z większym smakiem niż królewskie dania.
Wy jednakże dążycie drogą wieków i zwyczajem tygrysów, ale ich natura skazała na spożywanie mięsa, podczas gdy nas Bóg wyposażył rozumną mową i zmysłem sprawiedliwości. A mimo to staliśmy się gorsi niż dzikie zwierzęta!"

 

 

 

stanął i obrócił sę wokół siebie. Tam gdzie zaczynał po chwili tam i kończył. Siebie nazwał osią. Obrót nazwał okręgiem.

 

Matko, przyjmij mnie na powrót.

- wracaj synu

choćbym kroczył ciemną doliną zła się nie ulęknę bo ty jesteś ze mną.

- ja mieszkam w ciemnej dolinie sukinsynu.

 

 

im więcej rozumiemy, tym niej się boimy.

 

Zaloguj się