Adam

To jest Adam, apostoł z Psiego Pola

To jest Adam, apostoł z Psiego Pola

 

   Wychodzę z samochodu i podążam przez dziedziniec ryneczku. Jest jakies święto więc generalnie pustki. Jedna osoba krzatąta się przed miejscem, do którego zmierzam. Wygląda jakby rozdawała ulotki ale w rękach nie ma ulotek.
Zaczepia mnie.
- porozmawiamy o naukach Jezusa?
Patrzę na nią trochę z litością ale niby czemu miałbym litować się nad ludźmi, którzy sami sobie to robią.
- nie, dziękuję - omijam ją – jestem ateistą - chcę wejść do firmy ale zatrzymuje mnie głosem.
- pomodlę się o Pana.


Odwracam się. Patrzę na nią ciężko. Jest piękna jesień z dala od ludzi.
- dlaczego? – mój glos chyba ją trochę deprymuje ale jest cała roześmiana, pewna siebie jak człowiek na narkotykach. Fajnie mają Ci wierzący – Dlaczego akurat za mnie?
- Dlaczego nie – uśmiecha się tajemniczo.
- Proszę pozwolić mi to zrozumieć – robię dwa kroki ku niej – mam na sobie nie najtańsze ciuchy co widać, jestem dobrze odżywiony, nawet parę kilo za dużo co też widać. Wysiadłem właśnie z niezłego auta, a Pani chce się modlić za mnie. Skąd taki zaszczyt?


Przechyla głowę nieco w bok aby dobrze zrozumieć mój ton lecz nie daję jej odpowiedzieć.
- Chce Pani zawracać głowę swojemu bogu aby modlić się za człowieka, któremu nie doskwiera w zasadzie nic. Czy nie szkoda jego czasu aby zawracać mu głowę mną? Bo o ile dobrze pamiętam to część ludzkości umiera z głodu, z pragnienia, od zbrodni innej części ludzkości, gwałtów, z zimna i niedostatku. Świat w ogóle w znacznej części jest gównianym miejscem. Może lepiej nie absorbować boga moją osobą. Osobą, której jednak nic nie dolega. Nie uważa Pani?
- Bóg jest wszechmocny, ma czas dla wszystkich – mówi z przekonaniem ale bez namysłu.
- no nie bardzo proszę Pani, bo rzeczy o których wspomniałem się dzieją. To są fakty. Bóg z tym nic nie robi. Łaskawie można byłoby dać mu szanse i powiedzieć, że jest bardzo zajęty bo tyle zła na świecie i on biega od jednego do drugiego aby z tym walczyć. Jednak Pani mimo tego, że jest przepracowany, że brak mu czasu na głodnych, torturowanych, prześladowanych, gwałconych, mordowanych chce zawrócić mu głowę aby spojrzał na mnie. Jak ma Pani na imię?
- Anna – odparła pospiesznie.
- Pani Anna zawraca głowę bogu aby spojrzał na nie cierpiącego niedostatku filipa. Ot, tak. Albo jest Pani niezłą szychą skoro Pani wie, że przerwie swoją ciężką pracę i wysłucha Pani albo Pani mocno w to wierzy. Proszę nie odpowiadać, przecież wiemy, że o wiarę chodzi. Ale jaką trzeba być megalomanką aby uważać, ze bóg mając tyle roboty, mając tyle zła dookoła, tylu biednych, mordowanych, potrzebujących pomocy, że ten bóg zatrzyma się i zwróci uwagę na panią.

Na Panią, która chce mu powiedzieć, jahwe modlę się za tego tutaj. Ma kurtke Uf pro, za ponad tysiąc złotych, zegarek, za ponad 3 tysiące, jeżdi cadillaciem ale modle się za niego. To znaczy, trzeba się za niego pomodlić i robię to ja, Anna z polski, z zadupia kosmosu. Tu nie ma wojny, w zasadzie jest katofaszyzm ale to dobrze, wierzącym krzywdzą się nie dzieje. Nie, gość nie umiera na raka, wygląda zdrowo generalnie, no może trochę siwa broda. Chce mi Pani wymodlić abym nie siwiał?
Nic nie powiedziała, patrzyła na mnie nieco zaczarowana.
- Czy ja mogę odstąpić swój czas u boga jakiemuś choremu dziecku z oddziału onkologicznego? Bardzo proszę Pani Anno. Oddaję, świadomie. Proszę się za mnie nie modlić. Oddaję swoją modlitwę za dzieciaka, co Pani na to?
- ale tu nie chodzi o…
- tak, tu nie chodzi o - przerwałem jej – o potrzebującego. Nie chodzi o umierającego, o głodującego, o spraginego, o uciemieżnionego. Chodzi tylko o niewiernego. Boga nie interesują umierający i cierpiący chrześcijanie. Oni są chrześcijanami. Panią nie obchodzą chrześcijanie, oni już wierzą. Ale za to wolno biegająca po łące dusza, dusza wyrwana z menażerii chrześcijaństwa to taki smakoiwty kąsek. Więc o to Pani się chce pomodlić? O nawrócenie innowiercy? O schrystianizowanie poganina?
To da Pani poczucie spełnienia? Radość? Zapewni miejscówkę u boga? Nawrócenie niewiernego?
- każdy kto przyjmie nauki Jezusa będzie zbawiony
- ja nie potrzebuję zbawienia. Potrzebuję tylko spokoju od was wszystkich sprzedających boga. Mnie nie trzeba zbawiać od świata, czuję się tu dobrze i jest mi tu dobrze. Lubie zapach siana, krople deszczu na moich policzkach i powiew wiatru we włosach. Oczy moich bliskich zwierząt i widok wolnych zwierząt. Lubię skrzypienie śniegu pod butami. Nie lubie za to akwizytorów boga, jego zimnych domów, krzyży na ulicach i waszej ignorancji na to co was otacza i na to co doczesne. Bo liczy się dla was tylko zbawienie i kroleswto niebieskie. Więc idźcie już do niego. Nie zwlekajcie.
Wracajac jednak do meritum, proszę modlić się za chorych, głodnych, uciśnionych, cierpiących. To być może oni potzrebują tych modłów jeśli wierzą i poczują się z tym lepiej. Ale najskuteczniej będzie jak pomodli się pani o to aby bóg się obudził i skoro jest wszechmocny pomógł po prostu.

Wtedy swiat będzie lepszy i może nie trzeba będzie się tyle modlić. A może w ogóle proszę przestać się modlić tylko działać. Dla przykładu działac aktywnie aby kościół sprzedał bogactwa, złote trony, ołtarze, kielichy, wszystko i namacalnie pomógł zwalczyć głód, niedostatek i wspomógł szpitale. Czyż to działanie nie byłoby słuszne? – wyglądała na nieobecną więc mówiłem dalej – byłoby. Ale przecież nie o to chodzi aby pomóc, prawda?


Wciąż milczała. Nie walczyła ze sobą ale z pewnością musiała coś w sobie zaakceptować.
- kończąc nasze miłe spotkanie, od kiedy w ogóle należy sprzedawać jezusa na ulicy?
- Dwunastu apostołow wyszło do ludzi aby szerzyć jego nauki – ocknęła się z uśmiechem.
- tak, faceci zostawili swoje żony, swoje dzieci, jeden z nich aż ośmioro i poszli w długą. Poszli włoczyć się z jezusem, pić wino i podrywać dziewki. Czyż to nie lepsze niż siedzieć w domu i tyrać cały dzień jako rybak aby wyżywić rodzinę? Pieprzyć rodzinę, idę się włoczyć i chlac wino. A ktoś w ogóle przejmuje się co się stało z tymi zosatwionymi na pastwę losu żonami i dziećmi?

No jasne, że nie. Bo niby kogo to obchodzi. Nie liczy się życie dzieci lecz sprzedawanie wiary. Za to trzeba chwalić i brac przykład z gości, hipisów, którzy chleją, wloczą się i niczym nie przejmują.

Pokaże Pani takiego – przysuwam się do niej i wskazuję ręką na laweczkę nieopodal – to Adam. Przepraszam, apostoł Adam. Olał bliskich, przepil mieszkanie, codziennie chodzi w łachmanach głosząc swoje nauki o tym jak kupic wino bez pracowania. Udaje mu się. Zamienia nicniemanie w wino. Nikt nie pyta Adama, gdzie jego dzieci i żona. Nie przystoi Adama o to pytać. Jaki jest apostoł Adam każdy widzi. Włoczy się po okolicy. Jest dobry i być może za 2000 lat ktoś będzie podawał go za przykład odpowiedniego człowieka, czyli jakim być mężczyzną. Tak jak wychwala się apostołów i Jezusa, gości, którzy byli jak Adam; leniami, żulami, pod wpływem alkoholu pierdolili głupoty, niczym się nie przejmowali, wpierniczali szarańczę, zapomnieli co to dom, rodzina, dzieci. Gdyby się umyli być może jakas ladacznica dałaby im pomacać. Po co życ odpowiedzialnie i zapierdalać od rana do nocy. Przecież można być jak Adam.

Zna Pani jakieś nazwisko z tamtych czasów gościa, który ciężko zapierdalał? Nie, nie zna Pani ale zna Pani nazwiska trzynastu gości nic nie robiących, opierdalających się i włóczących się bez celu. I to oni są przykładem po dziś dzień jakim być.

Wyśmienicie. No, kurwa wyśmienicie. Po co ja w ogóle zapierdalam. Mogę być przecież jak Adam. I zostać aspostołem
Patrzyła wielkimi oczami raz na Adama, raz na mnie. Chyba nie mogła pojać co się waśnie wydarzyło.
- dziękuje za miłą rozmowę i życzę udanego obmywania stóp Adamowi. Poważnie. To współczesny apostoł. Proszę powiedzieć, ze Filip pania przysyła. Wtedy nie nakrzyczy „wypierdalaj” tylko poporsi o pieć złotych. Wszak apostoł musi mieć na wino - kieruję się w swoja stronę - Aha. Powaznie, Adam to apostol. potzrebuje Pani dowodów? Niech Pani, nie żartuje. to trzeba brac na wiarę.

 

Jeśli bóg chce zwalczyć zło ale jest niezdolny? Więc nie jest wszechmogący.

Jeśli jest zdolny lecz nie chce? Wówczas nie jest dobry.

Jeśli oba, może i chce? To dlaczego istnieje zło.

Jeśli nie może i nie chce? To dlaczego nazywać go bogiem.

 

Epikur

Zaloguj się